Stara radiostacja, niemiecka grota oraz ostatnia krucjata na Ślęży.



W czasie dość odległym posiadałem wojskowy motocykl M-72, a czytając Opowieści Siekierezady przypomniało mi się, że Jan zakupił Uaza. Kilkanaście dni temu odwiedziłem więc Janka z Gogołowa, a pretekstem było zobaczenie "pomnika" , czyli kolejnego pojazdu jakiemu Jan zamierza "kiedyś" przywrócić życie. Dopóki jego Uaz 469B nie odpali będzie to pomnik radzieckiej myśli technicznej.


Splot wydarzeń jakie kilkanaście dni temu miały miejsce doprowadził do odwiedzenia Cezarego, który miał nam pokazać grotę w okolicy szczytu Ślęży, w jakiej był kilkanaście lat temu, a jakiej nie ma na współczesnych mapach. Jako, że pamięć Cezarego i stan zdrowia nie pozwoliły na zejście stromym oblodzonym zboczem to groty nie znaleźliśmy, wedle Czarka jest w okolicy betonowej wieży, zadowoliliśmy się więc innym obiektem u podnóża kościółka. Przed obiektem niewielka warpa, tunel po 4 metrach skręca w prawo pod kościół i po kolejnych 3 metrach kończy się przodkiem w jakim są odwierty w liczbie kilkunastu. Nie było by nic dziwnego w tej niewielkiej sztolni, gdyby nie kabel wychodzący ze spągu na końcu sztolni. 


Obecnie kabel został wyrwany, jednak daje to nieco do myślenia. Jako, że stronę przeglądają również osoby które chętnie korzystają z naszej wiedzy, a niechętnie dzielą się swoją temat ucinamy ;-).
Bardzo chętnie jednak możemy porozmawiać osobiście i wymienić się spostrzeżeniami, jak ostatnio z Rafałem , czy Jackiem - pozdrowienia .
Wracając do Pana Cezarego - wyjaśnił się nieco cel stacjonowania na Ślęży w czasach powojennych, a potem okresowo do lat 70tych żołnierzy radzieckich. Na szczycie góry obsługiwali oni aparaturę do naprowadzania samolotów, które startowały w Legnicy i odbywały ćwiczenia.
Jako, że Cezary od młodości interesuje się elektroniką i łącznością radiową to znalazł wspólny język z żołnierzami odkupując przy okazji od nich kilka ciekawych fantów, między innymi radiostację batalionową.

Co ciekawe oprócz brygady radiowej żołnierze zajmowali się robieniem odwiertów w masywie Ślęży, w jakim celu na to odpowiedzi nie znam, jednak wiem od jakiegoś czasu gdzie owa brygada stacjonowała poza szczytem, co pozwoliło nam dokonać kolejnego w tym rejonie niewielkiego odkrycia, tym razem w postaci beczki z......

Co ciekawe sygnały były tak mocne, że nie przepuścił by ich nawet najmniej czuły detektor, miejsce nigdy nie badane przez okolicznych poszukiwaczy. Zapewne każdy zastanawia się co było w beczce? 
Temat wykopywania beczki i kopania pochylni pominę milczeniem, bo dawno już tak się nie namęczyliśmy, potem poszedł w ruch szlauf i kanister.  Było to jedne z ciekawszych znalezisk w ostatnim czasie jakie mieliśmy, ale jeśli chodzi o paliwo to już drugie, bo pierwszy był kanister z naftą w niemieckiej ziemiance w okolicy Słubic.
Miły dar od bratniej Armii Czerwonej dla polskich poszukiwaczy ;-) na pewno zostanie spożytkowany na kolejnych wyprawach.
Prawdopodobnie paliwo 30 lat temu miał kupić jakiś okoliczny rolnik bo w tym miejscu często taki proceder miał miejsce jak wiem od znajomych. Zapewne kupiec nie zjawił się w umówionym miejscu, a do bazy żołnierze z beczką może nie mogli, lub nie chcieli wrócić toteż ją ukryli. Taka jest moja wersja, a jak było naprawdę i dlaczego ją schowali już chyba się nie dowiemy? Wiadomo natomiast kto ją odnalazł po tych latach. Będzie kilka dobrych wypraw na tym paliwie, jeśli dołożymy do tego wino z beczki jaką Janek odgruzował kilka lat wstecz w swojej piwnicy.


Jak widać, kiedy z Jankiem degustowaliśmy znalezione wino z piwnicy (jest jeszcze 3/4 beczki na zimowe wieczory) mój "Pożeracz Bezdroży" przechodzi "reanimację" i Waldek uzupełnia blachę tu i ówdzie, jeszcze kilka dni i będzie można jeździć kolejne 20 lat i odkopywać kolejne beczki, bo drobnica mnie nie interesuje ;-).
By dodać nieco smaku opowieści wspomnę, że beczki były dwie, co było w drugiej niech to pozostanie jakiś czas tajemnicą moją, Janka i Jerzyka.
Zakończeniem wyprawy były odwiedziny w pracowni Jerzego, rzeźbiarza ze Świdnicy który czasami chodzi z nami po terenie, a co z kawałka drewna potrafi wyczarować ...zresztą sami zobaczcie...


Na fotografii "Profesor" z różą wyrzeźbioną na bukowej desce pozyskanej na Ślęży.
Zamówienie na Ślężańskiego Niedźwiadka zostało już złożone ;-).
W tym celu niedźwiadek został obmierzony i obfotografowany ze wszystkich stron z górą i dołem włącznie.

Ze Ślęży wróciliśmy schodząc przez Sady, gdzie przeprowadziliśmy też z Jankiem zawody "Klasyka kontra nowoczesność" czyli kompas i mapa kontra aplikacja TrekBuddy zainstalowana w telefonie Samsung Solid B2710. Obydwa rozwiązania szczerze polecam z niewelką przewagą na mapę i kompas Janusza.

Na zakończenie o "Czarnej Zarazie" na Ślęży.
Około 400 lat wstecz co potwierdzają stare kroniki znaczną część lasów Ślęży, po kilku suchych miesiącach i upalnym suchym lecie strawił wielki pożar. 
Obecnie góra zaśmiecona jest zdewastowanymi kapliczkami stawianymi przez księdza z Sulistrowic jaki od roku wojuje z parafianami i turystami celem zawłaszczenia sobie "przestrzeni duchowej" na Ślęży i uczynienia zeń "Sanktuarium Maryjnego". Jak widać turyści nie chcą być zbawiani na siłę.
Dawniej góra Ślęża była miejscem radosnym , wędrówce z przełęczy na szczyt towarzyszyły harce dzieci, śmiech, podrywanie dziewczyn, ludzie radują się kontaktem z przyrodą, są weseli i pełni życia.
Pamiętam sobótkowe wejścia z winem w jednym reku i mapą w drugim, kilkugodzinnego wejścia z Tąpadeł na szczyt z obowiązkowym odpoczynkiem na każdym większym kamieniu i gawędą z każdym napotkanym turystą. Takiego wejścia nie powstydził by się żaden prawdziwy "alkoholik z PeTeTeKu" jak mawiał mój kolega Sławek.


Czynienie na siłę z wejścia na Ślężę ponurego aktu cierpiących w drodze krzyżowej pątników jest pozbawianiem ludzi tam idących naturalnej radości życia. Takim zabiegom mówimy stanowcze NIE i nie dziwi nas wandalizm jaki obserwujemy . Walka trwa jak widać.
Może pora ustąpić i przerwać "ostatnią krucjatę" Panie Ryszardzie Staszaku?


Plany są też co do Raduni i ustawienia na niej 30 metrowego krzyża z neonowym podświetleniem, a na szlaku doń prowadzącym poustawianie kalwaryjskich kapliczek. Pomysł pozostawiam bez komentarza. Jedyne co nasuwa mi się na myśl to "krucjata i zbawienie na siłę" ....
Na koniec podziękowania dla Dariusza P. za wykonanie logo naszej grupy oraz prośba do czytelników - jeśli ktoś zna dokładne położenie sztolni  okolicy betonowej wieży na Ślęży, w której są gotyckie napisy prosimy o kontakt :   Karol Sawiak tel. 512 098 097   karolsawiak2@interia.pl

PS. W przygotowaniu film o historii herbu Janka "Hrabiego" z Gogołowa.

oraz co go łączyło z rodziną Potockich.

7 komentarzy:

  1. Witam ,ciekawy artykuł , jestem wiernym czytelnikiem choć moja wiedza przy Waszej jest nikła pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Każda wiedza jest bez cenna, art pierwsza klasa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie się Droga Krzyżowa kojarzy z czymś bardzo radosnym :) Czy istnieje piękniejszy gest ,niż oddanie za kogoś swojego życia z miłości do niego? Nie rozumiem dlaczego Pan zniszczył tę tabliczkę(bądźmy poważni) , ale współczuje Panu. Pana Logika mnie niszczy. Szuka Pan skarbów, które zakopali na Ślęzy poganie kilka set lat temu, a nie potrafi uszanować dzieł sztuki, które mamy obecnie. Nic z tego nie rozumiem :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Do Anonimowy - tabliczki drogi krzyżowej są zniszczone od kilku miesięcy jako odwet za usunięcie posągu Światowida ze Ślęży, my ich nie zniszczyliśmy tylko sfotografowaliśmy to wzeszłym roku. Za usunięciem posągu stoi ksiądz Staszak tak więc zapewne była to czyjaś akcja odwetowa, tak więc nadinterpretacja faktów i zdjęć oraz anonimowe pomawianie mnie o dewastację nie wskazane, a wskazane myślenie bez emocjonowanie się nadmiernego - bo komentarze i przypisywanie mi przez Panią aktów wandalizmu jest niepoważne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dlaczego nic nie piszecie o nowym odkryciu na Ślęży ? . Miejsce w które zaprowadził was dwa tygodnie temu Włodek z Sulistrowiczek .

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyjdzie czas, ze i o tym napiszę. Sprawa na dzień dzisiejszy jest rozwojowa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Badania archeo pod kościołem - na miejscu kultu pogańskiego odkryto...... i przerwano badania- brak środków. A ploty mówią coś o czymś rogatym!
    Pogooglajcie

    OdpowiedzUsuń