Strona Główna

Ślęża i archeolodzy

Nadeszła wiosna, niebawem ruszy kolejny sezon poszukiwawczy.
Stare wygi nigdy nie składają sprzętu, ale amatorów pojawi się nieco więcej w terenie, nasyceni internetową propagandą będą trzepali po raz enty przetrzepane miejscówki. Na Ślęży, zaroi się od turystów, a w pewne ciepłe noce pojawią się w prastarych miejscach obrzędowych młode wikanki ;-) i otworzą "Wrota Diabła" .



Miejmy nadzieję, że w kościele na szczycie góry zrobią podłogę, ksiądz Staszak zakopie topór wojenny i przestanie zaśmiecać górę kapliczkami i wszystko wróci do normy.
Jeśli już jesteśmy przy kościele na szczycie, to dla mnie stracił nieco uroku, ale taka jest cena remontu.


Remont wedle mnie nieco odarł go z tajemniczości, kościół błyszczy nowymi równiutkimi schodkami, ołtarzem polowym, prowadzone są też prace zabezpieczające przed dewastacją, zostało wykonane odwodnienie - przy okazji wykopano depozyt monet w glinianym garnuszku, ale to już tajemnica poliszynela i pracowników budowlanych. 
Skąd wiem o tym i jakie to były monetki ? To już moja tajemnica...
Osobną sprawą jest kwestia prowadzonych badań w porozumieniu z fundacją "Cheops" , oficjalnym kierunku badań profesora Limisiewicza , a tym do czego chciało dokopać się dwóch archeologów nazwijmy to "uzbrojonych w wiedzę zza zachodniej granicy", gdyż merytorycznie nad badaniami czuwali Niemcy. Skąd zaś Niemcy mogli coś na ten temat wiedzieć? Ano stąd, że to najbardziej udokumentowany naród na świecie i mieli sporo czasu by wiedze na temat tego rejonu gromadzić. Nieoficjalnie mogę napisać, że w rejonie kościoła znajdować się miała krypta grobowa starożytnego rycerza pochodzenia greckiego, wraz z wyposażeniem. Słowienia z Grekami mieli wiele wspólnego. Wykopaliska zakończyły się zanim dotarto do warstwy, gdzie te szczątki miały się znajdować.Znalezione fragmenty smoka-gryfa też są o wiele wczesniejsze niż oficjalnie się przypuszcza, od czasów Piotra Włosta są sporo starsze, z naciskiem na sporo.
Być może ktoś (ks. Staszak???) wyczuł pismo nosem, badania przystopował w obawie, że wyniki badań niekoniecznie ujrzą światło dzienne w Polsce? Za wiele napisać nie mogę, bo lubię pisać tylko o tym na co mam twarde dowody. Jak nie lubię ks. Staszaka to za to działanie mu chwała.
Równolegle prowadzone były  badania w opactwie Augustianów zwanym "Zamkiem w Sobótce Górce".
W wykopach w jednej z sal odnaleziono szczątki jak potwierdziły badania DNA samego Piotra Włostowica z rodu Łabędziów (porównywano z DNA żyjącymi potomkami  i wyniki są pozytywne).






Sama Ślęża jeszcze raz nas zaskoczyła, kapryśna góra odsłoniła kolejny fragment swojej tajemnicy w postaci kamiennych budowli, ale o tym może kiedyś..... Sporządzamy mapę tych obiektów.
Cała góra to wielkie sanktuarium naszych przodków, bardzo niedoceniana przez archeologów, a moim zdaniem to takie "polskie Nazca" z dość sporymi obiektami (największy kompleks ok 1 ha, a największy kamienny obiekt w kształcie litery " T " to ok 100m x 50 m ). Mapki nie będę pokazywał, bo zachęci to do rozkopywania tego obiektu wzdłuż i wszerz, powiem tylko, że jest w terenie trudno dostępnym .

 Na koniec mała niespodzianka, nieco ocenzurowana, okrojona z mapek i tutaj zamieszczona za zgodą autora.
Zapewne niejeden chciałby przeczytać ciągłość tej korespondencji.
Niech będzie to motywacja, by nie siedzieć w domu, a wyjść w teren.

1
To nie fantazja "xxxxxxx",a z życia wzięte, tyle że opisane na wesoło.

Masz tutaj dawne nasze fanty, ale tych rupieci to ja już nie szukam, ani nie zabieram do domu.

Wszelkie też przesądy typu "nie chwal się", nie gadaj przez telefon  - olewam. Nie dajmy się zwariować, nie jesteśmy jakimiś Binladenami, żeby nas nontoper nasłuchiwali i podglądali.
Ty twierdzisz, że za dużo gadam i piszę, ale ja Ci powiem że ujawniam mało. Taka technika istnieje, ale nie ma co robić z siebie herosów. Jesteśmy cienkie bolki i szkoda zachodu i czasu by nas szpiegować bo są lepsi od nas , no chyba, że Bursztynową Komnatę odkryjemy ;-)

Tutaj masz ziemniaka ,co to sporo tego przewinęło się mi przez ręce.
2
"Masz  mapkę , w miare dokładnie "xxxx" to wrysował, sam bym lepiej tego nie wkartował.

Orientację i skalowanie zrobił na podstawie tych wejść w "xxxxx", lokalizacja na mapie na podstawie  pomiarów GPS.

Musisz mi zaufać, że w powiększeniu wyglądało to wiarygodnie i dokładnie.

Da Ci to poglądowy obraz sytuacji w terenie, ale tylko poglądowy.

"xxxxx" wejście od góry zlokalizował, tak więc tylko czekać na liście na drzewach.

Sprzęt mamy jakby trzeba było ryć od wewnątrz do zewnątrz.

Ludzi też mamy, ale jak moja ekipa ma iść do przodu to trzeba wymieniać się wiadomościami, bo sam wszystkiego nie ogarniesz, albo czasu nie starczy a urlop długi nie jest.

Mamy też temat tuż pod nosem, a mianowicie zamurowane pomieszczenie w piwnicy zamku w "xxxxxxx" . To wisienka na torcie jest i nie spieszy się nam tam wchodzić ;-).

Dość powiedzieć, że gostek, co teraz mieszka w "xxxxxx", a mieszkal 40 lat temu w  tym zamku zapowiedział się, że jak nas odwiedzi to wskaże jak tam wejść w miarę bezinwazyjnie. To dopiero psia mać jest zagadka, bo my cały zamek obadaliśmy wykrywaczami, opukiwaliśmy  i nawet jasnowidz Rysiu z "xxxxxxx" był więc temat zbadany dogłębnie. Jest coś na rzeczy, sam zobaczysz. Moim zdaniem jednak to jest krypta grobowa, a nie jakieś super tajne komnaty.

Ja na swoim koncie mam kilka ciekawych akcji, i jak czytam wypociny tych pedałów z internetu to śmiać mi się chce, bo oni nic nie znajdują a pierdolą takie kocopoły, że ręce opadają i uszy więdną jak się to czyta. Szukają kij wie gdzie, a nie widzą rzeczy oczywistych, albo nie umieją szukać, lub jakiś straszny niefart mają, a swoją wiedzę mają z Google i Youtube, my zaś od ludzi i z terenu.

Problemem np ekipy z "xxxxxxxx" jest to, że nie dzielą się informacjami i dlatego sami mają niepełny obraz sytuacji. Działałem z nimi trzy lata, ale to dziwni ludzie - znajdą coś, to przepierdolą za 1/3 wartości, albo ktoś ich w "xxxxxx" zrobi jak z tym depozytem z wąwozu co Ci mówiłem, że nie cały odkopali i trzeba było poprawiać, a jak mają okazję podziałać na grubo to boją się, a sami nie mają środków i doświadczenia.

Tutaj nie ma się co pierdolić, dobre rozeznanie, mobilizacja i szybka akcja jak jest taka możliwość i w kilka dni wiesz na czym stoisz, a nie pierdolenie kilka miesięcy co tam może być aż ci to kto inny sprzątnie sprzed nosa. A może być albo coś fajnego albo coś mocno niefajnego.

Nie wiem, czy Ci mówiłem, jest coraz większa inwigilacja na "pół-oficjalnie" działające grupy, czterech moich kolegów miało w styczniu wpadkę na "xxxxxxx", nie z naszej ekipy, ale luźno zaprzyjaźnionej a działali naprawdę ostrożnie, czuli temat i wiedzieli o co chodzi.

Mieli do mnie wpaść w maju, a zostali zaaresztowani na gorącym, pewnie szukania im się odechciało ;-), albo przyczajają się, a zeznali kocopoły jakieś bo zawsze sobie wspólną legendę układali na takie wypadki, na miejscówki chodzili bez telefonów i po dobrym rozeznaniu. Co z tego jak capnęli ich pod domem rano? . Oni nie byli jacyś super mocni w te klocki, ani nie mieli super wiedzy, szukali czego innego trafili jednak na gruby temat.

Opowiem Ci przy okazji.

Jak będzie więcej "xxxxxx" to powiem Ci o metodologii chowania "xxxxxxx"
To teraz możesz potraktować jako żart, ale jak coś znajdziesz, niekoniecznie ze mną czy z nimi, bo różnie to bywa w życiu, to przypomnisz sobie co Ci powiedziałem.

Ja ten temat przerabiałem, przerabiałem kłótnie co kto bierze, co kto komu winien i widziałem jak rozpierdalały się przez znaleziska najlepsze przyjaźnie.

Ja szukam przygód, fanty czasem same wpadają. Nie można być chciwym, bo potem się to mści w życiu.

Czasami fanty trzeba zostawić, bo na kij np. ci obrazy, czy pianino? Pianina nie wyniesiesz, a obraz jak opylisz to za kilka miesięcy, czy lat i tak cię znajda, bo wszystko co w depozytach rządowych było obrysowane, obfotografowane i skatalogowane. Jak coś wypłynie to Cię znajdą nawet po czasie, jak tych od świętego Wojciecha. Kwestia czasu. Dlatego ja lubię błyskotki i rzeczy co mieszczą się w kieszeniach i gabarytowo są małe.A ponadto przygody lubię i kumpli, ale tych lojalnych wobec grupy. Nie możesz być lojalny wobec wszystkich, więc własna ekipa jest najważniejsza.
Z kolegami z zespołu musisz być lojalny, z tymi z zewnątrz to jak już sam sobie wybierzesz ;-), sam zdecydujesz. Tutaj nie ma bajek typu, że trzymasz z nami i z nimi. Musisz sam wybrać jaką drogą pójdziesz i czy chcesz coś znajdować, czy pierdolić od rzeczy i miziać się z konserwatorem o pozwolenia jakich i tak Ci nikt nie da.

Obczaj teren po swojemu i nie chwal się za mocno. My mamy kiepską reputację, że nic nie znajdujemy i niech taka opinia krąży, ja jej nie będę dementował. "xxxxxxx" wyczuli jednak pismo nosem, bo nie odpuszczają znajomości i chcą trzymać oko i ucho na pulsie będąc w kontakcie z nami, to też im czasami jej jakiś ochłap rzucę, albo ślepy tor, niech sobie główkują. Mistrzem we wkręcaniu jej jest "xxxxxxxx", zwłaszcza jak łyknie sobie, ale to fajny gość. Kiedyś zamieszany w Skarb Średzki, ale to dawne dzieje.

Wpadniesz na imprezę do Poznania to nasłuchasz się tyle, że Cie głowa rozboli i powiesz - pierdole te skarby, wole już ryby łowić. Ja czasem łowie, ale tematy skarbowe są niezłe ;-).

Pozdrawiam i Ciebie i pierdolonego dzielnicowego jeśli to czyta ;-).

Zawsze przecież mogłem się napić i coś pomieszać albo sobie uroić."

3
"xxxxxx" , ja na mam od nich znowu zaproszenie, rok temu olałem bo miałem inne plany w tym czasie, w tym roku chcą mnie i kilku moich zaprosić na pogadankę z nimi . Mam kilka tematów, co wkurwić mogą archeologów, w tym ze "xxxxxx" , oczywiście bym trochę w maliny ich powpuszczał by nie mieli za łatwo , osobiście ich nie lubię, bo jeden temat z "xxxxxx" co "xxxxxxx" go odkrył sobie jakiś młody huj z Opola przypisał, a my to badaliśmy kilka lat przed studentami archeo i tym jełopem młodym co chce się na tym wybić.

Nie wiem czy do nich pojadę, bo jak ostatnio w podobnej szopce uczestniczyłem  to skończyło się nieciekawie.

Jeśli zaś pojadę i zapewne skłócę się z tymi archeologami, bo inaczej tego nie widzę, bo współpracy nigdy nie będzie bo za dużo znam archeologów złodziei (mam kilku znajomych, w tym znajomego ze szkoły , co niby coś badają, a co lepsze fanty do domu znoszą) to mnie kurwica bierze, że takie pijawki tam pracują, robią doktoraty a fanty co lepsze to już studenci kradną na praktykach. Widziałeś w muzeum jakieś mocne fanty? chyba więcej widziałeś u "xxxxxx" w szopie niż w muzeum ;-). Profesor archeologii z "xxxxxxxx" nadaje tematy mojemu kumplowi od "xxxxxxx", ten trzepie stanowiska, a tamten to opierdala do Austrii.

Tak więc jak pojadę na ten ich zlot  to będzie nie po linii partyjnej, a mojej. Kulturalnie, na temat, ciekawie i kontrowersyjnie, że aż im w pięty pójdzie.

Tym "xxxxxx" nie chwal się, jego już nie ma, moneta poszła za 4 tysiaki, reszta nie wiem za ile. Znaleziony w połowie wysokości Waligóry , ze złotym łańcuszkiem urwanym, ciekawostka jak cholera i spierdolony temat jak cholera bo tylko debil mógł to zniszczyć by zarobić kilka złotych. Ten debil mieszka w "xxxxxxxxx".

Takie to fanty idą bokiem archeologom, bo prawo mamy jakie mamy i mamy debili nie archeologów.

Sam robię mapę innego rejonu  i nanoszę obiekty "xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx" . Że to niby są "xxxxxx" to może sobie ten od rozkopanego budynku  wmawiać, a ja Ci powiem kto widział takie obiekty na 650 metrach, lub kto widział "xxxxxx" w kształcie litery D ? z kurchanami wewnątrz? Lub okrągły koszar z "xxxxxxxxx" wewnątrz? Te budowle sakralne, w większości niewidoczne bo zasłonięte darnią , kilka artefaktów znalazłem w ich pobliżu, co pozwala je wydatować, ale najciekawsza jest energia w ich pobliżu. Dziewiętnastowieczne kluby spirytystyczne się już tym interesowały, bo nawet wahadełko stare tam znalazłem 19 wieczne z opalem , ręczna robota . Pewnie tam schadzki robili i duchy łapali ;-), ale o geomancji wiedzieli więcej niż my.

Polecam Ci książkę Kotowieckiego "Hetyci na Ślęży" , to podobna góra i podobne klimaty są, a tylko 20 km dalej jest i poszperać w temacie Wandaluzji. Ślęża przy tej górze to betka a i teren mniej odwiedzany przez turystów.

Oficjalna archeologia ma się do tego jak piernik do wiatraka, ale to temat na inne ognisko i "xxxxxxx" nie wie jak to ugryźć, żeby opisać ,a się nie ośmieszyć. Ja to wyczułem i za mocno im ujawniać swojej wiedzy nie zamierzam.

Pozdrawiam  z Krakowa "xxxxxxx"

Tak więc archeologom uczciwym życzymy wielu sukcesów i połamania szpadli na skarbach, a nieuczciwym niewielu sukcesów i połamania nóg w wykopach.
Rozwinięciem tematu może być historia opisana przez Wojtka OKI :

http://riese-inne.blogspot.com/2014/03/cwaniaki-czyli-archeo-w-akcji.html

12 komentarzy:

  1. Dobry tekst. Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciepłe dni powoli do nas zawitają. Wiosna zbliża się wielkimi krokami czas pokaże co przyniesie przyszłość.
    UTS

    OdpowiedzUsuń
  3. Oceniam ten tekst, ze względu na merytorykę, dramaturgię, klimat jako jeden z najlepszych dostępnych na blogach eksploracyjnych.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawy wpis, to że plemiona Hetyckie były na/w Ślęży wiedzą wszyscy zainteresowani, i co po sobie pozostawili ;) oby i tym sezonie Ślęża zachowała swe tajemnice pozdrawiam ,,szukajcie a (może) znajdzieci

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy wpis , oby Ślęża i w tym sezonie pozostała w dobrej kondycji pozdrawiam szukajcie a (może) znajdziecie

    OdpowiedzUsuń
  6. No tak :-), fajne, ciekawie prawione. A co do tych różnych poszukiwań to można by dodać kumpli z zachodu, którzy tak sobie za tematem łażą od dawien dawna. Ale to są pradawne dzieje sięgające czasów "Ojczulka" :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łażą, łażą, czarny mercedes "Galenda" i bieganie z wykrywką bez słuchawek po Ślęży w biały dzień, było nawet spotkanie oko w oko, ale każdy ma swoje miejscówki i póki co w drogę nam nie weszli, chyba , że to jakaś świeża ekipa i mało obeznana co lata za monetami i jeździ lanserskim samochodem, a na akcję parkują go na głównym parkingu - amatorszczyzna na 7 fajerek. Podejrzewam, że Ci o których wspomniałeś to profesjonaliści, dlatego ich nie spotkaliśmy, tak jak Oni nas, lub już są starzy a w młodości latali, bo nie wiem o którym "Ojczulku" piszesz : Józefie, czy Pawle II. Mam sporo ciekawostek o rejonie, ale niechętnie się nimi dzielę publicznie, sam wiesz jak to jest z informacjami i "skarbami wszelakimi". Przyjechał byś do Jedliny do Wolfa 21 marca to wspomnę o dwóch grubszych tematach, jest lis złapany za ogon.

      Usuń
    2. Jak lansy to niech się wożą :), "Ojczulek" - Flagellum Dei

      Usuń
  7. Jest też kontr-teoria, poparta nie dowodami, ale relacją od tego co z nimi był - Augustianie przenosząc się do Wrocławia, zadbali też i o przeniesienie relikwii i swoich "świętych" i szczątki samego Włosta zabrali ze sobą, kościół we Wrocławiu gdzie on miał wtórnie spocząć już nie istnieje, ale znana jest lokalizacja i tam też nieoficjalnie były badania i szczątki odkopano, jednak ten temat jest dla mnie jeszcze bardziej tajemniczy i rozwojowy. Mam znajomego co więcej wie na ten temat, tyle, że nas szczątki nie interesują a "złoto" ;-) jakmawia Janek.

    OdpowiedzUsuń
  8. W 1958 roku turysta schodzący na dziko ze Ślęży natrafił na fragment pełnoplastycznej rzeźby granitowej, przedstawiającej tors męski, z odbita głową i obu rękami. Znalezisko zalegało na północnym stoku góry. Niestety nie potrafił znaleźć tej rzeźby ponownie. Może byście poszukali ?

    http://dzikiesudety.blogspot.com/2013/02/slezanskie-rzezby.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatnio byłem na Ślęzy, turystów wita napis "Witamy Pielgrzymów na Śląskiej Górze Tabor" - chyba komuś się w głowie poprzestawiało - to Śląska Góra Ślęża, ale czarnuch wiadomo - nie używa nazwy Ślęża, dla niego jest to albo góra maryjna, albo Tabor.

    OdpowiedzUsuń