Akcja Kret-4

Zaczęło się dość niewinnie i obiecująco. Telefon od Pana "X" i układanie puzzli co wydawało się, że pasowały jak ulał...

Była relacja więźnia pracującego w zlikwidowanym podobozie, brawurowa ucieczka z dwoma kompanami tuż przed likwidacją obozu, pozostawienie rozrysowanego planu pewnego "schronu" w zaimprowizowanej skrytce  i zupełnie nieprzypadkowe/przypadkowe spotkanie. Sęk w tym, że nie wiadomo w której miejscowości (więźniowie nie wiedzieli gdzie znajdują się)  i gdzie tego schronu  szukać, a obszar to ok 10km x20km.
Szukali tego po wojnie rosyjscy żołnierze, szukali Polacy, szukał tego poznański "gang" i  szukali na własną rękę różnej maści eksploratorzy? Z jakim skutkiem? Ze skutkiem takim, że przez te 70 lat było czego szukać, a przedmioty szukane rozpalały wyobraźnię niejednego eksploratora.

Jako, że nie muszę, to nie ujawnię, przynajmniej na publicznym wpisie szczegółów zdradzających miejsce, niech inni też mają tą przyjemność i kolejne 70 lat sobie szukają tej nazwijmy ją "komory".
"Komora" istnieje, lecz nie jest połączona z żadnym obiektem. Ot taka sobie betonowa zapomniana "komora" wielkości jak przystało na to co w niej jest - zacnej. Z betonowymi regałami na ten przykład.
Dostęp do komory  od istniejącego bunkra był chodnikiem w zabudówce drewnianej, po skończeniu prac i zabetonowaniu jedynego wejścia do naszej "komory" tunel został pozbawiony obudówki i zasypany.
Czas jednak działa w tym wypadku na naszą korzyść.Czasami działa na niekorzyść, ale kiedy dochodzi do tego grawitacja i odprężanie się chodników - działa to na niekorzyść tych co chowali i na korzyść tych co szukają. A jak już wiadomo gdzie szukać mniej więcej, to nic tylko uważnie obserwować...
Obserwować można na różne sposoby.
Można też połączyć pewne fakty z góry i dołu i popytać kto i co komu zginęło i kto i co potem szukał. Co odnalazł, a czego brakowało... Odnaleźć dobre miejsce to jedno, a odnaleźć we właściwym czasie to dwa.
Trzy to odnaleźć we właściwe miejsce we właściwym czasie z właściwymi osobami. Gorączka złota - straszna rzecz.... Dzielenie skóry na niedźwiedziu, na dodatek żywym - niezdrowe.
Gdy ktoś mi mówi - mam fajny namiar,kopania kilka dni i po temacie - mówię bywaj zdrów. Ja lubię po plaży za klepakami chodzić, wódki się za nie napić i bardziej cieszy mnie 5 zł niż złoty pociąg. Łatwiej to schować w kieszeń, podzielić z kompanem i dźwigać nie trzeba, a kopania 3 minuty zamiast 3 miesiące....
A jak zamiast pięciu złotych są tylko dwa złote, a nas jest trzech to nie ma stresu a, jak zamiast złotych jest kapsel to też nie ma stresu, kopiemy dalej...
Zawsze jednak może być zamiast heppy-endu niespodzianka. Może urodziliśmy się za późno, lub za późno kupiliśmy łopaty? A może kolega zza płotu, lub sąsiad kopał z drugiej strony dekadę wcześniej? Wszak to pełna konspiracja..  A może jakiś Hans, albo inny h_j  co po nim szukał niespodziankę zostawił i kolegom nie powiedział bo myślał, że jest cwańszy niż to umowa przewiduje ?  Lub myślał, że jest tak mądry że wszystko może, nawet dołki kopać....
Tak więc dołki można kopać, ale na własne ryzyko, a jak jest ryzyko to się trzeba zabezpieczyć, bo inaczej kopanie bokiem wyjdzie ;-) i nie potrzeba gorączki złota, bo zanim się dokopią to się sami pozabijają.
Tych skarbów jak mawiał mój kolega nie trzeba pilnować - one pilnują się same i nic nie dzieje się przypadkowo.
To są przedmioty , z którymi wiąże się wiele krzywd, kradzieży, nieszczęścia bo po dobroci nikt ich nie oddawał zazwyczaj.
Lepiej czasami zgubić niż znaleźć , ale o tym za jakiś czas....
PS. Film też mamy, może kiedyś będzie okazja ;-) dostać tego Oscara, póki co planujemy akcję "Kret 6". Tym razem pod strzechy weszła niemiecka elektronika (niemiecki skarb to i  elektronika niemiecka) , ona idzie najsamwpierw, a sprzęt prosty wejdzie potem - znowu będzie wesoło.

Tymczasem zapraszam do tuneli w Riese , Wojtek rozpracowuje wartownie na Osówce...
 http://riese-inne.blogspot.com/2014/07/osowka-wartownie-cd2.html
Miłej lektury.

9 komentarzy:

  1. Pracowaliśmy nad sprawą w latach 70tych, nie sądzę by ktokolwiek był bliżej tematu niż my, nawet jeżeli tak mu się wydaje bo znalazł komorę na kilka skrzynek.. Czasami trzeba odpuścić, by nie skończyć marnie. Reszta na PW.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo obiecujace miejsce!
    J...;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. http://tagen.tv/vod/2014/09/mru/?c=572 widać chłopaki niechętnie mówią do końca, przerywają w pół zdania....robi się ciekawie. Ostatnio widziałem konspiracyjniaków w okolicy Boryszyna, środek nocy a sześć osób w lesie ze szpadelkami.... Pozdrawiamy starych bunkrowców - ekipa z Łagowa.

    OdpowiedzUsuń
  4. W tej części MRU znajdowała się podziemna fabryka, zresztą nie jedna która była zlokalizowana na systemie.
    Prace ciekawe, znam chyba człowieka co to kopał, pozdrawiam z Międzyrzecza.

    OdpowiedzUsuń
  5. Niezłe manewry, tunel badawczy ujawniony na podpuchę, a kilka kilometrów dalej poza głównym systemem cisza. Pampersy latają i szukają tam gdzie ich ktoś pokierował, a inna ekipa robi swoje - nie ma jak współpraca ;-). W innym przypadku niż zamierzony nigdy by to nie wyszło. Taktyka ZGE z dobrej szkoły wojskowej, prosta i skuteczna, towarzystwo szybko sie uczy, a "bunkrowcy" niech lamentują, że ktoś im na nosie zagrał. PKWK trwa, inni pracują po cichu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Remigiusz Banaś - nie łapiesz - odwaliłeś kawałek dobrej roboty - poszperaliście tam gdzie ktoś chciał byście poszperali i zrobili szum by w innym miejscu był spokój i rżniesz chojraka gołębiarzu. Każdy w temacie to zauważył, tylko nie wy. Ponadto nie zauważyłeś, że dyskusja pod Twoim filmem https://www.youtube.com/watch?v=Pi3sye-8Kow&list=UUYNjZvmPt6Yc6GRNNgp4a5w była w moim wątku? a jak mój wątek to ja dyktuję zasady co i kiedy wypływa i kiedy znika. Proste i jasne, przynajmniej dla niektórych.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chłopaki puścili piórko na wiatr i zbadali w którą stronę poleci. Kilku się wychyliło że widzi piórko, i nic poza tym, więc mitomani spokojnie mogą robić swoje. Niekoniecznie Ci sami, ale pod jedną banderą. Zagrali na nosie co niektórym, to fakt. Nie sądzę by całą wiedzę zdobyli sami, ale jak kiedyś wspominał jeden - ich wiedza pochodzi od innych. Najciekawsze to kim są Ci INNI i kto za tym stoi i kto w nocy po lesie z plecakami chodził tam i z powrotem.
    Pewnym jest, że kto wkłada palce między drzwi, a futrynę to ma kłopoty, a ja kłopotów nie lubię, ale lubię poobserwować te rozgrywki i wojnę informacyjną.

    OdpowiedzUsuń
  8. http://starydworek.com/print.php?type=A&item_id=4 niezależne źródło potwierdza, że chłopacy wiedzieli więcej niż się niektórym wydaje

    OdpowiedzUsuń
  9. "Siergiej Sidorow - fragmenty sprawozdań.

    "[... ] Przybyliśmy do Poznania, a stamtąd do Międzyrzecza. Mieszkańcy miasta powiadomili radziecką komendanturę, że specjalna jednostka SS ostatnio zajęta była zwożeniem i lokowaniem czegoś w tutejszych podziemnych fortyfikacjach ..... Rozpoczęliśmy więc penetrację tych bunkrów i w rezultacie szczegółowych poszukiwań znaleźliśmy głęboko pod ziemią doskonale zamaskowaną komorę, obudowaną ze wszystkich stron litym betonem..."

    " [...] Pośród odnalezionych znajdowały się płótna Jana Matejki - "Stańczyk" , "Zygmunt i Barbara" , "Śmierć Zygmunta Augusta w Knyszynie", obrazy Brandta "Bitwa pod Chocimiem" , "Wyjazd Jana Sobieskiego z Wilanowa", a także obrazy takich mistrzów jak: Vernet, Duplesis, Monet, Rembrandt, Momper, Lembach itp. Były wśród nich także pastele Witkiewicza i Wyspiańskiego, obrazy Wojciecha Kossaka, Chełmońskiego, grafiki Wyczółkowskiego. Ogółem władze radzieckie przekazały 12 518 eksponatów, w tym 800 obrazów, 10 000 grafik i rysunków, 1000 egzemplarzy dzieł sztuki złotniczej, kolekcję antycznych waz greckich ze zbioru rodu Branickich w Wilanowie. "

    Dziś wiemy, że podobnych komór w krórych ukryto dobra kultury było na pewno więcej , prawdopodobnie 3 - jeśli po wojnie odkryto jedną z nich to gdzie więc rozmieszczono pozostałe schowki ?"

    OdpowiedzUsuń