Grünberger Oder Wald - "Experyment Filadelfia"

Ostatnie kilka miesięcy zeszło na polno-leśnych wycieczkach w okolice dalsze i bliższe.


Nasza strona internetowa długi czas nie miała aktualizacji, ale jest bardzo prosta zasada - im więcej czasu na dworze, tym mniej w internecie. Tematy drobne sprawdzamy  w weekendy, a grubsze grupowo są rozpracowywane metodycznie na przestrzeni czasu. Ile to tematów czeka na swój czas? Nowa Sól i pewne podwórko, dom Edyty póki remont się nie zacznie, stara leśniczówka, zaginiony bunkier nad Odrą, stara droga przy lesie itd, a już dzwoni kolega z Głogowa, że namierzył aleję z morwami przy której trzeba się pokręcić.
Trzeba wybierać zawsze jeden temat spośród kilku i jechać. Duch "Klubu Poszukiwaczy Skarbów" ;-) żyje dopóki my żyjemy, duch ma się dobrze, nikt jednak do żadnego klubu nie należy oficjalnie i każdy jest niezależny, w zasadzie nie ma żadnego klubu, ale i tak ma się on dobrze, a nawet lepiej niż dobrze, tylko tych skarbów jak na lekarstwo, ale podobno Jacek miesiąc temu znalazł jakąś boratynkę , poddaje ją mocnej elektrolizie i niebawem się nią pochwali publicznie , a pod koniec zeszłego tygodnia  miał sygnał na talara ,ale odkopał tylko podkowę, więc wróży to mu niebywałe szczęście na sakiewkę talarów, a nie tylko jednego . Co prawda Jacek miał jeszcze drugi sygnał, ponoć na drugiego talara, ale żona zadzwoniła, że niezwłocznie musi wracać do bazy.... (Ostatnimi czasy jeden z naszych kolegów poddawał moczeniu jakiegoś fajnego miedziaka w kwasku cytrynowym i tez się chciał nim pochwalić, ale rano nie było już czym - moneta wyparowała - wszyscy którzy byli u niego w garażu są podejrzani).
Już miał nawet powstać jakiś post z poszukiwań miesiąc temu, ale z ciekawymi  tematami o działaniach partyzanckich w G.S na godzinę rozmowy dobry przyjaciel z gór wieczorem zadzwonił, - wolę jego słuchać niż pierdoły opisywać, nazajutrz byliśmy na kopaniu na ciekawych polach gdzie szedł szlak solny , po szukaniu "herbatka i Pana Tadka, a że Tadek oblatany to i kilka innych tematów opowiedział" i narady do północy było nam mało , za kilka dni wzorowy kolega z kilkudziesięcioletnim stażem kilka razy na czaj wpada jak z szukania wraca, opowieści moc a strona bez aktualizacji...  Kolega teren zna na wyrywki w promieniu 70km, więc słuchać go to jak oglądać dobry film. Niestety ponad net wybieram żywych towarzyszy i skarbowe tematy, łazęgę po lesie z mapą w ręku, testy urządzenia do szukania radiestezyjnego, hierarchia ważności spraw jest prosta - najpierw szukanie, a jak starczy czasu to internet. Jak czytałem książki Stojaka, to niektóre opowiadania wypadają blado przy tych Waszych drodzy koledzy, ale pewnie ciekawszych akcji Stojak nie opisywał. Te najciekawsze słyszę od swoich towarzyszy i przyjaciół . Jakby je spisać, to i tak jak mówił Wolfi - nikt by w nie nie uwierzył , a łacha by targali publicznie na forach z nas kolejne 10 lat. Mam nadzieję, że już niebawem zrobimy jakiś mały temacik będący pretekstem do spotkania.

Wracając do tematów skarbowych - poza klasycznymi wykrywaczami trwają testy nad "modyfikatorem energetycznym". Wyniki są zadowalające, prace trwają.
Na stanie nasi znajomi mają podobne urządzenia, więc jest wymiana spostrzeżeń i eksperymenty.
Żeby pisać o wynikach, to chyba nie jest to odpowiednie miejsce, ale mogę powiedzieć, że stosowane są te urządzenia do wsparcia prac klasycznymi wykrywaczami. Taka rozwojowa metoda, nie jesteśmy pierwszymi, a ani ostatnimi w tej kwestii.
i podobne urządzenie kolegi z lat 90tych
a tutaj zagraniczne ;-)

Mimo, że Proscan negatywnie wypowiada się o poszukiwaniach urządzeniami radiestezyjnymi, to aby coś na ten temat powiedzieć najlepiej wypróbować to samemu.
Podobno jest gdzieś starszy dziadek, który wiklinową różdżką znalazł ciek wodny i zrobił nań studnię, inny podobno wahadełkiem teleradiestezyjnym po mapie dla policji szuka zaginionych osób i zwłok. Nikt tego nie kwestionuje.
Są to podobne metody, ale połączenie radiestezji i elektroniki jest w fazie ciągłych testów, a z testami bywa różnie.
 Najważniejsze jest by nie wracać do domu na pusto.
Jako że Odrę mam w zasięgu dłuższego spaceru, często celem wyprawy jest Oder Wald.
Teren zbadany wzdłuż i w szerz, to można opisać - kto lubi, niechaj jedzie.
Jako, że kiedyś Odra miała koryto gdzie indziej, to i gdzie indziej były przeprawy. Poza tymi przeprawami przez Odrę były przeprawy przez pomniejsze cieki wodne. Ich pozostałości widać czasami do teraz. Funkcjonowały czasami jeszcze 100 lat wstecz.

W pobliżu takowych widać ślady działalności ludzkiej, podobne do takowych.



...a gdzie człowiek, tam i zguby i znajdki.
Tak sobie myślę, że jak przeprawa, czy mostek była 100 lat wstecz, to mogła być w tym samym miejscu i 400 lat wstecz. Ludzie i zwierzęta lubią chodzić znanymi i sprawdzonymi ścieżkami.

Teraz słów kilka o usprawnieniu poszukiwań.

Kabel czy transmiter.
Znany nam konstruktor opracował łączność bezprzewodową bez opóźnień wykrywacz/słuchawki.
Wszystko opiera się o transmiter podczepiony do wykrywacza tak jak słuchawki, odbiornikiem jest mp3 ze słuchawkami, lub telefon posiadający radio + słuchawki.
Ustawiamy odpowiednią częstotliwość na radyjku i cieszymi się łącznością bezprzewodową, nic się nie plącze i w teorii jesteśmy zadowoleni. Różowo nie jest... Opóźnień brak, ale jakoś wolę kabel ;-). Prace rozwojowe trwają.

Dobrym patentem jest pomysł kolegi z Odkrywcy.
Stosowany w Rutusie...
W Garrecie ...
W Solfernusie...


Kabel ma 1 metr,a  po naciągnięciu do 5 metrów, nie ściąga słuchawek z uszu, bo wszystko przymocowane jest do paska, lub szlufki od spodni, a do ucha idzie cienki kabelek . Słuchawki polecam takie z haczykami za ucho - nie spadają, koszt do 50zł (wodoszczelne XP DEUS).
Jak już piszemy o sprzęcie - jak dobrać saperkę.
Po pierwsze powinna to być saperka monolityczna, odpowiedniej długości.
Najwłaściwiej kupić szpadel prosty, hartowany - ok 30zł.

Część stalową zmniejszamy - do kopania monet jest za duża, niepotrzebnie męczymy się przerzucając zbędne ilości ziemii. Poszukiwacz działa finezyjnie.
Najważniejsza jest długość. Skracamy trzonek by łączna długość wahała się w granicach 70-80cm.
Dobieramy ją tak by trzymając szpadel w ręku w pozycji wyprostowanej, krawędź ostrza lekko muskała ziemię. Wówczas nie będzie przeszkadzał w marszu, będzie poręczny, a przy kopaniu nie będziemy musieli się garbić.

 
Wszelkie składane wynalazki można używać do flancowania pomidorów, a nie do kopania w terenie.
Warto dodatkowo naostrzyć krawędzie, taki szpadel bez problemu tnie korzenie, gałęzie i może w razie W robić jako mała siekiera - sprawdzone (trzeba kupić dobry szpadel hartowany, monolit, a nie jakiś szajs).
Koledzy używają nakolanników - trzeba będzie sobie sprawić, o rękawiczkach ochronnych nie wspominam - oczywistość. Pinpointera jeszcze się nie dorobiłem, ale prędzej czy później będzie.
Na koniec - warto zakopywać po sobie dołki...oczywiście dziki nie muszą... Warto na nie uważać, obecnie mają młode, kiedyś pobiłem rekord w biegu przez płotki, a po czapkę wróciłem dopiero za tydzień ;-)

16 komentarzy:

  1. Karol, czy ten "przedłużacz" do słuchawek to jakiegoś konkretnego producenta czy też bardziej "wyrób własny"?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten przedłużacz to fabryczny przedłużacz, kupisz na Allegro, lub w Tesco za 9zł http://allegro.pl/przedluzacz-duzy-jack-6-3-stereo-spiralny-5m-0707-i4958316418.html , tylko wybierz odpowiednie złącza - mały, lub duży jack.
    Jednym końcem wtykasz do wykrywacza, a do drugiego końca przywiązujesz karabińczyk i zaczepiasz za pasek lub szlufkę od spodni. Ja mam w tym celu przy pasku "bojówkę" http://allegro.pl/bojowki-szlufki-do-pasa-oficerskiego-brazowe-2-szt-i5212974382.html . Kabelek od słuchawek idzie zawsze pod kurtką, by się nie plątał.

    OdpowiedzUsuń
  3. O Maryjo, dobrze że ja tych psychotroników wielofazowych nie wypróbowywałem, toż to głowy znikają :-), straszne urządzenie :-). Właściwa nazwa powinna brzmieć " ezoteryczny modyfikator okolicznej przestrzeni".

    Choć po prawdzie to warto takie coś mieć w lesie, jak napadywuje straż leśna włączamy znika nam głowa i każdy kto zobaczy taki motyw spieprzy gdzie pieprz rośnie :-). Sam bym zwiewał, widząc że ktoś stoi a głowy brak :-). Niesamowite, a mówili że Eksperyment Filadelfijski to bujda na resorach :). Świetny wynalazek. Mam tylko pytanie, czy jak się włączy wyższą fazę to można całkiem zniknąć ? :-).

    Karol, fajna znajdka congratulejszen.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nieźle się uśmialiśmy, zmieniłem aż tytuł ;-). Metoda Harrego Pottera w wykonaniu krajowym.
    Głowy to photoschop - moja innowacyjna metoda ;-), nie chciał bym by potem ktoś w necie w jakimś demotywatorze występował na żółtych kwitach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuszna koncepcja, lepiej się wirtualnie pozbyć głowy w photoschopie niż potem w realu :).
      Dzisiaj byłem sprawdzić "drogę morwową" , ale tak piz.....ło śniegiem z deszczem że dałem spokój po dwóch godzinach. Zrobiłem tylko ściągi na GPS i jak odtaję to się znów za to zabiorę.

      Usuń
  5. Ja natomiast poszperałem w bitwie pod Kijami, ciekawe mapy nie dosyć, że pokazują Odrę przed regulacją (koryto czasami o 2 km jest przesunięte) to zapiski wspominają o ucieczce Prusaków przez Odrę na stronę lasu OderWald, ale tam na nich czekali już Moskale stąd i zapewne znalezisko Jacentego w tym lesie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i widzisz, warto w szpargałach się zanurzyć na moment :).

      Usuń
  6. No bez jaj ! jak łupać to miliony, a nie jakieś grosze :-) No cóż można zginąć ale to ryzyko wpisane w przygodę .Może kiedyś Karol opisze nasze przygody ?A może nigdy ? Kto to wie ?Na moje ma przyzwolenie ,pod warunkiem czasu -gdy odejdę do krainy wiecznych łowów :-) Na razie się tam nie wybieram ,ale kto to wie jak będzie ....

    Wolfi

    OdpowiedzUsuń
  7. Mariusz, ja się cieszę że mogę ich wysłuchać, zazdroszczę tych akcji, kiedyś przy kominku wnukom opowiem Przygody Awanturnika z Gór Sowich ;-). Mieliście prawdziwy "Klub Poszukiwaczy Skarbów" .
    Żeby było ciekawie - nadal trzymacie się razem lepiej lub gorzej, więc nie były to zwykłe znajomości oparte na chęci zysku, ale na przygodzie i przyjaźni. To łączy na lata.

    OdpowiedzUsuń
  8. Karol -powiem tak ja się czuje jak zwykły koleś z gór ,nikt wyjątkowy jeden z wielu, jeden z nas .Ale mam pewien defekt ,jak ktoś mi zajdzie za skórę to do trzeciego pokolenia postaram sie zniszczyć -ale co ja mogę jedynie popisać w necie ..:-(

    Wolfi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mędrkuj nie mędrkuj Wolfi, jak się kiedyś zborsuczę to zanim sam zejdę nawet bez praw autorskich jakąś knigę nabazgrolę :-). Ale kto by tam łapki rozbujał :-). Awanturnik Karolu ? Toż to chodząca Awantura :-) he he .

      Usuń
  9. Na chwilę obecną reaktywujemy wspólnie tradycje 'Klubu Poszukiwaczy Skarbów" Ktoś zapyta czy mamy do tego prawo ?Tak ja mam i nie tylko ja> Wiele lat działem ze śp Wojtkiem . Przyjmując tą nazwę oddajemy hołd naszemu wybitnemu koledze !Robimy to z szacunku dla jego działalności jak to powiedział Karol a nie z komerchy na którą zawsze miał wyjebane Wojtek !Z Wami coś zgubić to fart z innymi coś znalezć to pech i wierm co piszę

    PS Pozdrawiam Izę, naszą Wunderwaffe w exploracji :-)Bez Niej świat był by szary i nijaki ,jak kiedyś Wam opiszę dokonania tej skromniej dziewczyny to klęknięcie !!! Ale w sumie po co mam to robić ?Zatrzymam to dla siebie :-)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Pinpointera można zastąpić wykrywaczem kabli elektrycznych lub wykrywaczem metali kupionym w Obi służącym do wykrywania gwoździ w deskach lub płytko położonych przewodów elektrycznych pod tynkiem. Działają na jakieś 3-5 cm i mogą służyć jako wyszukiwacz metali w kupce ziemi na dłoni lub na rozgrabionej płytko ziemi. Nigdy tym się w terenie nie bawiłem bo mam Pinpointer, ale myślę, że dały radę taki mały wykrywacz. Z resztą Pinpointer też ma zasięg do 3-5 cm więc powinno działać. Ceny różne od 20 do więcej złotych. Myślę, że każdy będzie dobry na początek:

    Ja mam Wykrywacz metalu i przewodów pod napięciem TS-75 7426
    http://www.ceneo.pl/6616445
    http://wykrywaczemetalu.pl/2013/06/02/wykrywacz-metalu-i-przewodow-pod-napieciem-f-ra/

    Po uszczelnieniu silikonem, albo ostrożnej pracy by nie zamoczyć będzie działa jak ppr.

    OdpowiedzUsuń
  11. Tutaj jest taki za 28 zeta
    http://www.toya24.pl/metal-detector.html#

    OdpowiedzUsuń
  12. Wszystko można czymś zastąpić Tomasz, ale ja już mam dość eksperymentowania i półrozwiązań. Prędzej czy później lądują one w koszu. Kiedyś chodziłem z wykrywaczem samoróbką, działał, ale na pewno bym do niego nie wrócił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda. Zrobiłem test tego wykrywacza kabli TS-75 7426 na 1 groszu. Działa bardzo ładnie na dłoni w kupce piasku. Ale jeśli chcieli byśmy tym znaleźć jedno ogniwko łańcuszka złotego to już nie łapie. Łapie natomiast przedmioty metalowe wielkości małej śrubeczki. Kawałka drutu miedzianego długości 0.5 cm w koszulce nie złapał.
      Natomiast typowy pinpoiter reaguje nawet na najdrobniejsze kawałeczki metali. Jeśli komuś nie zależy na przedmiotach mniejszych niż 1.4 jednogroszówki czyli chce znajdować właśnie monetki nawet te najmniejsze w niewielkich kupkach ziemi to ten TS-75 7426 naprawdę się sprawdzi. 28 zeta to nie majątek i zawsze przed kupieniem w markecie można poprosić by go móc sprawdzić na przygotowanych kawałkach metalu.

      Eksploracja ZG co racja to racja profesjonalny wykrywacz metali to co innego niż samoróbka chociaż swego czasu gdy szukałem sobie wykrywki oglądałem na YT wiele samoróbek i niektóre sprawdzały się całkiem całkiem. Oczywiście bez dyskryminacji i wielu ważnych funkcji, ale panterę zakopaną pod ziemią w lesie spokojnie chłopacy znajdowali... zaraz kto to ostatnio znalazł taką i pociął brzeszczotem?
      :)

      Usuń