Stacja kolejowa Trzebnik - zagadkowa studzienka...

Co skrywa studnia w Trzebniku, którą badał Wojtek Stojak przy byłej poniemieckiej stacji kolejowej?
Do akcji na Trzebniku skłoniły mnie listy kilku osób sprzed roku (pozdrawiam Jacka i mam nadzieję, że nie obrazi się, jeśli fragment poniżej zacytuję) :





"1(...) Pierwszy raz do tej studni wszedłem zaraz po ukazaniu się chyba pierwszej książki J.Lamparskiej (jakoś koniec 90-tych ?) w której pisała o tej „studni”. Pojechałem i wszedłem (po jakimś prowizorycznym przewietrzeniu i zachowując min. bezpieczeństwa – kask i jakaś asekuracja). Na dole ewidentnie było widać że studnia zaczyna „skręcać”(poziomuje się) w kierunku wzgórza i o ile dobrze pamiętam klamry się skończyły na tym załamaniu, dalej studnia przechodziła lekko jak gdyby w sklepienie. Na pewno jest to konstrukcja zamierzona. Na dole było masę smieci i gruzu, smrodu zgnilizny itp. Studnia była (i chyba jest) w bardzo dobrym stanie, żadnych pęknięć, cegły równo ułożone, nie ma braku zaprawy. Widać było jakieś resztki instalacji biegnącej z góry na dół i ślady po mocowaniach jakiegoś kątownika (na dole były jego przymocowane resztki) . Na dole nie stała też woda ! chociaż widać że woda podskórna się przeciska i trochę musi tam jej górą wpadać – musi być niżej jakiś jej odpływ. Następnym razem pojechałem tam z ekipą i staraliśmy się wyciągać. Niestety szło to nam bardzo wolno. Wyciągnęliśmy kilka worków ze śmieciami, zrobiło się ciemno i  zapał kolegów się skończył na kolejne wyjazdy (nie mam pasjonatów wśród znajomych). Urobek nie jest jednorodny (delikatnie mówiąc) Wzbudzają podejrzenia odkształcenia klamer. Na górze są lekko przygięte, później nie naruszone później znów kilka prawie zupełnie przygiętych tak jakby coś bardzo cieżkiego wpadało do środka - ale na cegłach nie ma takich mocnych znów śladów. Później przeczytałem na jakimś forum że studnię wójt kazał zasypać wiec nawet przestałem planować , dopiero wczoraj zawiozłem po sylwestrze znajomych na Jańską Górę i przy okazji zajrzałem czy faktycznie zasypali studnię i widzę że nie !! na szczęście (ale wiecznie tak pewnie nie będzie). Wg. mnie jest to ewidentnie szyb pomocniczy do jakiegoś obiektu, pełniący funkcję wentylacyjno ewakuacyjną i był w budynku byłej stacji kolejowej. Ujawnił się pewnie rozbiórce budynku. Optymistyczna może być że Niemcy zabezpieczyli wejście ale nie zasypali. Mieszkam w Ostrowie Wlkp. ale przy każdej okazji wyjeżdżam i penetruję co się da. Przeszkodą jest brak czasu. Gdzieś powinienem mieć zdjęcia z tej operacji – jak znajdę to Ci prześlę.(...)

2 (...)Z relacji wujka wynika, że szyb kończył się poziomym chodnikiem i kratą, ale mój wujek lubiał fantazjować czasami przy wódce.

Nieopodal na Jańskiej Górze był punkt oporu i o wzgórze walki trawły około 3 dni, zakończył je strzał we wieżę i dwa otwory po metr kwadratowy każdy (obecnie zamurowane) po czym załoga wieży poddała się. Prawdopodobnie był to dobry punkt obserwacyjny , na skraju lasku 500m od wieży był punkt opatrunkowy, są resztki piwniczki. (Na przeciwległej górce względem drogi Wroclaw-Kłodzko, tej z punktem triangulacyjnym też był punkt niemieckiego oporu).

W samej wieży była skrytka opróżniona kilka lat temu, a kilkanaście lat wstecz depozyt w studni obok wieży, obecnie całkowicie zasypanej. Pod wieżą prawdopodobnie była piwnica, obecnie niedostępna - zasypana. 

3(...) W końcu lat 90-tych znalazłem wejście do podziemi ujawnione po likwidacji (w latach 70-tych) stacji kolejowej Trzebnik przy drodze S8.

Jest to ewidentnie wejście ewakuacyjne do jakiegoś większego  kompleksu. Nawet próbowałem ją odgruzować ale skończyło się na wyciągnięciu trochę smieci gruzu i dale lej brakiem czasu i ludzi do pomocy. Temat mnie bardzo intryguje. Widzę na waszej stronie że znacie to miejsce. Czy wiecie coś więcej w tym temacie ?

Zatem nie było innego wyboru - trzeba było ten temat ruszyć.... ;-) .
Po konsultacji z Maciejem minęło kilka dni i już byliśmy zwarci i gotowi.

  Wyniki wstępnych badań georadarowych wypadły dość ciekawie. Obszar badawczy - teren przed studnią począwszy od drogi dojazdowej do czterech metrów poza studnią przed torami. Warunki terenowe uciążliwe, ale bez tragedii. Wszystko pozarastane ale widoczność jest na 10 metrów tak by porozkładać taśmy pod georadar. Maciej skupił się z pomiarem na obszarze 6x16 m czyli 96 m2. To niewiele ale żeby zbadać dokładnie potrzebne jest uprzątnięcie terenu na 300 m2 z czym wiąże się wycinka wszystkiego co jest wokół studni... Myślę, że jest to do zrobienia. Na zdjęciu wizualizacja 3D. Jak na twarde dowody że studnia ma odejścia w bok to zbyt mało.






a na koniec relacja Globrtotera odnośnie studni  ze strony  http://grumot.blog.interia.pl/

"Był styczeń 47 roku.
Na stacji w Trzebniku zebrało się kilku pasażerów czekających na ostatni pociąg do Wrocławia. Nie przebrzmiały jeszcze echa wojny, a na Dolnym Śląsku wyłapywano niedobitków organizacji WILKOŁAK. Dlatego ludzie starali się nie wychodzić z domów po zmroku. Niestety zimą dzień krótki i słońce szybko chowa się na zachodzie.
Pomimo mrozu wszyscy jednak trzymali się z daleka budynku stacyjnego. Chociaż duży, ceglany gmach ochraniał przed wiatrem i niską temperaturą. Nawet zawiadowca spędzał mało czasu w swoim biurze.
A działo się tak dlatego, że na stacji straszyło.
I przejmowali się tym nawet zaprawieni w boju weterani, którzy przeszli front od Oki do Szprewy. Nie jedno w życiu widzieli, a jednak czuli się niepewnie na tej stacji, tak nietypowej jak na swoją funkcję. Wszak okoliczne wsie mają kilka domów na krzyż, a tu duży budynek stacyjny, rampa przeładunkowa, dźwig...
Ludzie starali się nie rozmawiać o swoich lękach...

Pociąg powinien już nadejść... Może znów zaspy na torach... Chyba,  że Wehrwolf znów podłożył gdzieś bombę... Nie, to zaspy...znak werwolfu

Nagle usłyszeli głosy... Ludzką mowę, ale jakąś niezrozumiałą - niemiecką...
I... Jakby spod ziemi... Z samego piekła...

Na szczęście w obłokach pary, pogwizdując i buchając na peron wtoczył się parowóz, ciągnąc bydlęce wagony. Osobowy do Wrocławia. w wagonach były ławki i ciepła koza. I można było zapomnieć o głosach na stacji...


Dopiero po dwóch miesiącach, na początku kwietnia, wyjaśniła się tajemnica głosów...
Obok budynku stacyjnego była studnia. A właściwie cembrowina, przykryta kawałkiem blachy i deskami. To stamtąd dochodziła rozmowa. ze studni, która tak na prawdę była wejściem do tunelu. A we wnętrzu ukrywali się Niemcy, mieszkający na tych ziemiach, zupełnie nieświadomi faktu, że wojna skończyła się już dwa lata temu. "

Wynika zatem, że tam rzeczywiście mógł być zbiornik na wodę.
Możliwe, że w dawnym zbiorniku na wodę, co potem tam ukrywali się Niemcy coś było zdeponowane, tak jak w tej studni na Jańskiej Górze co w latach 80tych odnaleziono depozyt, ale to inny temat bo tam to było podane jak na widelcu.
Stojak miał dobry namiar, ale się nie dokopał, bo odchodzący boczny tunel z tego co wiem był zasypany.
Wojsko też dobry namiar miało i wejścia inne zaplombowało.Możliwe, że jeszcze przed nadejściem jesieni zrobimy tam akcję pod kryptonimem "Kret 6", a o akcji "Kret 5" wspomniałem przy okazji browaru, a o akcji  "Kret 4" napiszę  wkrótce.
C.D.N.
PS. Na zdjęciach Maciej ze swoim sprzętem. Opracowanie wyników z badania georadarem KS700 - również Maciej. Ja obsługuję szpadel ;-) i inne mniej skomplikowane urządzenia.

7 komentarzy:

  1. Dzięki za zajęcie się zagadkowym tematem studni, bo już myślałem że miejscowi ją zasypią.
    Zastanawia również to, dlaczego na tak małej stacyjce była dwu lub trzy torowa bocznica?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na rozwiniecie tematu, ciekaw jestem jak to rozgryziecie.. bo wiem, ze nie ruszony to fragment historii.. Pozdrowienia z Szwajcarii

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam
    Pochodzę z okolic i bardzo mnie cieszy, że ktoś próbuje temat zgłębić!!!
    Już jako dziecko wchodziłem do tej studni. Przyznaje kiedyś była znacznie głębsza i faktycznie zakręcała.
    Nigdy nie widziałem w niej wody.
    Studnia była naszym miejscem zabaw i zdobywania kolejnych sprawności. Detonowaliśmy tam niewybuchy - nieskutecznie - więc bądźcie ostrożni przy kopaniu.
    Co do ciekawostek - od zawsze wszyscy w okolicznych wsiach mówili, że studnia ma połączenie z Jańską Górą. Wiadomo też, że stacja nie powstała do obsługi pasażerskiej okolicznych mieszkańców. Tuż za stacją ok 500m w kierunku Sokolnik jest jedno z kilku wyrobisk, to właśnie główne przeznaczenie stacji - transport urobku skalnego na drogi i nie tylko.
    Ale to nic, czytając Wasze opowieści ( nigdy nie brałem pod uwagi waszej wersji - szyb fabryki broni) nagle przypomniałem sobie spacer z moim Stryjkiem, który trafił do wsi jako jeden z pierwszych po wojnie.
    Opowiadał on że na jego polu ok 100m-200m od studni dochodziło do samozapłonów - opisywał to jakby z ziemi gaz się palił chwilkę. Wtedy traktowałem to jak bujną fantazję dziadka ale teraz.... kto wie.
    Ciekawe są również okoliczne dziury na polach, teraz już prawie całkiem zasypane ale kiedyś były bardzo dziwne - mała średnica lecz bardo głębokie. Bardo różniły się od tych po lejach bombowych. Ojciec mi tłumaczy, że w ten sposób kiedyś sprawdzali czy są złoża kamieni ale teraz w obliczu fabryki no cóż?
    Ok chłopaki życzę powodzenia i czekam na kolejne wieści z moich okolic.
    Pozdrawiam
    Hertzu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z tą fabryką to jest zasłyszana opowieść z miejscowości "Mleczna". Po wojnie w pobliżu stacji znajdywano na polu sporo części do zapalników i amunicji. Stąd taka "wersja", ale wiadomo że elaboracja pod ziemią jest niewskazana ze względów bezpieczeństwa. Faktem też jest, że WP zasypało kilka "studni" w pobliżu stacji i być może chodzi o te doły poszukiwawcze o jakich piszesz. WP wspomagało czasami pracę PGRów i rolników. Na pewno też w latach 90tcy jakaś ekipa studnię czyściła bo to sam pamiętam. Dziękuję za ciekawy wpis. PS. Czy znasz głębokość dawnych piwnic pod Wieżą Bismarcka? Tam też działała jakaś ekipa kilka dni, a jakoś 4 lata wstecz ktoś zap...lił kamień węgielny z wieży znajdujący się w skrytce w ścianie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam panowie powiem wam tylko tyle że w czasie II wojny moi dziadkowie pracowali w majątku w pobliżu stacji w trzebniku i nie jednokrotnie korzystali z przejazdu pociągiem wsiadając czy wysiadając na tej stacyjce z tego co mòwili to nikt z wojska nie kręcił się przy stacji teren był otwarty dla wszystkich ,przyjrzyjcie się starej fotce powyżej widać na niej pompe do wody akurat w miejscu gdzie jest dzisiejsze wejście do studni sporo wiem na temat tej okolicy niektóre komentarze i hipotezy są naprawdę zabawne ale poczytać można zawsze pzdr.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie ulega wątpliwości, że to była studnia dla parowozów, pytanie czy pod koniec wojny nie została wykorzystana na skrytkę. Na Jańskiej na ten przykład tak było....

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziś dzwonił do mnie znajomy - na sobotę załatwił "georadar" KS700 . Z perspektywy czasu nie widzę sensu używania tego badziewia w poszukiwaniach ;-).
    Zmarnowane popołudnie na Trzebniku z jakimś chłamem kreślącym cudowne bohomazy nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. Suwak w lewo - komora, suwak w prawo - depozyt, co kto woli.

    OdpowiedzUsuń