Bracia von Czirn, czyli poszukiwanie skarbów na Gromniku.


Zamek na górze Gromnik , które jest najwyższym wzniesieniem Wzgórz Strzelińskich jak podają źródła zbudowano z polecenia rycerzy - braci von Czirn w 1439 r. Wcześniej istniał tam w VIII-V w. p.n.e.  gród kultury łużyckiej (należy do niej także osada w Biskupinie). Gród na Gromniku razem z podgrodziem ma około 2-2,5 ha – nie należał więc do największych, ale był świetnie ufortyfikowany. Chroniące go wały miały drewniano-ziemny trzon obłożony tzw. oblicówką z obrobionych kamieni. Na jednym odcinku wał przechodzi nawet w kamienny mur. Takie wały są charakterystyczne dla Czech i Moraw, nie występują zaś na ziemiach Polan, którzy otaczali grody umocnieniami głównie z drewna i ziemi.

  W 1439 r. Księżna Elżbieta, wdowa po księciu brzeskim Ludwiku II, zezwoliła braciom Czirnom na budowę zamku na szczycie Gromnika. Nasi bohaterowie  pochodzili z rodziny rycerskiej, do której należało kilka zamków na terenie Pogórza Sudeckiego. Z początku jeden z braci był przykładnym rycerzem, brał udział w bitwie pod Grunwaldem (po stronie krzyżackiej). Udało mu się ją przeżyć i powrócić w rodzinne strony, gdzie wraz z bratem Opitzem zmienili tryb życia i wraz z pozostałymi braćmi stali się rycerzami – rozbójnikami , czyli rauzbitterami.
Początkowo nie mieli na tym polu większych sukcesów, ale narastająca zawierucha związana z wojnami husyckimi, bardzo ułatwiła im zadanie.

 
Bracia von Czirn - Hans i Opitz  siali grozę i postrach wśród ludności, grabiąc karawany kupieckie bogatych mieszczan wrocławskich. To skłoniło radę miejską Wrocławia i kapitułę biskupią do zorganizowania wyprawy przeciwko Czirnom. Połączone siły zbrojne miasta Wrocławia i biskupa Konrada, dowodzone przez księcia ziębickiego Wilhelma, ruszyły pod Gromnik. Obrońcy zamku pod nieobecność właścicieli, po dwutygodniowym oblężeniu, poddali go. Zamek, na rozkaz biskupa wrocławskiego, został doszczętnie zburzony, co miało miejsce w 1443 roku. W 1446 r. znajdujący się w kłopotach finansowych książęta brzescy Jan i Henryk oddali braciom Czirnom Strzelin i okolice. Ci wykorzystując sytuację wymogli na książętach zgodę na odbudowę zamku na Gromniku. 

Warto dodać, że przedsiębiorczy bracia von Czirn  , co potwierdziły badania archeologiczne prowadzili nielegalną średniowieczną mennicę, w której  produkowali fałszywe pieniądze. Teraz ich wartość jest większa od oryginałów, bo takich monet zachowało się bardzo niewiele. O tym, że ktoś na Dolnym Śląsku fałszuje pieniądze, przede wszystkim polskie denary jagiellońskie, pisali już średniowieczni kronikarze. Jednak dopiero dzięki archeologom dzisiaj dowiedzieliśmy się, kto to był. – Tam pracowali mincerze, skryci przed całym światem. Gdyby to odkryto, od razu gorący metal wlano by von Czirnowi w gardło gdyż tak karano fałszerzy srebrnych monet. 



 W 1482 r. doszło do porozumienia między rodzeństwem a księciem legnicko-brzeskim Fryderykiem i zamek został zburzony. I tak szczyt Gromnika opustoszał na długie lata. Bracia von Czirn  zostali koniec końcem ukarani i straceni za swoje niecne występki.

                                                      Płyta nagrobna członka rodziny von Czirn.

             źródło: http://www.dokumentyslaska.pl/epitafia/miejscowosci/strzelin%20krzywina.html

Po 1825 r. pachciarz z Przeworna wzniósł na jego szczycie Gromnika ceglaną, dwunastoboczną wieżę widokową, do której w 1845 r. dobudowano niewielką gospodę. 

Budowle te zostały całkowicie zniszczone w czasie działań wojennych w 1945 r. 
Obecnie na Gromniku trwają prace archeologiczne i zostały odsłonięte fundamenty dawnych budowli.”

Z Gromnikiem wiąże się kolejna tajemnica - odkryto na jego szczycie przedpiastowską kamienną rotundę , najpewniej  kaplicy obrządku słowiańskiego.Wiadomo jednak, że chrześcijaństwo przenikało na Śląsk na długo przed chrztem Polski w 966 .Gromnicka rotunda byłaby wtedy o co najmniej 60 lat starsza niż pierwsze kamienne kaplice Mieszka I. - Jeśli obiekt powstał w okresie wielkomorawskim, to nie można wykluczyć, że był pierwszą chrześcijańską świątynią na ziemiach polskich Być może jest to najstarsza taka budowla sakralna na ziemiach polskich, gdzie  Rotunda na Gromniku ma 6,1 m średnicy, a jej zachowane do wysokości ok. 1 m mury mają grubość od 90 cm do 1,1 m. Zbudowano ją z miejscowego łamanego granitu połączonego wapienną zaprawą. Rotunda, która była chrześcijańskim obiektem sakralnym, jest zorientowana zgodnie ze stronami świata. Ma absydę wschodnią – ołtarzową i zachodnią – z miejscem dla władcy. W tym wypadku władcą był najpewniej lokalny książę.

Ustalenie dokładnej daty powstania rotundy jest szalenie trudne. Winni są temu m.in. Czirnowie, którzy budując zamek, usunęli ziemię ze szczytu Gromnika, by oprzeć fundamenty na skale. Razem z ziemią znikły prawie wszystkie ślady ludzkiej działalności – zostały tylko resztki rotundy.

Tyle tytułem wstępu.

Kilka miesięcy temu zadzwonił do mnie J53, z pytaniem czy nie zechcę potowarzyszyć mu w rozpoznaniu terenowym na górze Gromnik. Jako, że okolicę tą znam i lubię umówiliśmy się na wyjazd.

Temat  był to Pana J. , ja miałem tylko odszukać wytypowane przez niego miejsce w terenie.

Oddajmy zatem głos Panu J53.



"W swojej książce „Poszukiwanie skarbów ukrytych w Polsce”, Włodzimierz Antkowiak podaje na podstawie materiałów wrocławskiej SB i OKBZH informację, że były przewodniczący Komitetu Powiatowego PZPR Strzelinie, Jan Mozarczyk, widział w nocy z 17 na 18 kwietnia 1945 roku, jak około 15 samochodów ciężarowych przewiozło jakieś skrzynie „ w okolice góry Grocznik za Białym Kamieniem”.1
W następnej swojej książce 2 Antkowiak podaje nowe informacje podając prawidłową nazwę góry – Gromnik, oraz nazwę miejscowości – Biały Kościół.




Ta informacja budzi wątpliwości, czy tajemniczy konwój mógł przewozić cenny ładunek. W połowie kwietnia 1945 roku linia frontu przebiegała obok Strzelina (Strehlen) w odległości zaledwie paru km od szczytu Gromnika (Rummels Berg). Potwierdzają to wspomnienia niemieckich mieszkańców Strzelina dostępne w internecie jak i rosyjskie dokumenty sztabowe.3


Przekaz jest jasny co do terminu, który nie budzi wątpliwości (jesień 1944 roku), częstości transportów, ilości ciężarówek i trasy. Droga leśna od leśniczówki w Gościęcicach na szczyt Gromnika umożliwia jazdę ciężarówkom z lat 40stych.
Fragment wspomnień, który mnie zaintrygował – „…Oficer usiadł z dziewczynami na trawie,…”. Trawa nieodłącznie kojarzy się, przede wszystkim z łąką, a masyw Gromnika porastają lasy. Przeglądając niemiecką mapę topograficzną wzdłuż opisanej drogi, można niedaleko szczytu Gromnika natrafić na łąkę w kształcie trójkąta, która istniała po zakończeniu wojny i znaleźć ją można na powojennych mapach. Znajduje się ona przy drodze. Niedaleko niej widać mały kamieniołom. Natomiast patrząc w przeciwnym kierunku, tuż za łąką w lesie widać na mapie wąwóz – „... zeszła do wąwozu obok i uciekła…”.
                      
                       Według mapy geologicznej z 1919 roku w kamieniołomie wydobywano kwarcyt.
                                          

                                         Widać go także na niemieckicj 25-tce z 1938 roku.

 
Kamieniołom ten występuje na powojennych mapach tzw. powiatówkach, potem znika, co oznacza , że nie był eksploatowany. Na współczesnej mapie topograficznej wygląda to tak:

                                         Gdzie: 1 – łąka, 2 – kamieniołom, 3 – wąwóz, 4 – skałki

     (dopisał Karol - Jurku, kamieniołomu nie ma na mapie, gdyż kartograf dokonał generalizacji szczegółów )                                                                          
                                                                        Rekonesans
W oparciu o te informacje, zakładając prawdziwość przekazu oraz hipotezę pierwszą typu „trawa-łąka”, wykonaliśmy rekonesans w celu sprawdzenia tego co powyżej.
Skład ekipy był skromny – przewodnikiem był  Karol , oraz eksplorator książkowy – Juras vel J53.
Początek nie był łatwy, zwiedziony jakąś postacią kobiecą, która pojawiała się niedaleko mnie – być może była to kapłanka naszych starych, słowiańskich bóstw – zabrnąłem w jakieś chaszcze, ale na szczęście Karol doprowadził nas na miejsce zaznaczone na mapie. Co prawda teren porośnięty jest młodymi drzewkami, ale pasował do opisu. Blisko drogi łąka, po drugiej stronie stromy stok (oba porośnięte młodniakiem). Na stoku, jakieś 30 metrów od drogi trzy duże buki, a u ich podnóża małe zapadlisko. Naprzeciwko za „łąką” w lesie wąwóz. Nie było widać skałek, które minęliśmy po drodze, ale nie wiadomo co miała na myśli owa młoda Czeszka mówiąc „…a wyżej charakterystyczne skały…”, raczej coś co było
powyżej za bukami, a obecnie jest niewidoczne, bo wszystko dokładnie zarośnięte. Wyrobisko wypełnione według Karola zwietrzałym materiałem skalnym.


                                      Trzy buki i wyrobisko. Czym było można przeczytaćponiżej.
                                                              wyrobiska u podnóża zamku

        


              Jedna ze skałek, które minęliśmy wcześniej i są widoczne na współczesnych mapach


 Jednak Karol stwierdził, że mu ta hipoteza nie pasuje, bo cytuję – „Kto siadał by dupą na mokrej trawie jesienią” – koniec cytatu. Stwierdził, że takich miejsc pasujących do opisu jest na Gromniku od groma. Poza tym ona mówiła o trawie, a ja wykombinowałem łąkę . (nadinterpretacja, wróg poszukiwacza - Karol)
Z obserwacji tego miejsca i dostępnych informacji wynika (biorąc pod uwagę ilość konwojów i ciężarówek), że opisywany przypadek dotyczył jednego miejsca ukrycia skrzynek i takich schowków powinno być na Gromniku więcej.
Trudno ocenić czy opisane miejsce warto jest bardziej dokładnie zbadać. "

Jerzy Delekta  - J53
 


Inne informacje.

W dokumentach niemieckich Gromnik wskazywany jest jako jedno z miejsc odwiedzanych przez nadzorców akcji ukrywania. Czy coś tu ostatecznie ukryto, do dziś nie wiadomo. Może mieć to jednak związek z istniejącymi rzekomo komorami i tunelami.
Czego szukali Rosjanie Kolejną zagadką jest wizyta na Gromniku żołnierzy radzieckich w czasach, gdy wiele jednostek naszego wschodniego sąsiada stacjonowało na Dolnym Śląsku. Czego tam szukali i w jakim celu poza pojazdami z wojskiem zajechały się tam również ciężarówki techniczne z różnego rodzaju aparaturą pomiarową do dzisiaj nie wiadomo? Dopiero po latach, pojawiły się pewne informacje, bazujące jednak bardziej na domysłach niż dokumentach. Oto bowiem w połowie lat dziewięćdziesiątych nieoficjalne źródła podały, że w tym rejonie znajdują się złoża uranu, a Rosjanie mieli przygotowane plany wysiedlenia w promieniu 15 km od Gromnika wszystkich mieszkańców w przypadku podjęcia wydobycia. Jeśli zatem są tam złoża, czy mogą być powodem niezwykłości tej góry. A może był to tylko kamuflaż innych poszukiwań, związanych z ukrytymi tam przez nazistów skarbami ?
Magnetyczne anomalie czy optyczne złudzenie Zaskakujące zjawisko zaobserwować można na jednym ze zboczy góry od strony Romanowa. Tu, na kilkudziesięciu metrowym odcinku drogi, którą pośród malowniczych widoków jedziemy w kierunku Białego Kościoła, prawa fizyki zdają się nie istnieć. Na wyraźnym wzniesieniu samochód pozostawiony „na luzie” po chwili zaczyna jechać pod górę! Wrażenie jest wprost niesamowite, wywołując rozbawienie, ale i dziwny niepokój. Sceptycy twierdzą, że w rzeczywistości droga w tym miejscu wcale nie wznosi się tylko opada, a złudzenie optyczne nie pozwala nam tego zauważyć. Czy to jednak za sprawą niezbadanych sił czy z powodu niedoskonałości ludzkiego oka faktem jest, że ta niewątpliwa atrakcja wspaniale wpisuje się w wizerunek tajemniczego i niezbadanego Gromnika. 


30 komentarzy:

  1. Widzę że odgrzaliście kolejnego kotleta :) A już myślałem że o tych Wzgórzach świat zapomniał.
    Co do relacji to według mnie dwie rzeczy podważają jej wiarygodność. Po pierwsze skąd tam tunel, górnictwo poza kamieniołomami w tym rejonie prawie nie istniało, a jeśli specjalnie mieliby drążyć to raczej miejscowi szybciej by się zorientowali niż w przypadku transportu. Po drugie jeśli to takie tajne to dlaczego pozwolili uciec Czeszce. Przecież mieli jej koleżanki więc i ją by szybko namierzyli.
    Osobiście uważam że żadnego depozytu tam nie schowano ale część dotycząca wjeżdżających pod Gromnik ciężarówek może być według mnie prawdziwa. A co zawierały to wyjaśniają późniejsze wydarzenia i pozostałe po nich pamiątki.
    No i ktoś przegiął z tym wysiedlaniem w promieniu 15 km, toć musieliby połowę kotliny Jeleniogórskiej wysiedlić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się. Jeżeli Niemcy ogłosili, że na jakiś teren jest zakaz wstępu, to autochtoni nawet po wojnie bali się tam chodzić. Tunel - koncepcja upada, bo sztolni tam raczej nie ma. Jak ja bym chował, to nie pod szczytem, a bliżej u podnóża góry. Mały wykop - kilka skrzynek w ziemię i po temacie. Nie bujał bym się z tym pod sam szczyt.

    OdpowiedzUsuń
  3. jak się pochodzi nie daleko tego parkingu przy Gromniku to można znaleźć kilka miejsc przypominających sztolnie

    OdpowiedzUsuń
  4. a może te ciężarówki nie jechały na Gromnik tylko na kopę nowoleską

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jechały tu, a może tam. Sądzę, że Gromnik i okoliczne wzgórza kryją na pewno jakieś skrytki ludności cywilnej, zwłaszcza z miejscowości leżących w sąsiedztwie, jednak temat z "konwojem ciężarówek" nie ma solidnego punktu zaczepienia by prowadzić jakiekolwiek klarowniejsze poszukiwania, a Gromnik duży.... ja bym to chował na pewno nie pod szczytem, a w bardziej ustronnym miejscu. Wystarczy dziura w ziemii 4x4 i dwa metry w głąb i zmieścisz tyle skrzynek ile chcesz i szukaj jej sobie na Gromniku czy Nowoleskiej Kopie do końca świata i jeden dzień dłużej. Bardziej skupił bym się na monetach i szlakach wiodących z zamku jeśli to kogoś interesuje. Zawsze jednak można pochodzić za grzybami.

      Usuń
    2. Zwłaszcza gdy bliżej zapoznać się z budową geologiczną dolnych partii wzgórz, a zwłaszcza z osadami czwartorzędowymi :) Stąd też nie trudno natknąć się na "resztki" z wykopanych "skarbów cywilnych" w lasach otaczających wioski. Ale skoro stara zasada mówi że pod każdą dużą górą jest konwój ciężarówek a w każdym stawie czołg, to jakieś podstawy do rozpoczęcia poszukiwań są :) I myślę że jeszcze nie jednego Wzgórza te mile zaskoczą, jeśli nie będzie zaślepiony "złotym pociągiem".

      Usuń
    3. Kiedyś na Geoexplorze był taki jeden "Gawant" co udawał, że znalazł kilkaset depozytów i sporządził mapkę ich zalegania. Pomijając komiczność jego zagrywek (znany był na forach, że wszędzie był i wszystko widział) to informacje miał dobre (pracowało na nie wielu wielu ludzi, świadomie i nieświadomie) i mapka wyszła mu całkiem całkiem. Większość depozytów była na skraju lasu, max 200 metrów, bardzo mało w głębi lasu. Kto miał przeprowadzkę i targał pudełka i skrzynki ten wie, że daleko dźwigać nikomu się nie chce. Są wyjątki, ale zasada jest bardzo prosta. Im dalej w las, tym więcej drzew, a depozytów mniej.

      Usuń
  5. http://geoexplorer.blog.pl/files/2014/09/Mapa-depozyt%C3%B3w.jpg

    OdpowiedzUsuń
  6. Długo była cisza na Twoim blogu Karol .Na blogu, to nie znaczy między nami .Nie jestem jakimś tam autorytetem ani nikim ważnym .Zwykły człowiek z gór .Ale napisze to jeszcze raz wolę z Tobą zgubić niż z innymi zanlazć ! Czemu tak jest ?To bardzo proste, jako jeden z nie licznych w obecnych czasach zachowałeś prawdziwego ducha eksploracji z dawnych lat !
    Pozdro . Wolfi

    OdpowiedzUsuń
  7. Wolfi, zasada jest prosta - im więcej siedzę przy komputerze, tym mniej chodzę po terenie. No i na odwrót im więcej chodzę po terenie, tym mniej piszę. Ostatnio był bardzo intensywny czas, bo i tematy w naszej okolicy, tematy dalsze - jeden nawet rzut beretem od Ciebie, kilku nowych znajomych na jednorazowe akcje, jakaś pomoc w zlokalizowaniu grodu piastowskiego, bo wbrew powszechnej opinii super LIDAR nie pokazuje wszystkiego i jakieś drobne akcje w okolicznych lasach, jakie lubię chyba najbardziej, bo i grzybów można nazbierać i dzikich śliwek na miedzy pojeść. A to czy nie jesteś nikim ważnym...bo ja wiem.... w kilku książkach powołują się na Waszą grupę, w kilku na Ciebie, a kilka osób bardzo chciało by wiedzieć chociaż połowę z tego co Ty wiesz. Nigdy nie pisaliście publicznie o swoich dokonaniach, ale przy spotkaniach przy ognisku opowieści snujesz do rana. Niejeden dałby się posiekać , żeby tego osobiście posłuchać. Jak już najedzą się tym pociągiem, to trzeba będzie odwiedzić zakątek trzech gór ;-). Szykuj sanki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba mnie Karol pomyliłeś z kimś innym :-)
    a tu mały cytat z wypowiedzi Karola na innym blogu :

    Czytam i dziwię się, że uprawiacie tutaj taką filozofię abstrakcyjną.
    Ze swoimi kolegami nigdy tego nie robiłem i nie zamierzam. Zawsze brałem mapę, wydruk z lidaru , kopię mestichblatu i siadałem do samochodu. autobusu lub na rower i jechałem sprawdzić mapę z terenem. Potem wiedziałem co jest tym co się wydaje tym być, a co tym nie jest, nie pisałem dziwów na forum bo nie musiałem gdybać co by było jakby na zdjęciu była górka, a w terenie dołek.

    napisałem wcześniej :

    jako jeden z nie licznych w obecnych czasach zachowałeś prawdziwego ducha eksploracji z dawnych lat !

    Myliłem się ?Gdy widzę jakie kocopoły piszą ci kolesie oddaleni o setki km, ale mając mapy i net to"eksplorują" -To ok -za tydzień znajdą kolejny mityczny tunel i kolejny złoty pociąg -ciekawe czy go zgłoszą ?!
    Pozdro Wolfi



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Ci kolesie to nowy typ poszukiwacza. Nigdy niczego sami nie znaleźli, nawet borsuczej jamy. Są teoretycznymi znawcami cudzych tematów, a nie mają własnych. Niektórzy nawet piszą potem książki o eksploracji. Czy jednak książki piszą też eksploratorzy? Ano nie piszą, lub piszą mało, bo jakby to mieć spisać, to albo by trzeba nie ujawniać wszystkiego, a jak opowieść miała by być z pominięciem połowy zdarzeń, to by się nie trzymała kupy, albo by trzeba kłamać, jak znawca od chłodni kominowej vel lądowiska dla ufo co jest autorytetem dla młodych, a pośmiewiskiem dla reszty. No i tak to jest z książkami, więc pozostają zdjęcia i opowieści wymieniane wśród przyjaciół oraz filmy i nagrania krążące w drugim obiegu plus zajawka na blogu, a reszta przez telefon.

      Usuń
    2. He, he, patrz Karol jaki skromny :-). Tylko patrzeć jak założy gajorek i krawat, pojedzie na "złoty pociąg" i będzie znów robił "Lożę szyderców " :-).

      Usuń
    3. Och Wojtek że tak zacytuje klasyka:-).Loża widzi (co piszesz) Loża radzi ,Loża nigdy Cię nie zdradzi :-)
      W

      Usuń
    4. "Loża Szyderców" to jedne z wyższych wtajemniczeń w eksploracji ;-). Coś jak "Siódme Wtajemniczenie" .

      Usuń
    5. A tam wtajemniczenie Karol ! To jest siódmy dan w eksploracji !! Zabijasz wzrokiem lub szyderstwem bez kontaktu:-))))) hehehe
      W

      Usuń
    6. A mi tak na koniec tych tych pociągów do złota i diamentów chodzi jeszcze po głowie jedno miejsce
      takie gdzie pociąg by nie wjechał ale muły by wlazły, właśnie chciałem w tamtą niedzielę abyś Wolfi to obadał z Witkiem. Może na siłę bym zainteresował tym " Panów skromnych", macie bliżej niż ja. Już kiedyś Ci trułem o tym.

      Usuń
  9. Powiadasz grzyby i zdziczałe śliwki w opustoszałych osadach w środku lasu ? :-) tak, smakują wybornie !I tu jest mały hihot historii :-) Ty po nie jedziłeś w GS a ja w ZG :-))) Piękne macie te tereny i jeziora aż się łezka w oku kręci -w ziemi też sporo zostało i nie mam na myśli monetek :-)
    W

    OdpowiedzUsuń
  10. To jednak miałem rację z tym Gawantem,kto siedzi trochę w depo to szybko pozna bajkopisarza.

    OdpowiedzUsuń
  11. złoty pociąg już odkopany i nawet dalej na chodzie : https://www.youtube.com/watch?v=7h5wEGFuiNE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam ze Złotym Stokiem jak pamiętam przed wielu laty też legendowano, Tworzono nawet fałszywe dokumenty z niemieckimi rozkazami dot.przylotu samolotu z ładunkiem. Tak namieszano w temacie że do dzisiaj Ci co tam szukają nie wiedzą co fałsz a co prawda.

      Usuń
  12. Wracając do von Czirna czyli Hansa von Tschirna, ciekawe są okolice Sokolca, gdzie ten cwaniaczek miał zameczek warowny prawie na Krzyżnej Górze, takie małe wypłaszczenie , pozostała po nim kupka kamieni, ale husyci którym sprzyjał tam się mocno kręcili , a jak wiadomo oni nie kręcili się w tych rejonach z pustymi jukami :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba skupić się na podgrodziu i drogach dojazdowych, ja na Gromniku ostatniego słowa też nie powiedziałem, ale póki co niech sobie tam kopią archeolodzy bo pomyślą że im w konkury idę, podgrodzie tam jest kilka hektarów, teren fajny i na pewno nie jeden srebrny piszpans w ziemii leży na polnej ścieżce. Zamki niech będą dla archeo, a szlaki dla nas.

      Usuń
  13. "W 1482 r. (...) Bracia von Czirn zostali koniec końcem ukarani i straceni za swoje niecne występki."

    To akurat legenda. Opitzowi zmarło się w 1452 z przyczyn chyba naturalnych (po raz pierwszy potwierdzony w 1425), Hayna widać jeszcze w 1463. Potem znika ze źródeł, ale jako zmarły wzmiankowany dopiero w 1477. Pierwsza wzmianka o Haynie pochodzi z 1422 roku. Szczyt politycznej aktywności braci przypadł na lata 30. i 40.

    Zajmowałem się kiedyś rodem von Czirn, napisałem o nim magisterkę i nawet popełniłem 3 artykuły, które dochodzą jednak tylko do połowy XIV wieku. O Haynie i Opitzu tam niewiele, raczej o ich przodkach. W planach były dalsze części (do końca XV wieku), ale póki co śpią głębokim snem zimowym :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. I jeszcze jedno - Hayn nie walczył w bitwie pod Grunwaldem. Był wówczas za młody (urodził się zapewne koło 1400 roku). W spisach zaciężnych zakonu (tzw. Soldbuchu) z okresu Wielkiej Wojny pojawia się wprawdzie jakiś Henryk von Czirn (który jednak na pola grunwaldzkie przybyć nie zdążył, bo zamarudził w karczmie po drodze), ale koło roku 1410 żyło przynajmniej 5 członków tego rodu o tym samym imieniu (Czirnowie byli już wówczas bardzo licznie rozrodzeni w księstwie świdnickim). Ustalenie, o którego z nich chodziło, jest już dzisiaj chyba niemożliwe. Poza tym Hayn (Han), to wariant imienia Hannus, czyli Jan. Prawdopodobny jest natomiast udział Hayna w bitwie pod Chojnicami (1454) po stronie krzyżackiej.
    Kariera tego człowieka zasługuje na osobną pracę. Prawdą jest, że współpracował z husytami, a potem wdał się w wojnę z Wrocławiem i biskupem wrocławskim. W oczach mieszczan uchodził wówczas za burzyciela porządku publicznego. Ale to tylko jedna strona jego działalności. Bywał też żołnierzem na usługach Wrocławia, jego drugą żoną była przedstawicielka patrycjuszowskiego rodu Banków (Bancke, Bankau). A biskupowi wydawał husyckich przywódców, których kazał zdradziecko pojmać na swoim zamku Sokolec. Na tym lawirowaniu między stronnictwami zbił pokaźny majątek. Można śmiało powiedzieć, że był najpotężniejszym feudałem śląskim swoich czasów. Dzierżył liczne zamki i wsie, sprawował urzędy (był podstarościm księstwa świdnicko-jaworskiego, a także starostą królewskim w Ząbkowicach).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mądrego warto poczytać :).
      Pozdrawiam

      Usuń
  15. Ciekawe informacje podajesz. Gromnik zawsze wzbudzał moją ciekawość z powodu samej nazwy, nieopodal mamy "Diabelską Kręgielnię" więc ma na pewno to związek z siłami przyrody, może nawet z dawnymi wierzeniami lokalnymi. Może kiedyś uda się znaleźć jakaś monetę bitą przez Von Czirna.

    OdpowiedzUsuń
  16. W czasach wcześniejszych Czirnowie są słabo poświadczeni w okolicach Strzelina. Około 1360 Konrad von Czirn pisał się z pobliskiego Żeleźnika (Eisenberg), kilku dalszych występowało regularnie w otoczeniu książąt ziębickich, ówczesnych panów Strzelina. Siedziby rodu koncentrowały się przede wszystkim w okolicach Świdnicy, Strzegomia i Bolkowa. I to tam właśnie byli najbardziej aktywni. Dla tych ziem mamy również zachowane obfite źródła (tzw. Landbuch). W razie gdyby ktoś był zainteresowany rodem von Czirn (nie Tschirn!), to odsyłam do moich teksów. Zaś o zamku na Gromniku świetny artykuł napisał mój promotor, prof. Mateusz Goliński, ale to pewnie znasz?

    Robert Sikorski, Herb rodziny von Czirn w średniowieczu, [w:] Rody na Śląsku, Rusi Czerwonej i w Małopolsce: średniowiecze i czasy nowożytne, red. Anna Pobóg-Lenartowicz, Wioletta Zawitkowska, Opole-Rzeszów 2010, s. 176–185.

    Robert Sikorski, Genealogia i rozsiedlenie rodu von Czirn na średniowiecznym Śląsku. Cz. 1: 1268-1366, [w:] Studia z historii społecznej, red. Mateusz Goliński, Stanisław Rosik, Wrocław 2012 (Scripta Historica Medievalia 2), s. 77–96.

    Robert Sikorski, Czirnowie na średniowiecznym Śląsku – wybrane problemy z historii rodu do połowy XIV wieku, [w:] Z badań nad historią Śląska i Europy w wiekach średnich, red. Mateusz Goliński, Stanisław Rosik, Wrocław 2013 (Scripta Historica Medievalia 3), s. 97-121.

    Robert

    OdpowiedzUsuń
  17. "Rotunda" (wieża zamkowa) na Górze Gromnik pochodzi z XV w. i jest pozostałością drugiego zamku, który wybudowali Czirnowie po zburzeniu 5 sierpnia 1443 przez wojska wrocławskie zamku tzw. I fazy.
    Pozdrawiam
    Ewa L. (z zespołu prowadzącego badania na Gromniku)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ciekawa informacja.
      Kiedyś dokopałem się do informacji na jakiejś stronie archeo i mapki LIDAR z wioskami ze średniwoiecza w masywie Gromnika, jakie do naszych czasów nie dotrwały. Widać było nawet miedze każdej zagrody. Z racji sporej odległości zamieszkania nie lokalizowałem tego w terenie, ale rejon to ciekawy i warty odwiedzenia.

      Usuń