Prace budowlane na Ślęży

Czy Sowieci prowadzili w latach 1945-1956 prace ziemne w miejscu pod pierwszym masztem telewizyjnym na Ślęży jeszcze na kilka lat przed jego ustawieniem? Czy wykorzystali jakiś szyb lub system poniemiecki
do budowy schronu dla marszałka Rokossowskiego? Rosjanie zapewne niczego nie zmieniali pod wieżą triangulacyjną, która stała od 1913 roku, mogli natomiast wykonywać jakieś prace pod równiną szczytową
oraz za schroniskiem. Czego po wojnie na szczycie Ślęży szukały służby wywiadowcze oraz czego szukał nad Ślężą w latach 90-tych latający śmigłowiec z podwieszoną kliku metrowej długości tubą? (georadar)?

 Budowa stacji RTV rok 1957
 Pierwszy maszt z roku 1957
 Cokół odciągu pierwszej wieży na tyłach Centrum Nadawczego


Fundamenty pierwszego masztu
Według jednej z opowieści posłyszanej przeze mnie od znajomego z Sobótki, który pływał na statkach z kolegą uczestniczącym w tajemniczych pracach budowlanych, na szczycie góry, w okresie
stacjonowania na niej Rosjan szykowano bunkier pod schron dla Rokossowskiego powołanego 6.XI.1949 r. na urząd polskiego ministra obrony narodowej i mianowanego na stopień marszałka Polski. Jedną z
ciekawostek dających pewną wskazówkę był fakt, że Rokossowski wprowadził represyjny system pracy przymusowej w Wojskowym Korpusie Górniczym w kopalniach węgla, rud uranu i w kamieniołomach,
świadczonej w ramach zastępczej służby wojskowej. Ogółem liczba osób poddanych represji sięgnęła 200 tysięcy. Ponad tysiąc z nich zginęło natychmiast, kilka tysięcy zostało kalekami, zaś dziesiątki tysięcy
przypłaciło służbę utratą zdrowia i przedwczesną śmiercią.

Facet, który o tym wspominał mojemu znajomemu, był skoszarowany naszczycie Ślęży i wykonywał wraz ze swoją jednostką przez kilkanaście miesięcy prace górniczo-budowlane w terenie zamkniętym. Posiłki oraz
nieczystości dowożono i odwożono z zewnątrz. Po zakończeniu prac wszystko zasypano, a jednostkę odwołano. W obrębie masztu i na tyłach schroniska istnieją dwa ciekawe miejsca. Jednym z nich są betonowe odciągi po pierwszym maszcie, natomiast drugim betonowa podstawa na tyłach Centrum Nadawczego. Inną ciekawostką jest bardzo głęboka studnia ale o niej za chwilę...

Sięgnijmy teraz do historii powstania nadajników na Ślęży. Pierwszy nadajnik wraz z anteną oraz odbiornik dalekiego zasięgu dla Ślęży postanowiono zakupić w firmie Siemens & Halske za 125 tysięcy dolarów.
Pod koniec czerwca 1957 r., w czasie wizyty we Wrocławiu i na Ślęży przedstawiciela firmy Siemens podjęto decyzję, że nadajnik TV będzie umieszczony na Ślęży, a nie na Chełmcu, choć przecież na Ślęży zakres prac do wykonania był znacznie większy (brak budynku, wieży pod antenę i zasilania energią elektryczną). Do 20 VII, a więc w ciągu jednego miesiąca, ekipa archeologów przekopała i zbadała teren pod planowaną budowę, uzyskano zgody Rady Ochrony Przyrody i Ministerstwa Leśnictwa. W sierpniu rozpoczęto organizację budowy a 11 września położono kamień węgielny. Budynek, zaprojektowany na wyrost z rezerwą miejsca na przyszłe nadajniki radiowe (przewidywane dla fal ultrakrótkich), był w
stanie surowym gotowy z końcem października (29.X stanęła wiecha). W listopadzie trwały prace wykończeniowe w środku i doprowadzono napowietrzną linię energetyczną 10 kV. Tempo było rekordowe ponieważ budowa w trudnym terenie górskim trwała zaledwie 3 miesiące. W listopadzie można już było przystąpić do montażu nadajnika, ale tu na ostatnim etapie doszło do opóźnienia, ponieważ Rząd PRL długo nie miał czym zapłacić nawet zaliczki. Przelew pierwszej raty nastąpił dopiero z końcem listopada, a oczekiwany transport 8 wagonów, w tym 3 dla nadajnika i aż 5 dla anteny dotarł z Berlina Zachodniego pociągiem do Sobótki 13.XII.1957r. Jeszcze przed końcem roku nadajnik zainstalowano w budynku na Ślęży, jednak montaż części antenowej musiał trwać dłużej. Odpowiednią konstrukcję nośną wznoszono już wcześniej. Wykorzystano stalową wieżę o wysokości 36 m spod Trzebnicy (tam ją rozebrano, na Ślęży zmontowano), ale nadbudowano ją nową, wykonaną w Poznańskiej Stoczni Rzecznej częścią, na której znalazła się antena. Całość stała się masztem o wysokości 98 m. Jego fundamenty zachowały się do dziś i są widoczne z okien jadalni schroniska PTTK. Uroczystość zakończenia budowy połączona z wręczaniem pamiątkowych dyplomów i medali odbyła się 5 XII 1957 r., mimo pustego budynku i braku w nim aparatury. Faktyczne otwarcie stacji czyli rozpoczęcie nadawania, dokonało się z wielką ceremonią i udziałem wielu gości, wszelkich władz oraz przedstawicieli firmy Siemens & Halske 1.II.1958 r. o godzinie 11. Nadajnik został włączony przez przewodniczącego WRN we Wrocławiu Bronisława Ostapczuka. Nowa wieża wybudowana w 1972 r. z czasem przejęła całkowicie funkcje starego masztu rozebranego do wysokości ok. 36 m w roku 1974. Początkowo myślano o jego wykorzystaniu jako dodatkowego punktu widokowego, gdyż mogłaby wchodzić tam jednocześnie większa liczba osób, niż na wieżę betonową z 1913r. Jednak w roku 1974 wszystkie elementy antenowe przeniesiono na nową wieżę antenową, a stary maszt po kilku latach całkowicie rozebrano. Nowa wieża ma 136 m wys., stoi w większej odległości od schroniska PTTK - tuż przy budynku stacji, na wysokości 693 m, a zatem jej wierzchołek wznosi się na wysokość aż 829 m.

Różni się ona od poprzedniej nie tylko rozmiarami, ale także plastikowym biało-czerwonym tubusem w górnej części. Stanowi on ochronę dla elementów antenowych IV–V pasma (kanały 2160), szczególnie zimą, i ułatwia do nich dostęp.

Inną ciekawostką jest głęboka studnia, o której wspomniałem wcześniej. Przez wiele lat nie było tu wodociągu, a źródło na wschodnim stoku góry nie wystarczało. Dopiero w roku 1994 powstała głębinowa studnia i dziś pozyskuje się wodę z głębokości 342 m. Do tego czasu wodę do picia oraz do celów technologicznych dowożono z dołu. Z biciem tej studni wiąże się kolejna ciekawa historia ponieważ firma niemiecka wykonująca zlecenie zabrała całą dokumentację ze sobą, a Polacy zobowiązani byli podpisać klauzulę o nieudostępnianiu danych dotyczących przeprowadzonych robót. Zastanawia jednak dlaczego studnia jest taka głęboka i jakie głębokie są fundamenty pod konstrukcję starego i nowego masztu antenowego? Zważywszy na ich wysokość oraz wagę na pewno nie są płytkie! Czy miejsca pod fundamenty obu masztów zostały użyte wtórnie po pracach z lat 45-49, czy były wiercone w 1957 i 1971 tego niestety nie wiemy, a tajemnicze podziemia pod szczytem Ślęży pozostają nadal w sferze naszych domysłów...

- Matthew

W tekście zawarłem fragmenty z Informatora Krajoznawczego „Pielgrzymy” poświęconego Sudetom. SKPS, Oddział PTTK przy Politechnice Wrocławskiej, Wrocław, 2008, s. 77-79 w artykule Witolda Papierniaka pt. „50 lat telewizji na Dolnym Śląsku. Dzieje stacji nadawczej na Ślęży”

7 komentarzy:

  1. Wojsko radzieckie siedział na Ślęży to musieli albo coś tam grzebać albo czegoś szukać. Starzy ludzie z Sobótki to pamiętają. Bardzo ciekawa opowieść...

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mysleliście by sprawdzic tę studnię kamerą na światłowodzie?

    OdpowiedzUsuń
  3. A jak by zapytać właścicieli ten anteny o dokumenty ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Śmigłowiec z "tubą" - która nie była żadnym tam "georadarem", tylko anteną urządzenia do badania charakterystyk emisji radiowych i telewizyjnych! - należał do Państwowej Inspekcji Radiowej albo Państwowej Agencji Radiokomunikacji i latał dookoła Ślęży, żeby ustalić rzeczywiste natężenia pola elektromagnetycznego wokół anten przekaźnika!

    Te informacje były niezbędne dla zaprojektowania nowych, wydajniejszych i mniej "siejących" zakłóceniami systemów antenowych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejny mit rozwiązany. Dziękuję za informacje.

      Usuń
  5. Jeszcze a propos studni:
    przy drodze z przełęczy Tąpadła na Ślężę, niemal naprzeciw granitowej tablicy z napisem "Starożytne wały kultowe", stoi niewielka kamienna budowla z betonowym dachem i osadzoną w nim żeliwną rurą odpowietrzenia/wentylacji, obecnie zamknięta wyspawanymi z żelaza drzwiami - otóż ta budowla ewidentnie zawiera w sobie jakieś urządzenia wodociągowe (rury, zawory), a jakby tego było mało, doprowadzone są do niej dwa czynne kable elektroenergetyczne o sporym przekroju żył!

    Parę lat temu, kiedy drapiąc w nocy się na Ślężę przechodziłem koło tego "czegoś", wyraźnie słyszałem dobiegające z niego ciche brzęczenie pracy silnika elektrycznego, bardzo podobne do dźwięku wydawanego przez silnik zainstalowanego w moim budynku hydroforu!

    Przy czym budowla ta stała na Ślęży już dawno, prawie na pewno na długo przed 1994 rokiem...

    To jak w końcu jest z tymi studniami na Ślęży?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to przepompownia, ujęcie wody jest niżej w jednym z dawnych szybów po kopalni złota (betonowy domek z resztkami ogrodzenia).

      Usuń