"Oko Diabła" i poszukiwania okołoślężańskie.

Witam ponownie czytelników i obserwatorów.
W odpowiedzi na e-maila piszę, że dłuższa przerwa w publikacji spowodowana była tym, iż większość czasu zajmowały nam poszukiwania terenowe i mimo, że materiałów jest sporo, to czasu na publikację mniej.
Poza eksploracyjnym wątkiem naszej działalności na Dolnym Śląsku mamy jeszcze w programie połowy szczupaków w okolicznych starorzeczach wokół Zielonej Góry, pozyskiwanie runa leśnego w postaci prawdziwków i innych wszelakich darów natury którymi obdarowuje nas ziemia , część kolegów prowadzi również równolegle poszukiwania wiatru w polu na terenie Ziemi Lubuskiej .




To co jednak nas łączy to tematyka góry Ślęży i okolic.
Ostatnich kilka wypraw zaowocowało odkryciem kilku ciekawych miejsc związanych z dawnymi wierzeniami, przypadkowym odkryciem sporej wielkości kurhanów otoczonych kamiennymi wałami podobnymi do tych z okolic Ślęży, część z nich nawet w bardzo dobrym stanie, prawdopodobnie nigdy nie przebadanych archeologicznie i nie splądrowanych i oby tak zostało jak najdłużej.
Gdybyśmy jednak nic nie znaleźli to dla możliwości pooglądania takich zakątków warto i tak pobyć w terenie.


 Z tego też względu nie podajemy ich dokładnej lokalizacji poza tą, że są “w rejonie masywu Ślęży w promieniu ok 20 km od niej” . Szukajcie a znajdziecie.
Dla porównania ich wielkości i stanu zachowania – fotografia – szpadel wyłącznie celem wyskalowania.
Przypadkowe odkrycia artefaktów w ich rejonie dowodzą, iż w ostatnich kilku stuleciach rejon ten był wykorzystywany do bliżej nam nieokreślonych zabiegów “magicznych” przez dawne grupy
??? spirytystyczne??? – czego dowodem jest znalezione 18-19 wieczne wahadełko z brązu z umieszczonym weń kamieniem , według mojej identyfikacji prawdopodobnie opal miodowy z rejonu Nasławice- Jordanów. Czy zostało zagubione, czy też celowo tam pozostawione – na to pytanie trudno będzie odpowiedzieć. 
Znalezisko zostało nazwane przez naszego kolegę “Oko Diabła” .





Tutaj prośba o pomoc w identyfikacji - będziemy wdzięczni za każdą wskazówkę.
Wahadełko(ale pewności nie mam czy aby to na pewno wahadełko??) dużo młodsze od kurhanów dowodzi iż kilka wieków wstecz miejscówka nadal cieszyła się względami osób wtajemniczonych , więc można powiedzieć o kontynuacji przeznaczenia takiego miejsca. Czyżby jakaś sekta, kult nekromantów?
Innym ciekawym znaleziskiem jest siekierka z brązu znaleziona w rejonie “koszaru” wykopana przez borsuka, czy innego lisa, a znaleziona przez przypadkowo napotkanego człowieka przy zbieraniu grzybów.
Właściciel siekierki zanim poszedł swoją ścieżką pozwolił nam wykonać kilka fotografii, niestety nie dał namówić się na oddanie artefaktu do regionalnego muzeum, a szkoda...


Przypadkowe znalezisko pozwala jednak oszacować wiek kamiennych murów, a teoria “kamiennych koszarów z czasów średniowiecza” zupełnie mi nie pasuje, wiek owych budowli szacuję na co najmniej dwa tysiące lat – i tutaj można dyskutować – koszary dla bydła, czy obiekt o znaczeniu religijno- obrzędowym. W niewielu koszarach jest wejście, a logika podsuwa, iż jeśli koszary kamienne to wejście dla bydła zastawiane żerdzią – przecież co wieczór i co rano nikt by nie rozbierał murku, żeby wypędzić zwierzęta.
Do rozpoznania pozostało nam około 3 hektary dość trudnego terenu – będzie można więcej napisać o “polskich megalitach”.
Dla odpoczynku koledzy od detektorów lubią poszwędać się po polach naszych znajomych, ostatnio wyszło kilka ciekawych znalezisk, jakieś fenygi, hindenburgi i inne świecidełka.
O taaakich znaleziskach też chodzą słuchy i mmmsy – jednak oficjalnie nikt się nie przyznaje, a fanty znalazł “kolega” z Czech , lub inny nieznajomy.
                                                                 mms typu podaj dalej ;-)
Faktem jest, że ostatnio kilka ekip spotkaliśmy w okolicy Świdnicy na spacerach po zaoranych, bądź zabronowanych polach – pełna kultura – każdy zakopuje po sobie dołki, niektórych to wogóle nie widać, a o pobycie można się ledwo domyślać po śladach obuwia na polu ;-).
Odwiedziliśmy też “Walońską Grotę” na Ślęży, skorzystaliśmy z nagromadzonego drewna, dopisalismy się do skrytki geocachingowej, po ognisku donieślismy drewna do podsuszenia (o podobne zachowanie proszę tych co tam przybędą), ale z żalem stwierdziliśmy, że kamienna “Matka Boska bez głowy” jaką umieściliśmy rok temu z Jankiem (pomysł jednego z kolegów na zagospodarowanie figurki znalezionej w piwnicy zamku) została rozbita i rozrzucona po okolicy. 
Dawniej w Walońskiej Grocie urzędowali jacyś “sataniści” bo nawet jest relacja znajomego z Sobótki o zabijaniu tam psa przez  dewiantów .
Na głupotę nie ma rady, a po młokosach pozostały pozbierane już przez nas butelki.

Obecnie w weckendy Ślęża przeżywa oblężenie turystów i nieturystów, coraz gęściej tam się robi, a puste plastikowe butelki, śmieci różnego rodzaju coraz częściej trafiają się poza szlakami, co dowodzi, że Śleża nie jest już taka dzika . Schodząc szlakiem na Tąpadła mijały mnie dwa samochody jadące na szczyt. W jednym lokalny proboszcz, który w górze widzi potencjał finansowy .
Zaobserwowane nastroje antykościelne na Ślęży, która chrześcijańską górą nigdy nie była są mocno widoczne. Zdewastowanych po raz wtóry kapliczek naliczyłem kilka.

Remont kościoła idzie pełną parą – najsamwpierw będzie udostępniona dzwonnica - wieża widokowa za opłatą rzecz jasna ( nieco dalej jest darmowa wieża widokowa – zapewne zostanie zamknięta z powodu “złego stanu” by nagonić klientów do “dobrego stanu” wieży odpłatnej.
Poniżej zdjęcie wyremontowanych schodków – mi nieco nie leży zbyt nowoczesny dizajn – sami oceńcie.
Podczas robienia przekopu plotka niesie o natrafieniu na gliniany depozycik monet średniowiecznych, jednak pracownicy budowlani twierdzą, że coś tam było, ale już nie pamietają co to, bo to latem było, a jest już jesień.
Nie zabrakło też czasu na kawę w zamku Janusza.
Ekipa Janka testuje amerykański “lokalizator złota, srebra i diamentów” . Działa to ustrojstwo na zasadzie połączenia energii orgonu z falami eteru plus siła umysłu operatora ;-). Inni się śmieją, ale my swoje wiemy ;-) - najważniejszy jest szpadel i efekt końcowy.

 
 Szukając czołgu i starych map namierzyli co prawda starą piwniczkę w lesie, ale po odkopaniu okazało się, że zamiast czołgu jest rower, a zamiast starych map - gazety z czasów pierwszej wojny.
Rower zdeponowaliśmy w zamku, będzie remontowany zgodnie z wytycznymi konserwatora zabytków.
Kto zjedzie na nim ze Ślęży (hamulce nie działają) ma gratis nocleg w zamku w naszym towarzystwie.
Co do roweru to lepszy wróbel w garści niż orzeł na wolności, jednak chłopaki nie poddają się, obiecują, że jeszcze w tym sezonie pod zamkiem stanie Pantera.

Rozwojowy temat jest z miejscem mocy w “punkcie zero” oraz górą B3 , ale to tematy Janka , ja tam niewiele wiem, informacje mam tylko częściowe bo wina zabrakło a na rano trzeba było wracać do domu.
 Plądrowali piwniczkę przed nami wcześni eksploratorzy - oto dowód.

 Trafiło się nam nawet stare wydanie "Robinsona Cruzoe" ;-)






... a tutaj powyżej  mamy jakiś poradnik medyczny pierwszej pomocy przy zakażeniu tężcem ...
Oraz inne poradniki ;-) poniżej....


Jak widać - o baardzo pouczającej treści są to materiały, a fundusze zgromadzone na odpowiedni sprzęt do ich szukania zostały wydane prawidłowo i z pożytkiem, żeby się jednak to cudo zwróciło, trzeba by znaleźć kilka wagonów złotego pociągu.


Na zakończenie niespodzianka od Janka:
video

Do zobaczenia w terenie ;-).

12 komentarzy:

  1. Góra jest była i będzie pogańska. Broni się jak może przed zmianą nazwy na góra maryjna ( pomysł proboszcza).

    OdpowiedzUsuń
  2. fajnie że ogarnęliście trochę przy grocie. ostatnio jak tam bylem to sam chciałem posprzątać, ale na chęciach się skończyło :p

    Dawno nie słyszałem o tym czołgu ostatnio chyba z 15lat temu, już myślałem, że to nie prawda.

    OdpowiedzUsuń
  3. a z rowerem to na poważnie? przykręćcie koło to ja się podejmę, dowolną trasą

    OdpowiedzUsuń
  4. Czołgu szukali na żarty, ale rower znaleźli na poważnie.
    Do tego fajny album z ładnymi paniami. Mi to wyglądało na jakąś tajną bazę podrastających hitler-jugend ;-).
    Rozpracował to Janek, na podstawie zeznań świadka ;-) co to chyba po wojnie tam czasami zaglądał.
    W dętkach roweru jest jeszcze powietrze z epoki, można sobie nim pooddychać jak upuścisz z wentyla.
    Taki swoisty "wehikuł czasu".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karol, Oni tak na poważnie z tymi wzmacniaczami "prądu eterowego" szukają ? :-).

      Usuń
    2. Lokalizatorem oni działają od początku lipca. Sęk w tym, że byli tak podjarani, że pierwsze wypady w teren robili bez przygotowania i dokładnego czytania instrukcji. Aby tym urządzeniem operować trzeba mieć nieco przygotowania i "dar naturalny" jak ja to określam, bo maszynka ta wzmacnia jedynie naturalne właściwości niektórych ludzi (tych co nazywani są radiestetami) i jest nowoczesną wersją wiklinowej różdżki. To tak w skrócie. Znam człowieka, który działa tym od kilku lat i co wyjdzie nowy model - kupuje go. Skądś fundusze ma, a do hobby na pewno nie dokłada. Co do ekipy Janka to do niedawna działali tylko lokalizatorem, a jak wiadomo lokalizator namierza "zgrubnie", a temat wykańcza się klasycznym detektorem. Za pomocą podobnego urządzenia znajomi namierzyli jeden depozyt, dokończyli sprawę Garretem. Być może zbieg okoliczności, jednak coś jest na rzeczy. Jak ich obserwuję to mam wielki ubaw i świetnie się przy tym bawię, bo ekipa to zacna i wesoła, a ponadto chce im się chcieć i są nieźle wkręceni w to co robią, a jak wiadomo przebywanie na świeżym powietrzu dobrze działa na organizm.
      Potem wieczorne przy kominku snucie wniosków i dyskusje po świt.... , a ile hektarów w nogach przebyte i jakie nowe okolice poznane przy okazji - chyba o to w tym chodzi.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Sadząc po zdjęciu z dziadkami, zatytułowanym "Ciekawi" w czysto polskiej pisowni to raczej byli nasi Harcerze :-), a nie hitler-jugend :-), a jak była czysta kapslowana z czerwoną naklejką to na bank :-).

    OdpowiedzUsuń
  6. http://bialczynski.wordpress.com/2013/10/26/atak-katolickiego-kleru-na-swietowita-na-slezy-usunieto-rzezbe/

    OdpowiedzUsuń
  7. a i jeszcze info z ostatniej chwili http://www.radiorodzina.pl/wiadomosci/8147/ ksiądz twierdzi że sataniści i Słowianie to to samo ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto sieje wiatr ten zbiera burze. Wojna rozpoczęta. Osobiście uważam, że ta góra NIGDY nie należała i nie będzie należała do kościoła, mimo wielu prób w przeszłości i obecnie odebrania jej pierwotnego znaczenia i symbolu.
      Takich gór w przeszłości było więcej, w każdym zakątku kraju . Palono na nich święte ognie, pozostałością są nazwy "Góra Żar" , "Palenica" itd.

      Usuń
  8. Zapewne sam klecha Staszak wpadł na pomysł spalenia Świętowita na Ostrowie Tumskim w widowisku, które miało charakter religijny i pseudoartystyczny, jest to czysty przejaw eskalacji wrogości wobec religii naszych przodków - historia się powtarza - "Ogniem i Mieczem" czarni zwalczają każdy przejaw wiary w inna religię niż ich "jedynie słuszna". Zapewnie mści się klecha za dewastację kapliczek, ale nie tędy droga.

    OdpowiedzUsuń
  9. Temat poszedł do szuflady, ale nie jest zapomniany.
    Będzie czas - na pewno do tego wrócimy wiosną.
    Dlaczego wiosną? Wyjaśnię na wiosnę.

    OdpowiedzUsuń