Strona Główna

Kamień na złocie.

 Jesień idzie, liście ścielą się pod stopami, rolnik rwie bulwę z ziemi, klucze lecą na południe, aromat suszonych borowików. Po jesieni następuje zima, do zimy trza się przygotować. Oprócz porobienia zapasów w spiżarni trza przewietrzyć mózgi aby w zimowe wieczory, klęcząc nad mapą nie powstawały zbyt bardzo pokręcone pomysły eksploracyjne. 
Kilka tygodni wstecz, zadzwonił telefon - " jestem ten, a ten i mam temat taki, a taki.
Ty znasz teren, a ja mam temat - jak chcesz zrobimy rekonesans. "  Takiego, a takiego sprawdziliśmy i okazał się w porządku. Jako, że i w lubuskim mamy poddywanowy temat z Au, z tą różnicą, że jak najbardziej prawdziwy więc trzeba było pójść "złotym tropem".

Na skarby nie liczyłem, bardziej na grzyby i śliwki, więc po rozeznaniu kto to jest "ten a ten" zrobiliśmy spotkanie i zaplanowaliśmy rekonesans. Zamiast wykrywacza kierowany doświadczeniem i znajomością terenu zabrałem koszyk i scyzoryk .Mapę miał zabrać kolega, ale nie zabrał, wszystko miał mieć w głowie, ale w samochodzie okazało się, że chyba z tej głowy co nieco uleciało w niebyt.  Nie zabrał też szpadla. Za złotem niech kopią młodzi ;-), po to przecież jadą w teren. Pojechaliśmy zatem samochodem przed siebie, a naszym celem była droga. Przezornie mapę miałem w schowku - kilka dyżurnych zawsze tam jeździ ze mną, tyle że są to mapy turystyczne, a nie messtischblatty.
 Po drodze opowieści z mchu i paproci nie było końca..., kto szukał, a nie znalazł, jak szukał, jak było schowane, czego szukał i dlaczego nie znalazł, po co w starym lesie ktoś sadził młode choinki i takie tam opowieści harcerskie. Kto nad żeremią pali znicze, kto rozkopał niby grób w starym borze, a kto12 km od najbliższej drogi pali znicze w środku lasu. Dodatkowo były rozmowy na temat :
- goretex czy wełna  i dyskusja na bazie doświadczeń w terenie,
- gps czy mapa papierowa - co lepsze gdy zabraknie prądu, i jak wgrać te messtichblatty do telefonu,
-jaki wykrywacz jest dobry na monety i dlaczego jest to Garrett At Pro ;-),
-czy najpierw zakanszać słoninę a potem popijać , czy na odwrót
Towarzysz R. , znając skład ekipy przezornie zabrał ze sobą stary paszport i tabletki od bólu głowy , gdyż wiedział, e jak jedziemy w takim doborowym składzie to będziemy  przekraczać bardzo wiele granic w tym także zakazanych ;-).
 Kilku naszych starszych kolegów  położyło solidne fundamenty pod nasze zainteresowania i powoli przechodzą na eksploracyjną emeryturę pozostawiając monument  działalności zwanej poszukiwaniem skarbów . Na tym pomniku narosły wielkie legendy i wielkie opowieści, kurz historii grubą warstwa przykrył kształty i formę. Od czasu do czasu trzeba więc pojechać w teren i zkonforntować te opowieści dziwnej treści z rzeczywistością i "oczyścić pomnik" chociaż częściowo. Może się też i czasami zdarzć, że wspomniane kurze, osady i naloty trzeba rozpuścić w lokalnym trunku aby dostać się do tej częśći naszego mózgu co ma gdzieś wszelkie zakazy i nakazy i przy okazji pozbyć się osadów cywilizacyjnych w naszych ośrodkach myślenia . Koncepcja spotkania ogólnie pozostała bez zmian, a wartości nadrzędne się nie zmieniły - dobra zabawa i zaufani towarzysze ponad wszystko.





Z takich opowieści i spotkań zawsze wyniknie coś mądrego, 5% wiedzy którą potem można wykorzystać.
Na nasze spotkanie zaprosiłem dodatkowo "towarzysza X" ,  człowieka o wysokiej kulturze osobistej, wielkiej odwadze, sokolim wzroku, dobrych manierach i nienagannym zachowaniu, który podróżując się po zakątkach naszego województwa  zna praktycznie każdy kawałek terenu, a jako, że ten towarzysz od lat X poszukuje tych skrytek co ich ponoć nigdy nie było , więc co trzy głowy to nie jedna, a przy poszukiwaniu skrytek głowa ważniejsza od sprzętu, (no i jak wspomniałem dobre towarzystwo ważniejsze od skrytki ). W ruch poszła mapa  w tym i ta co jest w głowie  oraz zdjęcia z dawnych lat, materiały tajnos-agentos, jakie nie latają po chomikach i odkrywcach.

 Metodyka chowania jakby się powtarza, w tej materii ludzie zawsze kierowali się jakimiś niepisanymi prawidłowościami i kiedy poznamy chociaż niektóre ze sposobów możemy wytypować położenie skrytki, a potem zweryfikować swoje przypuszczenia w terenie. Jak myślicie, sposób skuteczny? W kilku przypadkach skuteczniejszy aż zanadto, bo zazwyczaj jeśli odnajdujemy skrytkę okazuje się, że ktoś nas uprzedził....
Czy podam sposoby chowania? Ostatnio do pisania nie mam powodów. Za darmo to dają w Caritasie uchodźcom, w rewanżu nic nie ma, a trzeba się natrudzić żeby wyciągnąć mądre wnioski, a żeby wniosków nazbierało się w powielającą się prawidłowość to natrudzić trzeba się potrójnie.

 Informacje na wymianę - jak najbardziej, za dla znajomych przy spotkaniach skarbowych - oczywista oczywistość, a dla czytelników ..... ułatwiać zadania nie wypada, każdy ma głowę to niech kombinuje.
                                           Tu był skarb ;-) i ktoś go odkopał X lat temu...
Nie opisałem Wam jeszcze  jeszcze elementów zaskoczenia, bo na poszukiwaniach ten element jest najciekawszy i nadaje charakteru wyprawie. Zaskoczyć zaś może wszystko, na co nie jesteśmy przygotowani. Na przykład brak szpadla w bagażniku, atak roju os, stary odyniec za plecami, czy pokrzywy po szyje. Nie wiadomo czy już gorszy ten odyniec czy brak szpadla.



Za jakość zdjęć przepraszał nie będę, noszę ze sobą mało, jakąś mapę w kieszeni i samsunga z lampką i kompasem. Ciąg dalszy tych poszukiwań napisze samo życie, teren jest rozpoznany, nic tylko w sobotę rano spotkać się z kolegami i ruszyć...celem jest droga i przygoda.

PS. dopisane tydzień potem - lipa była na tej miejscówce.... jak zwykle wracamy na pusto ;-), ten co ją nam podpowiedział powinien dostać szpadlem przez plecy ;-)

11 komentarzy:

  1. " Za darmo to dają w Caritasie uchodźcom, w rewanżu nic nie ma, a trzeba się natrudzić żeby wyciągnąć mądre wnioski, a żeby wniosków nazbierało się w powielającą się prawidłowość to natrudzić trzeba się potrójnie."

    Święte słowa :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opowieść to luźne dywagacje z kilku akcji, jak najbardziej prawdziwych. Akcji gdzie celem było bardziej spotkanie przyjaciół, a skarb tylko pretekstem. Taka opowieść powstaje co weckend, a pisze ją życie.

      Usuń
  2. Panowie slyszeli o tym?

    http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/7740603,nie-wiedza-co-ich-czeka-mieszkancy-sulistrowiczek-boja-sie-uchodzcow,id,t.html

    http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/1,35771,18798757,sulistrowiczki-uchodzcami-podzielone-niektorzy-szykuja-widly.html

    http://wroclaw.tvp.pl/21560898/syryjczycy-w-sulistrowiczkach


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kogo obchodzi czy sie boja czy nie boją jacys mieszkańcy Sulistrowiczek ?. Niech się idą poskarżyć tym co sprowadzają tych uchodźców. A po za tym, to gościnnym trzeba być.

      Usuń
    2. Przecież oni ubogacają naszą kulturę, a przy liczebności Sulistrowiczek Polacy będą mniejszością narodową w tej miejscowości, bardzo ubogaconą kulturalnie przez tą zarazę. Poza tym na jednego łaciatego przypada spora kwota, pomnożona razy 100 da ładny przychód dla parafii. Nic tylko się cieszyć. Pewnie wzorcowo zasymilują się z miejscową ludnością.... Szczerze współczuję dwa lata temu zalew poszedł w rozsypkę, a teraz ta plaga....

      Usuń
    3. Toz to istne plagi egipskie spadaja na ta wioske. Jeszcze tylko brakowalo Diobola w lesie i wody ze zrodel zamieniajacej sie w krew.
      Ilu tam mieszka ludzi, 140, 150? Z tego wiekszosc mlodych za granica lub w wiekszych miastach za praca.
      To bedzie pierwsza wioska w Polsce z Syryjska lub Erytrejska wiekszoscia, szkoda tylko dziewczyn co tam zostaly…
      Masakra, eksperymenty demograficzne jak za Stalina.

      Usuń
    4. ... rozumiem, że Czarny Rysiek osobiście będzie im co niedzielę mszę odprawiał ....

      Usuń
    5. DO OKI :GOŚCINNYM POWIADASZ ??? to może przyjmiesz w gościne te niewinne istoty
      zrobiły 3500 tyś km za 3500euro biedaczyska !!!! pytanie skąd mają taką KASE !!! w Indiach
      za 1,5 juro rządzisz cały dzień !!! pytanie po co do europki ? otóż po SOCJAL!! i E.U. każe nam go podnieść,aby brudsy chciały u nas siedzieć i sra.ć po ŚLĘŻY za ~700 euro/a emeryci 700zł 40lat pracy.....zasiłki 700zł.....

      Usuń
    6. Toż to proste, "gościnnym być" to taki mój sarkazm, ciągle słyszę że coś musimy, musimy gościnni być , musimy przyjąć, musimy zapłacić. To powiem jak Dyzma w cyrku ..." a gó...no prawda". Nic nie musimy.

      Usuń
  3. Ciekawe czy książka trzymaja się szczątkowych faktów czy autor też poszedł w kierunku "rewelacji" i "opowieści z mchu i paproci" http://www.technol.anv.pl/?k:72/SKARB%20GENERA%C5%81A&lang=pl . Od siebie polecam zaś książkę o której mowa w artykule http://zloty-pociag.com/co-skrywa-gontowa-cz-2/

    OdpowiedzUsuń
  4. Rysio to pierwszy będzie z kiecką kaską i kasiarzem ups szafarzem uciekał może do afryki ???
    podobno prawie pusto..bo wszyscy już u Angeli :) a poza tym nie damy się wypier..limy to
    ścierwo...brudasom mówimy nie, u nas kóz niema ,za niemca podobno się pały ,lecz teraz wyrósł las ............jak zobaczom ośrodek PCK/CARITAS sp z.o. to sami go podpalą taki kozoje..obcy.!

    OdpowiedzUsuń