PRZYSZŁOŚĆ NEANDERTALCZYKA - rozmyślania Zbyszka

Tekst autorstwa Zbyszka .

Niezależnie od interesów grup nacisku i ich lobbowania, człowiek będzie stale się rozwijał. Jako jednostka i społeczność tych jednostek. Jeszcze mogą być epidemie i wojny, a i tak tego procesu się nie powstrzyma.
Przedstawiona kolejność jest dowolna, abstrakcyjna od rzeczywistości która nastąpi..
Może to wpierw bardziej opanowana zostanie np. łączność.
Coraz mniejsze chipy, zainstalowane bezpośrednio w ciele człowieka i napędzane jego energią, okażą się protezą, która później nie będzie potrzebna. Człowiek, w szczególe i globalnie, potrafi porozumieć się sam z każdym na obojętną odległość, używając potencjału swego mózgu.

Albo, -choć trzymający kasę możni nie dopuszczają ani na jotę,- dziedzina zdrowia wybuchnie nagle. Człowiek nie potrzebuje specjalistów od czegokolwiek. Najwyżej rzemieślników chirurgicznych, sporadycznie potrzebnych. Sam wyczuwa swój stan i odpowiednio w odpowiedniej chwili reaguje. Jeśli zachodzi taka potrzeba, gdyż tryb jego życia codziennego minimalizuje możliwości efektywnej infekcji. W potrzebie jego umysł i intuicja same podpowiadają z jakich roślin i ile ma korzystać. Które dla JEGO stanu są JEMU w danej chwili najlepsze.
I tak, własne umiejętności człowieka zastąpią chyba wszystkie dziedziny obecnie rozwiniętych przemysłów. Okażą się niepotrzebne.
Oczywiście, co jest przewidywalne, długość życia zwiększy się ogromnie. Zdolności rozrodcze utrzymają się aż do nieokreślenie późnego wieku. Mało tego, im późniejsze dokonają się narodziny następnego pokolenia, tym ono będzie szlachetniejsze, niezależnie od rozumienia treści tego słowa.
Niepotrzebne okażą się migracje, jak i obecne tzw. osiągnięcia techniczne cywilizacji, które zostały nam teraz wmówione.
Ale w miarę następowania stanu, który opisuję, równoważnie liczba ludności będzie samoistnie maleć. I to maleć drastycznie.
Grupa - rodzina - wybierze sobie na egzystencję odpowiednie miejsce, bogate w różnorodną roślinność. Optymalizacja potrzeb zniweluje zapotrzebowanie na uprawy.
O hodowli nie ma co nawet wspominać. Gdzieniegdzie pozostaną może nieco większe ośrodki, raczej magazynowe, gdy sytuacja człowieka wykaże zapotrzebowanie na jakiś specjalistyczny sprzęt lub wyposażenie wspomagające.
Na cokolwiek innego nie będzie po prostu potrzeby.
Rzeczona grupa - rodzina, która wspólnie będzie ze sobą przebywać dziesiątki, może setki lat, będzie samowystarczalna i zasobów wokół starczy dla niej aż nadto.
Są przecież przekazy, uznane jako baśnie, o rodzinach żyjących około tysiąca lat.
Oczywiste, jej członkowie będą żyli w absolutnej symbiozie z przyrodą i jej rytmami. Na stanowisku przebywania takiej grupy nie należy się spodziewać składu narzędzi (bo po co), naczyń, rozbudowanych osłon i ochron. Nie należy się również spodziewać w miejscu ich przebywania odchodów i odpadków. To po prostu inny, wysoki ale prosty oraz społeczny tryb życia.
Problem dzieci poruszam osobno. Przy tak małej społeczności niewątpliwie będzie dziedziną najważniejszą. Wychowanie i nauczanie, wydaje się, będzie trwać dość długo wraz z dojrzewaniem. Obecny człowiek w zasadzie czuje się dojrzały, w swej samoocenie, dopiero raczej u schyłku życia - tyle lat doświadczeń na to potrzebuje. Należy przypuszczać, iż nie każde narodziny okażą się w swym późniejszym rozwoju zadowalające. Ówczesny człowiek nie pozostawi raczej swego potomka własnemu losowi w takim przypadku,, ani też nieoptymalne będzie by przebywał on wraz z nim, gdy powstaną przepastne różnice intelektualne (a raczej empatyczne).
I tak człowiek, w rozumieniu społecznym, będzie przebywał zasadniczo w swych enklawach. Natomiast z wszystkich grup rozsianych po świecie, mniej rozwinięte młode osobniki będą żyły w innych skupiskach, razem ze sobą, pod opieką wychowawców i przewodników, nazywanych później przez te społeczność wodzami czy czarownikami tych grup. Ze względu na poziom rozwoju może być ich więcej. Zostaną ONI poddani zwykłemu procesowi rozwojowemu. Ich liczebność będzie stale wzrastać w postępie geometrycznym. Jako, powiedzmy, prymitywni - łatwiej będą podlegać procesom chorobowym jak i emocjonalnym. Powstaną waśnie i inne, znane nam współczesnym, stany „przyjaźni międzyludzkiej”. Oczywistym jest, że ich krótkie życie obfitować będzie w potrzebę jak największej ilości doznań w jak najkrótszym czasie. Cykl życia to zdominuje. Jak teraz. Ich ośrodki przeludnią się a nadmiar osiedlać się będzie w coraz to innych miejscach.
Dalszą historię już znamy: rodziny, plemiona, państwa, zdobycze, bogactwa, znaczenie, władza, posiadanie.
A starzy oddalający się coraz bardziej w odosobnienie od tego zgiełku życia. Pięknego, bo jest, prowadzą własne życie. W sensie społecznym żyją do dziś. Może nie? Zastanówcie się czy tak nie może być.
Natomiast, coraz bardziej i bardziej rozwijające się nowe społeczności, zaczynają się w swym rozwoju interesować historią, która odkrywają. Ich WAŻNI przedstawiciele w specjalistycznych dziedzinach pewnego dnia odkrywają....to sensacyjne odkrycie, odnaleziono stanowisko istoty człekokształtnej o poziomie rozwoju układu kostnego wraz z czaszką podobnym do nich obecnych, ale datowanych na ho ho ho lat wstecz lub i dłużej. Orzekają, bo WAŻNI, że wprawdzie wiódł jakieś życie społeczne (grupa), NA PEWNO prymitywne. Brak w zasadzie odchodów i odpadków, jak i brak jakichkolwiek narzędzi w miejscu pobytu. Czyli polował i to co upolował na miejscu spożywał.
Czy tak może być, czy nie?
To pierwszy raz takie koło, czy więcej?
Jeżeli to ile ?
Co jest prawdą co iluzją?
*Tekst napisał Zbyszek.

1 komentarz:

  1. Niezły tekst, no i to zaskakujące zakończenie mnie powaliło.

    OdpowiedzUsuń