Strona Główna

Skarby z okolicy Ślęży.



 Generalnie sporo starych papierów od przedwojny do powojny przeszło nam przez ręcę, sporo widziałem tego jak do pieca szło. Taki los papierów niepotrzebnych. Część uchowaliśmy, rozdaliśmy,część mamy......



Niektóre historie spisane na papierze mocno osobiste, wzruszające, jak ta poniżej prośba repatriantki ze wschodu przybyłej na "ziemie odzyskane"...

Jest też kilkadziesiąt gazet 1905-1930 , dość ciekawe fotografie tam są...


Trafia się też żelazo i inne metale ...
Czasami samorodek???? , a mówią, że na Ślęży zlota już nie ma... ;-)
Lub geoda???

Tutaj prośba do kogoś kto jest bardziej obeznany z geologii .
Opal miodowy, czy nefryt to odróżnić potrafię, ale tych geod w okolicy Ślęży trochę swego czasu nazbieraliśmy, jeśli ktoś wie co to za minerał proszę o informację.
Chętnie też dowiem się, czy ten kawałek kwarcu pokrywa gold? czy też jakiś piryt .

2 komentarze:

  1. Weź kawałek nieszkliwionej porcelany (np. stłuczony izolator) i porysuj tym złotym, jak zostawi czarny ślad, to piryt albo inny siarczek, jak złotawy - złoto :)
    Geodę polej jakimś kwasem - jak zaszumi to kalcyt albo aragonit, jak nie - kwarc albo magnezyt. Kwarc od magnezytu różni się twardością ;)
    A gdzie mniej więcej ją znalazłeś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Geodę znalazłem podczas włóczęgowskich wycieczek z moim dawnym kolegą ze studiów - Kazikiem.
      Człowiek wówczas miał sporo czasu i nie raz bywało, że Ślężę polami obszedł dookoła .
      Podczas jednej z takich jesiennych tułaczek, a trwała ona od czwartku wieczorem, do niedzieli wieczór (noclegi w Będkowicach w grodzisku, na Tąpadłach na przełęczy i jeden w kopalni w Wirach dokąd zmierzaliśmy piechotą po z chryzopraz, gdzie zbiegało się upadową w tajemnicy przed stróżem i wzorowo jeździło wagonikami górniczymi ;-) - nazbieraliśmy tyle kamieni, że ledwo nieśliśmy plecaki na stelażach firmy Polsport.
      Pamiętam Kazik miał nieciekawiej - miał większy plecak, w którym oderwała się szelka, toteż miał więcej kamieni, ale po drodze znalazł na przystanku 10zł to poprawił mu się humor, za wszystko kupił kaszanki i zostaliśmy jeden dzień dłużej w okolicy. Dietę uzupełniły jabłka i przemarznięte śliwki z jakiegoś poniemieckiego sadu i woda.
      Wracając do pytanie - na polu w okolicach Sobótki Zachodniej zainteresowały nas okrągłe kamienie, jakby "nie stąd" , czyli jakieś egzotyki. Najwięcej było ich na miedzy, wielkości jak burak cukrowy, czy brukiew . Młotkiem geologicznym rozbiliśmy kilka (naprawdę trudno to szło) , bo znaleziony jeden z nich miał otwór i widać było między błotem kilka kryształków. Dopełniliśmy plecaki plus kieszenie - ile tego wówczas zostało na polu to sam diabeł wie. Pamiętam, że było to blisko torów kolejowych , tak ze 150 metrów, ale czy dzisiaj to miejsce bym odnalazł - nie wiem.
      Co do "samorodka" - miejsce znalezienie zostawiam dla siebie.
      Swego czasu dochodziły mnie słuchy, że ktoś w okolicy Przemiłowa płucze, że po deszczu na Ślęzy ktoś coś przypadkowo wypłukanego znalazł, ale traktowałem to jako folklor.
      Sprawdzę ten kamyk Twoją metodą, sam jestem ciekaw.

      Usuń