Strona Główna

Noc Świętojańska - pamiątka dawnego obrzędu.



 W świecie zbyt często sprowadzającym wiedzę do teorii, a życie do ideologii,
brakuje nam żywego doświadczenia duchowości. Pragnienie tego kontaktu
realizuje się często w formach uznawanych przez główny nurt naszej kultury
za niepoważne, lub podejrzane, niebezpieczne, patologiczne.
Słowianie w odróżnieniu od wyznawców Jahwy, nie narzucali swej wiary mieczem
i podstępem, lecz szerzyli ją przykładem i byli tolerancyjni religijnie (nie
zabijali innowierców - chyba, że zbezcześcili ich święte miejsca, jak św.
Wojciech, który świadomie wyrąbał drzewa w których żyły duchy zmarłych
krewnych). 


Słowianie czcząc przyrodę dbali o nią - byli proekologiczni. Wyznawcy Jahwe
nie czczą przyrody, bo Jahwe dał im całą Ziemię we władanie i pozwolił robić
z nią co chcą, i skutki tej filozofii religijnej są dzisiaj widoczne -
wszędzie śmieci i skażenia.
Święty gaj stanowił zatem medialną strefę, poprzez którą podziemny zaświat
łączył się z zaświatem niebiańskim  i pełnił funkcję "czyśćca" - czasowego
pobytu uśpionych w nim dusz, dokąd zagnał je piorun Gromowładcy, gdzie
zmarli "goili "swoje "rany", skąd ich dusze odlatywały i dokąd powracały,
żeby ponownie wstąpić do łon matek.. Ku ich czci odprawiano stypy i palono
sobótkowe ognie. Obrządkom tym towarzyszyły gonitwy konne, różnego rodzaju
zawody, jarmarki, na których zawierano umowy małżeńskie i rozsądzano spory.
Przede wszystkim jednak były one okazją do organizowania orgiastycznych
zabaw, w czasie których czczono bóstwa poprzez - jak pisze Jan Długosz -
"bezwstydne i lubieżne przyśpiewki i ruchy, przez klaskanie w dłonie i
podnietliwe zginanie się oraz miłosne pienia, klaskanie i uczynki przy
równoczesnym przywoływaniu (...) bogów i bogiń z zachowaniem rytuału. 

 
Obrządek tych igrzysk, raczej niektóre jego szczątki [istnieją] u Polaków aż
do naszych czasów (...), powtarzane są co roku na Zielone Święta i
przypominają dawne zabobony pogańskie dorocznym igrzyskiem, zwanym po polsku
"Stado", co tłumaczy się po łacinie grex, kiedy to stada narodu zbierają się
na nie i podzieliwszy się na gromady, czyli stadka w podnieceniu i
rozjątrzeniu umysłu odprawiają igrzyska, skłonni do rozpusty, gnuśności i
pijatyki"

Święto przybierało "orgiastyczny charakter", ale nie w dosłownym tego słowa
znaczeniu, ponieważ zarówno zaloty, jak i wszelkie inne czynności
akcentujące zainteresowanie płcią przeciwną były "kanalizowane" obyczajem i
przybierały rytualne formy ( przynajmniej w trakcie "oficjalnej" części
uroczystości ). Rozpalenie ognia poprzedzała zainscenizowana przez chłopców
utarczka bądź bijatyka "wykazująca" ich jurność. Kończyła się ona w chwili,
gdy spomiędzy chrustu zaczynały strzelać płomienie. Teraz następował czas
wróżb, pląsów wokół ogniska, skakania przezeń ( robili to chłopcy lub mające
się "ku sobie" pary ), przerzucania nad ogniem wianków, itp. Śpiewano też
pieśni o charakterze weselnym, z seksualnymi podtekstami ( jak chociażby o
oraniu pługiem ugoru dziewczyny ). 

Głównym tematem były zaloty, miłość, zaś wiele z nich kierowanych było 
do świętego Jana Chrzciciela, nazywanego
"białym" lub "zielonym Janem" i traktowanego jako ktoś, kto szuka żony, jest
młodzieńczym zalotnikiem i oblubieńcem, a jednocześnie patronem urodzajów
( do czego nawiązywała legenda, wedle której na jego prośbę "dziecina Jezus"
zrzucał z nieba nasiona roślin i "które społem z Janem zasiewał" ). 



Jeszcze do XIX wieku palono na szczycie Ślęży ognie świętojańskie i odbywały się dość wyuzdane targi małżeńskie, zwalczane przez lokalne władze.
Reliktami obrzędów pogańskich w rejonie góry Ślęży jeszcze do połowy XIX w. były: palenie ognisk w noc świętojańską oraz targi małżeńskie uznawane za niemoralne zakazane przez władze pruskie. 

 
Atrakcyjność Ślęży, rosnąca na podłożu „metafizycznym”, cały czas budzi niepokój władz... W roku 1817 wydano kategoryczny zakaz odbywania na Ślęży jakichkolwiek zgromadzeń. Pretekstem do ustanowienia tego zakazu było zwalczanie rozpusty, gdyż od niepamiętnych czasów na zboczach góry odbywały się tak zwane targi małżeńskie. Chodziło - możemy się domyślać - o orgie usankcjonowane przez obyczaj ludowy. Ale zakaz uderzał równocześnie we wszystkie formy nieprawowiernej czci okazywanej tej pradawnej górze pogańskich bóstw.
Prawo zakazów, niezależnie od tego, jak jest silne i surowe, nigdy nie posiada stuprocentowej przewagi nad przyciąganiem naturalnym, utrwalonym w tradycji. Wydaje się mało prawdopodobne, by z wprowadzeniem restrykcji Ślęża przestała być tym, czym była przez tysiące lat. 

W okresach późniejszych, walka - bo tak to chyba trzeba nazwać - ze Ślężą i jej tradycjami przyjmowała rozmaite formy. Wolno było poruszać się tylko po wytyczonych szlakach. Zakazano palenia ognisk. Przez krótki czas (1848 - 50), aby wejść na górę, należało zdobyć urzędowe zezwolenie...










Dawne konstrukcje kamienne, oddzielające najświętszą przestrzeń szczytu od obszaru dla profanów, uległy sporemu zniszczeniu. Być może z tych właśnie kamieni wzniesiono tu XIX-wieczny kościół postawiony w miejsce wcześniejszego, zburzoengo przez uderzenie pioruna, a także poczciwe i pożyteczne schronisko... Najbardziej doskwiera Ślęży telewizyjny przekaźnik, wielki symbol umysłowego zniewolenia człowieka współczesnego.
(Henryka Wańka, „Hermes w Górach Śląskich”, Wrocław 1995).

3 komentarze:

  1. Pogańskie kultury miały to do siebie że były bardziej tolerancyjne od tych późniejszych "kultur". Najnowsze badania w zakresie Celtów mówią że byli przez rzymian nazywani "barbarzyńcami" dlatego że u celtów kobieta mogła posiadać majątek status wyższy od mężczyzn co u rzymian było nieakceptowalne :D U Słowian kobieta mogła przed zaślubieniem pomieszkać z wybrankiem jak jej nie pasowało to się pakowała i wracała do rodziny, a jako ciekawostka w noc Świętojańską jak młodzi biegli szukać kwiatu paproci w las i jakaś młoda kobieta i męzczyzna sie mieli ku sobie i doszło do zbliżenia to się "nie liczyło" w tą jedną noc i dalej była uważana za dziewice. Znajdz podobne zachowania w kulturach które zniszczyły pogan ? Czyli niby nie barbarzyńskich :O
    Pozdrawiam Gustav

    OdpowiedzUsuń
  2. No jeśeli tak na to spojżeć to masz racje :). Ludzie troche za bardzo poszli w takie "zabawy" ale z tymi z przed 1000 lat pewnie mają mało wspólnego, wtedy ważne w tych zabawach było oddanie czci naturze bo natura to my a my jesteśmy naturą i odsuwają się od tego i tworząc granice ludzie/natura odcieliśmy się od subtelnych energii wszechświata (było to też celowe i pozwalało ujażmić ludzi) naszczęście proces zaczyna się sam "oczyszczać" bo w głębi czujemy że powinniśmy z nią żyć w zgodzie i harmoni bo to jest naturalne. Dziś to łaskotanie własnego EGO :( a to prowadzi do ciemnej strony "mocy". I jest to wygodniejsze i łatwiejsze. Historia tak się otoczyła i teraz są dwie możliwości albo "powstaniemy" i zaczniemy dbać o siebie i Ziemie albo zostaniemy przez nią usunieci....
    Pozdrawiam Gustav

    OdpowiedzUsuń
  3. http://dzikiesudety.blogspot.com/2013/02/slezanskie-rzezby.html

    OdpowiedzUsuń