Opowieści Marcina cz.2

Karma dla poszukiwaczy : Słabość do ognia ,zamknięty w swych tajemnicach,które są zbyt
cenne by dać się złapać.Niewiele brakuje ,już tak blisko mysli sprawiają że
na tej pustyni jest jednak oaza którą widac, jest tak blisko.
Warstwa ziemi i tajemnica ,to ona sprawia ,że jest ta miłość do historjii do poznania prawdy ,bądz wyjaśnienia spraw nazwanych przez niektórych "mitomanią".
To Ja ciągle wierzę i nie ustępuje ,idę na przód nie oglądając się za siebie
walczę sam z sobą ,wiem że potrafię znaleźć to czego pragnę.





wspo­mnie­nia c.d.
Całą noc nie mogłem spać, świa­tła z ulicy poja­wiały się od czasu do czasu w oknie, a ja leża­łem i roz­my­śla­łem co przy­nie­sie jutrzej­szy dzień. Zer­ka­jąc rano na zega­rek wsta­łem o pół­tora godziny wcze­śniej, tra­dy­cyj­nie spa­ko­wa­łem się, jako ele­ment pierw­szy wylą­do­wała moja saperka wła­sno­ręcz­nie zro­biona pod wymiar mojego ple­caka, no i moja piękna czyli wykrywa bez niej nie było by przy­gody.
Czas jakby sta­nął w miej­scu, dopi­ja­jąc kawę oczy wędrują co chwile na zega­rek. Tak wybiła godzina, ta chwila żeby usły­szeć dzwo­nie­nie tele­fonu, pew­nie zaspał albo wsta­nie za godzinę, myśli kłę­bią się po gło­wie. A nie będę cze­kał bo nie lubię, wycho­dzę przy­go­to­wany przed dom i nagle jak w fil­mie dzień świra zasta­na­wiam się czego zapo­mnia­łem już wiem to mapy i z pow­ro­tem do góry. Jak zwy­kle w nie­ocze­ki­wa­nym momen­cie zadzwo­nił tele­fon to on kolega, już czeka pod domem wresz­cie jedziemy w ple­ner. No to jak gdzie? pada pyta­nie jak zwy­kle, mam miej­sce ostat­nio wycho­dziły mi tam łuski prze­ciw­pan­cerne, ale nie jestem pewien czy coś będzie, po dro­dze zatrzy­mamy się przy jed­nym bun­krze tam poka­zy­wało mi na różdż­kach dziwny kwa­drat. Dawaj spraw­dzimy tutaj koło bun­kra fajna miej­scówa może coś będzie, zer­ka­jąc na minę kolegi stwier­dzi­łem że chyba mu się temat w ogóle nie klei. Mau­zer jest krzy­czę, sły­chać tylko dep­tane gałę­zie nie­ wy­trzy­mał i krzyk­nął"kara­bin”? nie łuska: ). Szu­kamy dalej, jest sygnał bar­dzo głę­boki, po dzwię­kach roz­po­znaje że będzie coś mie­dzia­nego wysoki dzwięk ale mie­sza­ny­ te­raz kwe­stia spraw­dze­nia czy nie nie­wy­pał. Tak uwa­żaj tu tego pełno, tutaj bro­nili się bar­dzo zobacz na ślady po poci­skach powie­dział, wiem wiem i pomału odkry­wam co tam się tra­fiło. Tym oka­zem był tkzw. kre­cik ja to tak nazy­wam, czyli mały pocisk moż­dzie­rzowy ruski, nie wiem czemu ale tego sporo i to nie­wy­pa­łów się tu tra­fia pew­nie jakaś wada fabryczna. Zmie­niamy miej­sce poszu­ki­wań jak na ra­zie nic tylko łuchy i łuchy. Skrę­camy na jakieś zadu­pie gdzie chyba nie wje­dziemy, ale nie ma rzeczy nie­moż­li­wych dajemy rade. Wkoło zaczyna się jakiś wąwo­zik a obok pły­nie rzeczka, tak to tu sowieci prze­rwali połu­dniowe mru zna­le­zli słaby punkt. Zatrzy­majmy się i ukryjmy auto tam dalej lepiej za most­kiem tam nikt nie zauwa­ży i tak zro­biliśmy, ja idę tam na ten wzgó­rek a Ty sprawdz czy tu nic nie ma, pew­nie bro­nili tego miej­sca na maxa widać że z tej chaty nic nie zostało. Gęsty świer­kowy las po obu stro­nach drogi, gdzie te okopy? prze­cież musi coś tu być, ale nawet na takim zadu­piu tra­fiają się polmosy to nasza zmora poszu­ki­wa­czy w Pol­sce czyli piękne sygnały i duże roz­cza­ro­wa­nie. Prze­bi­łem się przez gęstwinę gałęzi i wsko­czy­łem jakby do zapa­dli­ska, kolegi nie widać i nie sły­chać, ale nagle dzwięk jeden za dru­gim i jesz­cze kilka małych coś jest. Pew­nie łuchy myślę w takiej dolince? do czego strze­lali? Saperka poszła w ruch nagle ku mojemu zdzi­wie­niu jakiś kwa­łek mate­riału, już wiem co to to nie­miecka koszula i guziki to tu leżeli ranni na pewno. Wołam kum­pla ale bez skutku ani widu ani sły­chu na tym zadu­piu to nawet zasięgu nie ma kopie dalej i po chwili dokład­nie się roz­glą­dam, nie wieżę wła­snym oczom widok jak w fil­mie jesz­cze tak jakby to wczo­raj było, ślady opon stare kole­iny docie­rają tutaj gdzie ranni leżeli a w około pobo­jo­wi­sko i dziury jak w serze po moż­dzier­zach to była zasadzka… O w mordę nie­to­pe­rza, zaraz padł tekst z mojej strony. Sygnały nie milkną wręcz prze­ciw­nie jest ich coraz wię­cej jakby ktoś coś zasiał, obok koszuli natra­fiam na nie­miec­kie drob­niaki i meda­lik srebrny, to nie koniec nie­spo­dzia­nek bo obo­k wy­cho­dzą łuski z naganta, są one bar­dzo łatwe do roz­po­zna­nia dla poszu­ki­wa­cza. Co za pobo­jo­wi­sko same dziury od moż­dzie­rzy jedna przy dru­giej, musiało tu być gorąco. Zato­czy­łem kółko wokół zna­le­zisk bo tak się pro­fe­sjo­nal­nie cho­dzi śli­ma­kiem aż wyła­pie się wszyst­kie sygnały, to nie koniec, zdy­szany tym wszyst­kim otrzy­muję kolejny duży sygnał wyso­kie dzwięki po deli­kat­nym szarp­nię­ciu ściółki uka­zują się calut­kie poci­ski do gar­ła­cza czyli gra­naty do mau­zera jest ich tutaj sporo z 2 rodzaje są jesz­cze zdrowe widać w środku mają kor­pusy alu­mi­niowe a na zewnątrz na dole obu­dówki z bakielitu . Co zro­bili z tru­pami? Zadaje pyta­nie kum­pel sto­jąc na wzgórku obok sta­rej brzozy gdzie koń­czyły się sygnały łusek od ruskiej broni. A jak myślisz spy­ta­łem, ja już wiem, jak to wiesz, a no pomyśl logicz­nie tutaj są w tym bagnie obok idziemy spraw­dzić czy z brzegu są sygnały. Cewki lądują nad bagien­kiem gdzie więk­szość to muł a tro­szeczkę wody, sorve­rin wyje jak cho­lera wydo­by­wa­jąc z sie­bie prze­raż­liwe dzwięki, wez czło­wieku podłącz te słu­chawki bo zaraz nas nakryją nie wia­domo kto jest w oko­licy. Ze względu na krót­kie saperki zaczę­li­śmy grze­bać kijami w tej brei, jak widać kolegę ogar­nęła gorączka mili­tarna bo tak prze­bie­rał tym kijem że uwa­lił się od błota i nawet tego nie widział. Co to jest? Ale jazda prze­cież to maska luftwaffe, jaka piękna, dla­tego się tak zacho­wała bo nie było dostępu tlenu, mosin, mosin, same łuchy ruskie co to? uka­zuje się hełm ale gdy go prze­wra­cam jest czaszka i jakieś kawałki mate­ria­łów to tutaj są mówi­łem, adre­na­lina pod­sko­czyła na maksa. Co się tu stało jedno jest pewne, nie­zła zasadzka albo natar­cie, do dzi­siaj szczątki Niem­ców leżą w tych bagnach razem z ekwi­pun­kiem z wszyst­kim co mieli, zna­le­zione zostały fran­cu­skie naboje z ładow­nicą, szturm­ge­wery, kilka sztuk mau­ze­rów w pięk­nym sta­nie bo z bagna, zapa­liczka fran­cu­ska, obrączka srebrna nie­miecka z gra­we­rem i inne przedmioty pogu­bione przez żoł­nie­rzy w cza­sie tych starć. Tydzień po tym zda­rze­niu zro­bi­łem mapkę prze­ła­ma­nia połu­dnio­wego mru w tam­tym miej­scu, Każdy strze­la­jący pozo­sta­wił jakieś ślady, więc nano­si­łem je na mapę wła­sno­ręcz­nie robioną, ku mojemu zdzi­wie­niu uka­zała się potem sce­no­gra­fia tej bitwy.
autor: Marcin Soloch (Solcio)

11 komentarzy:

  1. Czyta się dobrze, bo to z życia wzięte.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mapa znalezisk - to jest podstawa, w żadnym poradniku nie czytałem tego, a jest to najlogiczniejsza ze wskazówek co do dalszych poszukiwań w danym miejscu je sli chcemy poza przypadkowymi znajdkami wyciągnąć jakieś wnioski z terenu. Mądry człowiek to pisze, a MRU ma jeszcze kilka tajemnic. Ciekawe kto pozbiera je do kupy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko MRU ma tajemnice. Tak jak piszecie nanoszenie na mapę daje przypuszczenie co się mogło w danym rejonie dziać. Jest wiele dziwnych nie opisanych miejsc gdzie jak nie wcześniej to w czasie II W.Ś można po znaleziskach domniemywać co się tam wydarzyło. A melonik i wąsy w stylu detektywa Puariet super :-).

      Usuń
    2. Kolega Z. ma GPS w wykrywce , wiadomo po co , ale zanim on do tego dojdzie ....;-) Dla świadomych poszukiwaczy to dobra rzecz, zgrywasz punkty z wykrywki na kompa, wrzucasz na mapę i już wiadomo gdzie jaśnie pan hrabia spadł z konia i dokąd jechał z zamku.

      Usuń
    3. Nie doczekanie nasze aby "Z" do tego doszedł i wbił współrzędne, to przerasta jego pojmowanie świata :D.

      Usuń
  3. Wieloletnie doświadczenie w terenie ,a szczególnie na pobojowiskach .Czasami jak coś się wykopie w lesie i
    widzi się pozycyjne okopy warto taką mapkę sobie dla siebie zrobić.Pozdrawiam i dziękuje za pozytywne komentarze .Jak będzie chwila na wiosnę może z Karolem uda nam się zrobić szkolenie poszukiwawcze ,takie bardziej dla chcących wskoczyć na kolejny level eksploracji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marcin, wybadaj jakieś dobre miejsca w tych Czechach to na legalu pochodzimy, zamków jak widziałem macie tam trochę, to i pewnie dobre monetki całkiem legalnie wyskoczą.

      Usuń
  4. hey, może warto zgłosić jakieś instytucji by zajęła się szczątkami poległych żołnierzy? Sprawa jest bardzo interesująca. Mogiły żołnierskie z pełnym ekwipunkiem bojowym (szczególnie z bronią) są rzadkością.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kilkanaście lat temu międzyrzecka ekipa natrafiła na południowym odcinku MRU na zrzutowisko obrony przeciwlotniczej... ciekawe jak daleko są oddalone od siebie te miejsca. Może warto poinformować odpowiednią instytucje o fakcie odnalezienia mogiły?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Namiar możesz dać mojemu koledze z Nowej Soli, na co dzień pracuje jako saper , a prywatnie współpracuje z fundacją pojednanie, ekshumującą poległych, a co najważniejsze NIE ZBIERA MILITARKI , z wyjątkiem manierek i menażek, więc masz pewność że fantów nikt nie zakosi.
      Nazywa się Łukasz Ziarko https://www.facebook.com/profile.php?id=100006207378486&fref=ts i można powiedzieć, że ręczę za niego jeśli chodzi o ekshumacje.

      Usuń
    2. Najważniejszy jest nieśmiertelnik, obrączka ślubną z datą i dokumenty jeśli przetrwały w np. plastikowym etui. Na fanty nie mam parcia :) Poznałem archeologa, który zajmuję się ekshumacjami. Dużo rzeczy zostawiają, nie zbierają złomu. Kilka razy spotkałem się z opiniami, że ciekawe rzeczy zostawiają dla siebie..... bzdura. W rękach mieli o wiele cenniejsze rzeczy niż ekwipunek żołnierski.
      Pozdrawiam całą ekipę
      p.s pierwszy raz komentowałem na blogu dlatego dwa wpisy po sobie myślałem, że pierwszy przepadł.

      Usuń