Ślęża czyli "wytrawny poszukiwacz Jan" na tropie...

Wakacje sprzyjają podróżom, czas więc był odwiedzić ulubione miejsca i dawnych towarzyszy.

Fortepian Himmlera

Gdybym zapytał, czy jest możliwe by samolot, obraz, lub mebel z kolekcji Goeringa  niszczał bezpańsko i był dewastowany - odezwały by się głosy, że to niemożliwe, bo to wielki skarb...

 Park w Sławie - 2016 rok ..tajemnicze miejsce ;-)

Historia jednego medalu

O tym, że "współpraca" z archeologami to jednostronny układ przekonało się wielu poszukiwaczy. Istnieje jednak naturalna forma współpracy w dziedzinie poszukiwań - współpraca między kolegami, przyjaciółmi i znajomymi i tutaj nie ma żadnych wątpliwości, że ma to sens. Nie regulują jej żadne zakazy, nakazy, a odległość nie ma znaczenia.
27 maja 2016 roku znalazłem w lesie medal, wszystko co militarne w zasadzie ląduje u mojego znajomego - porządny to człowiek, który kolekcjonuje menażki i odznaczenia wojskowe. W zasadzie szukam dla przyjemności i wolę aspekty turystyczno krajobrazowe, przypadkowe znajdki to efekt uboczny tych wycieczek.
Dzięki  pracy i zaangażowaniu Łukasza mogę Wam opisać historię jednego medalu, medalu który to został zgubiony przez odważnego żołnierza radzieckiego, po 70 latach znalezionego przeze mnie w starym lesie, a którego historię dopisał Łukasz, zawodowy saper i pasjonat wojennej historii regionu, który pomógł zidentyfikować po numerze z tyłu medalu - jego właściciela i prześledzić ostatnie godziny jego życia.

Medal za zasługi wojenne tuż po znalezieniu .
Srebro, próba 950, średnica 32mm.

 "Pewien zimowy dzień lutego 1945 roku w okopie usytuowanym na wzniesieniu górującym nad rzeką Brzeźnica w okolicach Nowogrodu Bobrzańskiego siedzi trzęsący się z zimna rosyjski sierżant; ogrzewa się przy okopowej lampie i spożywa pospiesznie posiłek, wie że zaraz pójdzie do ataku na niemieckie pozycje obronne...W zamieszaniu spowodowanym przygotowaniami do ataku gubi swój medal który otrzymał za bojowe zasługi...szuka go w śniegu...bezskutecznie.....zrezygnowany wraz z towarzyszami rusza do boju.......
Majowy dzień 27.05.2016 roku przez las podąża poszukiwacz z wykrywaczem w ręku, który co jakiś czas sygnalizuje dźwiękiem przedmioty tkwiące w ziemi...to łuska od TT, odłamek, aluminiowy drut....trafia się niemiecki mundurowy "groszek". Pod starą sosną wykrywacz sygnalizuje wysokim tonem że to ,,kolor" jeden ruch saperką i z ziemi wyłania się rosyjski medal za wojenne zasługi wykonany ze srebra z bardzo niskim numerem nadania - świadczący to tym że żołnierz który go zgubił nie był nowicjuszem w swoim fachu.....kim był????  Dwa dni i po nawiązaniu kontaktu z kolegami z rosyjskiej grupy eksploracyjnej nadchodzi odpowiedz- .medal należał do Żenia Suszkow ur. 19 maja 1920 roku w Moskwie...od 1938 roku żołnierz 231 pułku piechoty - ranny trzy razy w walkach na terenie ZSRR odznaczony medalem za bojowe zasługi i medalem za odwagę ….w lutym 1945 roku walczył w pułku wchodzącym w skład 121 dywizji piechoty 102 korpusu piechoty....w stopniu sierżanta...zginął 16 lutego pod  Bieniowem...jego zwłoki zostały złożone w zbiorowej mogile na cmentarzu wojennym w Żaganiu. Cześć i chwała  jego pamięci!
Wystarczyło trzy godziny i dostałem meila od chłopaków ze wschodu.
Łukasz Ziarko "

Garrett AT PRO - kilka spostrzeżeń

Kiedyś spytałem kolegę w żartach jaki poleca wykrywacz na "skarby" - odpowiedział, że wykrywacze dzielimy je na Whitesy i "inne". Jestem podobnego zdania, towarzysz miał całkowitą rację, z tym że trzeba inwestować we wiodące marki zagraniczne, lub krajowe. Popularny sprzęt to dobry serwis oraz pomoc w ustawieniach i użytkowaniu kolegów z okolicy lub internetu. Kupując jakiś nowy niesprawdzony sprzęt w razie "W" jesteśmy skazani sami na siebie.
Osobiście od dwóch lat użytkuję Garretta At Pro "International" i o nim słów kilka.

 Jak wygląda wykrywacz każdy widzi (z cewką Nel Hunter)
Wnętrze At Pro

Oder Wald i ślad Prusaków... c.d.

Zakończeniem tematu poszukiwawczego w okolicach Oder-Waldu będzie informacja z książki "Historia Karola 12" o stacjonowaniu  między Krępą i Zawadą  obozu z 20 tysięczną armią neutralną .


 

Grunberger Oderwald cz.3

Do zlokalizowania pozostał ostatni z kamieni - zajęło to 15 minut.
Na starej rycinie prezentuję się tak jak poniżej


Grunberger Oderwald cz.2

Zimowa pora sprzyja poszukiwaniu informacji.
W internecie można znaleźć sporo informacji o naszym lesie i starszych fotografii, co najciekawsze postarałem się zebrać w jednym miejscu. Część z nich zamieszczam dla zainteresowanych, gdyż jedno zdjęcie mówi więcej niż 100 słów.  Dla kogoś, kto zlokalizuje położenie danego obiektu w terenie są to informacje bardzo cenne.

Mapa 1645rok


O dwóch takich co ....... czyli Ślężańskie ciekawostki

Jako, że temat "Złotego Pociągu" nieco przyblakł, a światłowód skutecznie odsunął inwazyjne badania nasypu w niebyt - posiadacze słynnego urządzenia KS700 wzięli się za nowy temat.
Kilka dni temu, dzwoni znajomy, że znowu na tapecie jest góra Ślęża.
Była próba rozpoznania co tam piszą na zamkniętym forum TT (a piszą o Ślęży ciekawie, tyle że w zamkniętym dziale) , a wokół tematu robi się ruch.


Opowieści poszukiwawcze : "Akcja Dzięcioł" , czyli młot na czarownice ;-)

 Pewne miejsce nie dawało mi spokoju. Stara opuszczona gajówka, jest na messtichblacie, ale jej już praktycznie nie ma ;-). Zresztą co się będę produkował, jak do serdecznego przyjaciela pisałem o tym godzinę temu.

Skarby Króla Lasu czyli opowieści poszukiwawcze.

Powoli rok się kończy, właśnie dzwonił do mnie kolega z Czech, sprawił sobie nowy sprzęt dobrej jakości na cienkie sreberka. Inny Towarzysz rozpracował temat przeprawy celnej nad pewną rzeką i już ładuje akumulatorki AA i ostrzy szpadel, który zapewne w tej madzie rzecznej mu tam pęknie jak ostatnio podeszwy w traperach ;-) .Ja siedzę nad mapami i rozmyślam jak ugryźć temat pewnego starorzecza, gdzie to ziemia będzie sypać srebrnymi i złotymi markami ;-). Przypominam sobie też śmieszne sytuacje, jak wybraliśmy się na poszukiwania i kolega zapomniał szpadla, inny baterii, a dowódca wyprawy map.

Z cyklu "Opowieści poszukiwawcze Marcina" :

Wspomnienia - ciąg dalszy,  część 3 :  ”Czło­wiek bez wiary jest nikim”
Cza­sami jest tak, że musimy coś zro­bić zapla­no­wać z kimś wypad, a kiedy przy­cho­dzi week­end to wie­czo­rami spo­ty­kamy się ze zna­jo­mymi i wpada nam pomysł poje­cha­nia gdzieś w jakieś miej­sce by zba­dać teren. Pierw­sze co to zasta­na­wiamy się jaka będzie pogoda nie zawsze wycho­dzi tak jak zało­żymy oka­zuje się że cza­sami nie idzie wyjść z auta, ale może jesz­cze pocze­kamy „rodzi się nadzieja”, a gdy po pół godziny jesz­cze moc­niej zaczyna padać deszcz pod­da­jemy się i wra­camy do domu. Gdy pusz­czą mrozy i już mało jest śniegu to chyba jest naj­lep­sza pora na poszu­ki­wa­nia z wykrywaczem by­naj­mniej dla mnie, nie ma jesz­cze natar­czy­wych insek­tów, paję­czyn, klesz­czy można spo­koj­nie cho­dzić po lesie i polach no i przede wszyst­kim nie ma wyso­kiej trawy.

Rzeczy dziwne i ciekawe

Czasami podczas "opowieści dziwnej treści" pojawiają się tematy, na które nikt nie zna racjonalnego wytłumaczenia - o co tutaj chodzi.
Potem ktoś dorzuci - a ja widziałem coś podobnego....
W swoim gronie przerabialiśmy temat fotografii wykonanych przez Rysia, poszły nawet do jakiegoś ufologa, był temat dziwnego zjawiska nad Odrą podczas łowienia ryb, Wojtek wstawił temat zderzenia samochodu z "niczym", pojawiał się w rozmowach z moim kolegą Grześkiem "Rudym" wątek małych ludzików widzianych w lesie oraz  "leśnych cieni" jakimi zajmowało się kilku znajomych, sami widzieliśmy dziwny rozbłysk w okolicy pewnej ciekawej sporej góreczki , a incydentów nazbierało by się więcej gdyby uruchomić pamięć.
Zamieszczam dwa filmy jakie ostatnio mnie zaintrygowały.


                                                                             oraz

Wspomnienia Marcina c.d.2

Wspomnienia
.Jak ja to mówię Archeologiem trzeba się urodzić a nie wyuczyć ,dlatego większość z nich tylko czyha na sygnał znalezienia od kogoś miejscówki by tam wtargnąć i odkrywać historię .Większość z nich twierdzi że niszczymy stanowiska archeo,ale gdyby nie my to guzik by znalezli,znam też takich co trzymają cenne znaleziska w swojej prywatnej kolekcji ,także i oni są winni machlojek i niech nie uważają że są święci.Jeżeli chodzi o fakt niszczenia stanowiska to się zgodzę ,ale przez amatorów!Na Dolnośląskim zlocie tajemnic jeden znany gościu ukazał przykład na rysunku gdzie pod ziemią jest waza a w tym naczyniu coś się znajduje cennego ,i naruszenie ziemi spowoduje zniszczenie stanowiska archeo przez poszukiwacza ,po prostu już szczyt inwencji twórczej umysłów ,które tworzą przepisy związane z eksploracją na terenie Polski.

Opowieści Marcina c.d.

Karma dla poszukiwaczy : Słabość do ognia ,zamknięty w swych tajemnicach,które są zbyt
cenne by dać się złapać.Niewiele brakuje ,już tak blisko mysli sprawiają że
na tej pustyni jest jednak oaza którą widac, jest tak blisko.
Warstwa ziemi i tajemnica ,to ona sprawia ,że jest ta miłość do historjii do poznania prawdy ,bądz wyjaśnienia spraw nazwanych przez niektórych "mitomanią".
To Ja ciągle wierzę i nie ustępuje ,idę na przód nie oglądając się za siebie
walczę sam z sobą ,wiem że potrafię znaleźć to czego pragnę.





wspo­mnie­nia c.d.
Całą noc nie mogłem spać, świa­tła z ulicy poja­wiały się od czasu do czasu w oknie, a ja leża­łem i roz­my­śla­łem co przy­nie­sie jutrzej­szy dzień. Zer­ka­jąc rano na zega­rek wsta­łem o pół­tora godziny wcze­śniej, tra­dy­cyj­nie spa­ko­wa­łem się, jako ele­ment pierw­szy wylą­do­wała moja saperka wła­sno­ręcz­nie zro­biona pod wymiar mojego ple­caka, no i moja piękna czyli wykrywa bez niej nie było by przy­gody.