Relacja z wyprawy na zamgloną Ślężę

Born To Be Wild.
Kiedy jadę na wyprawę czuję się jak outsider i mam stan umysłu jak outsider.
Wchodzę do tej części umysłu nieskrepowanej żadnymi zakazami i nakazami.
Jestem wolny, łapię wiatr w żagle, zdany tylko na siebie i na to co niesie przygoda, pojawiają się wówczas najlepsze zbiegi okoliczności jakie można sobie wymarzyć. Wystarczy wejść na falę i dać się jej ponieść, bez martwienia się na zapas - co będzie potem.

Kolejne spotkanie ślężańskie rozpoczęło się jak zwykle uroczystą kolacją. Gościł Janek - hrabia gogołowski, nie dosyć że samozwaniec to jeszcze szaleniec.
Prawdopodobnie wpadła mu w ręce stara książka kucharska na temat posiłków w płynie.

Na zdjęciu członkowie podczas uroczystej kolacji...


Tym razem skład grupy operacyjnej wzbogacił się o kilku gości (nowe spojrzenie na całość, nowe koncepcje?, nowy fart ???, nowy alkohol ????)
Jeden z naszych kolegów przyjechał ze swoją mapką hipotetycznych obiektów na Ślęży, temat jest przyszłościowy, gdyż stanowi ona kompendium wiedzy kilkunastu lat i kilkunastu osób jakie zajmowały się tematem tej góry i stanowi to poważny krok naprzód w rozwiązywaniu tajemnicy pewnego obiektu/fabryki.
(Drogi kolego - odeślę mapę w tym tygodniu- niekorzystny zbieg pechowych okoliczności pokrzyżował mi szyki). Na zdjęciu biała plama wykonana celowo.



Temat jest mocno rozwojowy, na pewno niejedna wyprawa w tym kierunku przed nami. Osoby mogące przyczynić się do rozwiązania tajemnicy fabryki części do samolotów znajdującej się pod górą Ślęża, takowe które coś wiedzą - proszone są o kontakt. Sprawa małymi kroczkami posuwa się do przodu, jest świadek, który twierdzi, że pracował pod Ślężą w obetonowanych chodnikach, jednakże z racji wieku nie jest w stanie dokładnie pokazać miejsca, którędy do fabryki wchodził, ale pracujemy nad tym. Nie jest żadną tajemnicą położenie kopalni na mapie warstwicowej, trudnością jest natomiast zlokalizowanie dogodnego miejsca by tam wejść. Z relacji pewnej osoby wiadomo, że w latach 70tych prowadzono odwierty (WAT?) na zboczu góry i po 6 metrach wiertnica natrafiła w gabrowych skałach na pustkę .Na polecenie UOP odwierty przerwano, prawdopodobnie przyczyniło się do tego uszkodzenie wiertnicy, jednak nie był to główny powód. Otwory po odwiertach zaplombowano i zamaskowano (relacja świadka). Na prowadzenie takowych prac w obecnym czasie nie wyda zgody żaden minister (drugi problem po pytaniu jaki sprzęt i kto za to zapłaci) , oni mają już złe doświadczenia w tej kwestii i nikt nie zaryzykuje wyłożenia pieniędzy jeźeli nie będzie dowodów, że cokolwiek tam jest. Sądzę, że na wyższym szczeblu może i wiadomo co i gdzie tam jest, ale rękę na temacie trzyma "wyższa" instytucja niż się komukolwiek wydaje i kółko się zamyka. Nie sądzę by w niemieckich archiwach nie było dokumentacji tej fabryki, niemcy to skrupulatny naród, ale na takowe nie ma co liczyć.
Pozostają, albo nowe technologie poszukiwawcze, albo szukanie dziury w całym i powiem szczerze, że nie jesteśmy jedną ekipą badającą ten temat.

Temat gruby pozostaje w zanadrzu, a czas na tematy lekkie. Zagadkowy otwór w masywie Ślęży. Kiedyś wzmiankował go nieżyjący W.Stojak.wcześnie rano o jedenastej trzydzieści z hakiem pobudka.....
Lokalizację wskazuje Janek "Hrabia", zjeżdża w dół nasz kolega, otwór wskazuje na pochodzenie dość dawne, czy jest to studnia, czy stary szyb kopalni na 100% trudno odpowiedzieć. W pobliżu jest kilka zapadlisk, brakuje jednak wyraźnej warpy. Są resztki fundamentów, mi to wygląda na stary szyb.
W pobliżu znajdujemy monetę pruską, jednak nie musi ona z szybem mieć nic wspólnego i nie stanowi podstawy do jego wydatowania .Kilka przypadkowych znalezisk jak siekierka, łańcuchy, monety z różnych
okresów nic nie mówią.
 Jak przystało na poszukiwaczy - mocno obwieszeni złotem.... ;-)



 Na zdjęciu też złote - dwa, z peerelu...







Na zakończenie szybkie wejście na sportowo na Ślężę. Do zobaczenia w grudniu na szlaku.
Niebawem film z poszukiwań.

9 komentarzy:

  1. Wór się oczywiście znajdzie.. tylko nie wiem czy mam chłodzić wódkę, czy grzać miód:)

    p.s. czy muszą być klasyczne świece, czy mogą być wkłady do zniczy, bo zostało jeszcze trochę w biedronce obok po święcie zmarłych:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Prędzej wejdziemy tam niestandardowo, niż z pomocą instytucji.
    Pytanie - czy fabryka jest w "obiekcie" wykonanym na tejże potrzeby, czy zaadoptowanym z wcześniej wykonanych wyrobisk o czym wspomina w swoich dywagacjach w temacie "prehistorycznym" Zbyszek. Hałdy na zachodnim zboczu mogą wskazywać na na pracę przy drążeniu obiektu, jednak nie ma ich zbyt wiele i wcale nie muszą pochodzić z prac głębinowych. Na wschodnim zboczu brak hałd, ale tam prowadziła pracę WAT i tam jest bardzo obiecujące miejsce - odwodnienie?

    OdpowiedzUsuń
  3. Skład biesiadników łączy osoby z różnych dziedzin wykształcenia, nie odrzucamy nawet ludzi zajmujących się niekonwencjonalnymi dziedzinami wiedzy - każdy dokłada kawałek puzzla, od ponad dwóch lat jeden temat główny. Takich obiektów nie odkrywa się w dwa wyjazdy jak skrzynki z depozytem na dużym farcie, tematy grube rozpracowuje się latami. Z kąta w kąt to można za monetami po polu polatać, żeby z wprawy nie wyjśc.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Kiedyś uznawano, ze wejście główne (np. ołtarze, ale i domy) powinno być od strony wschodniej, jako że i Słońce wschodzi na wschodzie. Pierwsze życiodajne/pomyślne promieniowanie powinno padać/wchodzić w dom dla pomyślności ludzkiej...i nie tylko jej.
    Czy tyczy to także hipotetycznych odwodnień ? raczej yy"

    Jeżeli ołtarz na wschodzie, to wejście na zachodzie. Odwodnienia zaś robi się tak, jak na to warunki hydrogeologiczne pozwalają. Promienie poranka nie mają z tym nic wspólnego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspomniałem o odwodnieniach - nie miałem na myśli "lania wody" na forum.
    Tutaj nie ma co dywagować i snuć dziwnych teorii o usytuowaniu obiektu uwzględniających prawa geomancji.
    Trzeba po prostu pochodzić po terenie, popatrzeć z góry na teren, wliczając w to nawet wchodzenie na drzewa i obserwację z góry roślinności, odwiertów na kawałkach skał, pomyśleć gdzie i jaka rośnie trawa, gdzie bardziej wybujała, gdzie śnieg szybciej topnieje itd.
    Pobiegać z piszczałką, poszukać żelaztwa na pozór nic nie znaczącego, zawiesi itp i na tej podstawie dywagować.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Dorota
    Jeszcze raz - w starych kościołach ołtarze przeważnie (bo nie zawsze, np. Chartres) były umiejscawiane po wschodniej stronie budowli, czyli wierni wchodzili do świątyni głównym wejściem od zachodu.
    I teraz zagadka - gdzie na Dolnym Śląsku jest sanktuarium, w którym ze względu na warunki terenowe zbudowano fałszywą fasadę od wschodu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgodnie z tą zasadą zawsze rozstawiam namiot, lub rozbijam obóz ;-).
      Nigdy na górce o wieje i nigdy w kotlinie bo kiedyś mnie poranna mgła zmoczyła na amen. Kto jeździł motocyklem, ten pewnie zauważył, że są cieplejsze i zimniejsze prądy powietrzne na jakimś terenie. Znali to dawni badylarze, pasterze, czasami znają to włóczędzy jakich spotykam w terenie. Kto ma uszy niechaj słucha, kto ma oczy niechaj patrzy.

      Usuń