Strona Główna

Rzeczy dziwne i ciekawe

Czasami podczas "opowieści dziwnej treści" pojawiają się tematy, na które nikt nie zna racjonalnego wytłumaczenia - o co tutaj chodzi.
Potem ktoś dorzuci - a ja widziałem coś podobnego....
W swoim gronie przerabialiśmy temat fotografii wykonanych przez Rysia, poszły nawet do jakiegoś ufologa, był temat dziwnego zjawiska nad Odrą podczas łowienia ryb, Wojtek wstawił temat zderzenia samochodu z "niczym", pojawiał się w rozmowach z moim kolegą Grześkiem "Rudym" wątek małych ludzików widzianych w lesie oraz  "leśnych cieni" jakimi zajmowało się kilku znajomych, sami widzieliśmy dziwny rozbłysk w okolicy pewnej ciekawej sporej góreczki , a incydentów nazbierało by się więcej gdyby uruchomić pamięć.
Zamieszczam dwa filmy jakie ostatnio mnie zaintrygowały.


                                                                             oraz



a tutaj zdjęcia "nasze", Rysiek był na tyle arogancki, że nawet "selfie" sobie z tym czymś wykonał...




Zdjęć podobnych, możliwe nie dających się wyjaśnić w sposób racjonalny posiadamy więcej, a jeszcze więcej opowieści nie udokumentowanych fotograficznie, bo nie zawsze jest aparat pod ręką. Czy ludziom spędzających większą część wolnego czasu w terenie  czas do tych anomalii przywyknąć?

Fotografia J. - opis w komentarzach.
Żaden fragment publikacji, wszelkie materiały graficzne, informacje, pliki video, rysunki, zdjęcia itp. dostępne na stronie zobten.blogspot.com nie mogą być powielane, publikowane i redystrybuowane bez pisemnej zgody autora.
Materiał ten jest ograniczony prawami autorskimi oraz innymi prawami i nie może być kopiowany, publikowany i rozprowadzany w żadnej formie. Kopiowanie, przedruk tekstów własnych zamieszczonych na łamach strony zobten.blogspot.com oraz ich udostępnianie w mediach elektronicznych jak również w innej formie jest możliwe wyłącznie za pisemną zgodą autora.


Zdjęcie z parku w Sławie - opis w komentarzach

W temacie podobnym  http://riese-inne.blogspot.com/2013/09/riese-z-cyklu-nie-do-wiary.html

PS. w podziękowaniu tym z którymi miło się wędruje https://www.youtube.com/watch?v=zm0v02SyJvQ&feature=youtu.be

105 komentarzy:

  1. Powiem tak, za dużo jest różnych dziwaków którzy robią sobie różne szpasy, więc filmy sobie odpuszczę.
    Lecz co do zdjęć robionych przez ludzi których znam to wiem że są oryginalne i nikt z nimi nie cudował.
    Tak jak napisałeś, sam byłem świadkiem niewyjaśnionego dla mnie racjonalnie zjawiska. Nie jestem tego w żaden sposób sobie wyjaśnić. Domniemywać nie będę bo to na nic.

    Jest w tym jakiś nie wytłumaczalny aspekt, i czy wyjaśnimy to zwykłym zjawiskiem fizycznym, czy czymś nieziemskim, czy zaawansowaną technologią to będzie to zawsze li tylko domniemanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat te pierwsze zdjęcie ze smugą nad drzewami przypomina mi coś co obserwowałem często latem. To roje jakichś drobnych owadów, prawdopodobnie w locie godowym nad drzewami. Właśnie dzwoniłem do mojego znajomego biologa ale nie umiał mi odpowiedzieć. Wygląda mi to na coś takiego ale... jak powiedział taki jeden Balcerek Ziutek: "są na tym świecie rzeczy, o których się gospodarzom domów nie śniło".

      Usuń
    2. Znam roje mrówek i innych muszek nad Odrą, robią wielkie wrażenie jak jakaś trąba powietrzna bo latają w kółko jak ona, raz kumpel w obawie przed tym, że go obsiądą zwiał do auta, a miał czego się bać. Myśleliśmy że to rój meszek, jak pokąsają wlatując do gardła i nosa można się zadusić. Na szczęście były to jakieś niegryzące muszki. Andrzej jeszcze ma zdjęcia z tej akcji, to postaram się wydobyć od niego, ale to co opisałem nie było owadami, bardziej jak jakaś mgła czy chmurka.

      Usuń
    3. W zeszłą niedzielę złamałem nogę, więc siedzę w domu i mam więcej czasu. Dlatego napiszę o zdarzeniu, którego byłem uczestnikiem. Był to koniec lat 90 - tych. Wybraliśmy się z kumplem w Tatry Słowackie aby w schronisku dołączyć do ekipy. Już nie pamiętam nazwy tego schroniska ani rejonu Tatr. Jedynie co, to wiem, że to schronisko parę lat później spłonęło. Szliśmy z doliny do schroniska, które leżało bardzo wysoko. Na wysokości piętra kosodrzewiny nagle zrobiło się jasno, jakby ktoś zapalił świetlówki. Trwało to chyba kilka może kilkanaście sekund i powtórzyło się raz ale na krócej. Ja popatrzyłem dookoła ale nic nie zobaczyłem, żadnej racy itp. Jedynie mały punkcik znikający za granią. Popatrzyliśmy się z kumplem na siebie i poszliśmy dalej. Owszem w dolinie "wzmocniliśmy" się kilkoma piwami ale przecież zdążyły dawno "wyparować". Pytałem potem mojego psora od teledetekcji satelitarnej czy mogło to być światło odbite od satelity (znikający punkcik). Powiedział: "że tak i owszem... ale nigdy nic nie wiadomo itp. więc się nie dowiedziałem i do dziś nie wiem.
      Może ktoś z forumowiczów spotkał się z czymś podobnym

      Usuń
  2. Ty mi Karol nie przypominaj o tych małych leśnych skurwysynkach ! spotkacie? zajebać na miejscu saperką -o ile dacie radę ,mściwe są skurwysyny i krwi potrafią napsuć !I to ni są jakieś bajki !
    W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolfie, tam u Was to kumulacja jest - znasz chyba film z wycieczki szkolnej i dziwnej "strzałki" wylatującej z tunelu na Wołowcu, a tego małego czarnego co opisywałeś, to mój kumpel opisywał podobnie, tyle że puścił się za nim w zagajnik, w zagajniku jak to w zagajniku... poszedł w pierony czort szybki jak lis. Kiedyś była relacja o podobnym w "Bardzkich opowieściach" - takiej małej broszurce.

      Usuń
    2. A ja po tej relacji z małym paszczakiem od Wolfiego trochę poszperałem. U jednego gościa takie dwa się w chacie pojawiały. Jeden szambonurek większy, a drugi mały paszczak taki jak opisał Wolfi.
      Rodzina tego gościa też je widziała, czyli parę osób. On twierdził że ten większy wydawał małemu tak jakby rozkazy, a ten mały to tak jak zwierzak na posyłki.

      Usuń
    3. No i dodam, pamiętasz Wolfi jak kiedyś leźliśmy z Witkiem tunelem pod Saidakiem na Grzmiacą, jedna osoba zniknęła i poszła górą, spotkaliśmy się po drugiej stronie.
      Ta osoba ( wiesz kto ), twierdziła że dlatego tak poszła bo szła za takim kurduplem co lazł lazł aż nagle wyparował. Dziwne.

      Usuń
    4. Mój znajomy "Rudi" Grzesiu opisywał historię podobną do tej http://www.bardo.info.pl/niesamowitehistorie.html#gnomy , a że był to świadek jehowy i abstynent dlatego też jego opowieści wykluczają że coś widział po spożyciu.

      Usuń
    5. " Ubrany był w ciemnozielone zniszczone spodnie i sponiewierany brązowawy kaftan do pasa,"

      Wypisz wymaluj taki ubiór kurdupla opisała ta osoba pod Sajdakiem. Pytam się gdzie do czorta chodzisz zamiast iść z nami ?, opisała potem jak to było, to pytam jak wyglądał, no taki dziwny tu opis tej starodawnej kamizeli i gatek, i chyba miał tak jakby ogon ?

      Usuń
    6. Grześ zaś opisał "karzełek w brązowym obszarpanym ubranku, tak z 60cm maksymalnie, jak jakiś mini mnich" . Jako, że Grzesiek jeździł z nami na wykopki, a las był mu bliski to puścił się w pogon za tym czymś. Jak nam opowiedział tą historię to były teksty typu - Grzesiek, ty ćpasz chyba, jak to kumple - loża szydercza. Grzesiek zaś na poważnie - opowiedziałem wam w zaufaniu,a wy szydzicie... Ciekawe przypadki były też z Markiem, co obecnie już z nami nie jeździ, a ostatni wspólny wyjazd był do Gogołowa. Pomijając kwestię, że w Gogołowie każdy robił sobie jaja i było wesoło niekiedy, to miał miejsce niezależny od nas incydent po którym Marek rano oświadczył, że nigdy więcej tam nie wróci i słowa dotrzymał. Po latach myślę, że nie przez przypadek takie rzeczy działy się w obecności "Bazyla" , gdyż mocnych incydentów miał cztery. Jeden mieliśmy zbadać, bo wiązał się z pewnym miejscem w lesie pod Kaliszem, jednak Marek "Bazyl" wyjechał za granicę i kontakt z nim jest sporadyczny. Rzecz dotyczy miejsca w lesie, wokół rosną platany , coś jak w wątku z Twin Peaks, tyle że to miejsce istnieje i Marek mówił o nim sporo wcześniej niż obejrzeliśmy film. Dobry temat też zapuścił J53, dzieje się co roku w Srebrnej Górze kiedy spotykają się wyznawcy jakiegoś kultu przyrody.

      Usuń
  3. Jest tego trochę, w pewnym starym domu pod Strzegomiem, też był cyrk. Dwoje studentów wynajmowało mieszkanie, mieszkali tam 2 tygodnie, był nawet plan jego zakupu bo tanie było. Nagle dostaję dziwny telefon około godziny 11.............

    ...Coś gada dziwnym głosem w TV i żarówki przygasają, no to mówię wyłączcie TV, wyłączyli a to samo się włącza, więc mówię ubawiony ......z prądu wyłączcie, wyłączają a TV dalej gada jakimś dziwnym chrapliwym głosem. To i mi się dziwnie zrobiło i mówię spierniczać mi z tamtąd ale już!

    Próbują wyjść, zamek zblokowany.
    TV, bez prądu gada, obraz śnieży, zaczęły się włączać sprzęty takie jak radio , DVD, wszystko bez wtyczek w gniazdku. Trochę manipulacji, paniki i się odblokował. Jak wybiegli tak już nie wrócili, a rano już tam nie mieszkali :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Podobna akcja była w Czechach, wieczór i w aucie jakieś głosy , jakby ściszone radio i po łacinie coś nawija, no ale radio wyłączone jest. Kumpel mówi - zaczyna się to o czym Ci kiedyś mówiłem-ale potem, nieto chyba cb radio masz pod siedzeniami gdzieś włączone, tak się uspokajamy - no tak, pewnie to cb radio. Widze, że jednak kumpel zrobił się blady , czegoś się boi. Wysiadamy się odlać, a on - słyszysz - znowu .... jednak to nie cb myślę... robi się nieswojo... Jadę dalej, nawigacja w nocy dostała bzika i jeździłem od jednej wioski do drugiej w kółko, a potem poprowadziła gdzieś pod górkę w las, wyłączyłem - myślę ten typ tak ma, jakaś AKIRA - chiński szajs - i jadę na czuja . Droga skończyła się na samej górce pod bramą do cmentarza, przy bramie dwie rzeźby diabłów czy jakichś takich. Mgła jak mleko, ale biorę latarkę i aparat i mówię - idę zbadać co to za miejsce, wchodzę a tam poprzewracane stare nagrobki wśród drzew. Wracam do auta, portki pełne, zjeżdżamy na dół i jedziemy w stronę polskiej granicy - kierując się z grubsza kierunkiem kompasu, jedzie się dobrze, aż nagle......mijamy świeżo zawalony do połowy od strony jezdni dom, kołdra zwisa z krawędzi ruin, radio wisi na kablu, widok jak z horroru ,100 metrów dalej idzie mężczyzna we krwi bez dolnej szczęki, trzyma jakąś szmatę białą i nią macha, do dzisiaj żałuję że się nie zatrzymałem. Na mapie po powrocie zbadałem górkę - był tam cmentarz z ofiarami cholery plus zabici w bitwie za czasów napoleońskich. Zdjęcia z cmentarza mam do dzisiaj, stare nagrobki poprzewracane, nic szczegulnego. Rzecz miała miejsce chyba w 2008 roku.

    OdpowiedzUsuń
  5. Polecam zgłębić temat Wiru Oregońskiego i anomalii tam występujących https://www.youtube.com/watch?v=743oy55RqX4

    OdpowiedzUsuń
  6. https://youtu.be/1yC9FprP6UI

    OdpowiedzUsuń
  7. Z tym Wirem, to ja tam nigdzie nie widzę poziomicy, a na oko to jak to mówią "chłop w szpitalu umarł" :-).

    https://www.youtube.com/watch?v=4Xtrm6iJ_GA

    OdpowiedzUsuń
  8. Wojtek, złudzenia - złudzeniami, a tam ciekawsze rzeczy występują w tym wirze, jak zaburzenia grawitacji i wirowanie np dymu z papierosa zaraz po wypuszczeniu z ust.
    Co do poziomicy, czy niwelatora (który działa na zasadzie poziomicy) jest to podstawowy błąd badawczy przy analizie takich zjawisk, gdyż urządzenie to aby dać obiektywny wynik powinno znaleźć się poza badanym obszarem, w innym wypadku zawsze wskaże wynik adekwatny do układu odniesienia (w tym wypadku pion będzie odchylony , a także poziom) i wyjdzie że w takim lokalnym układzie odniesienia wszystko gra. Dlatego też i w Polsce kiedy parageodeci badają górkę w Karpaczu to wychodzi im, że tam nic się nie dzieje bo poziomica ustawia się równolegle do nachylenia, więc na pozór wynik mówi, że górki brak .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parę lat temu tam nowy asfalt kładli, jak się zarzekali wszyscy że zniwelują to złudzenie. I co? Tak niwelowali że auto dalej pod górkę samo jedzie ;) Co do opowieści dziwnej treści to znam podobny przypadek do opisywanego przez Wojtak zdarzenia z autem i dziwnym zwierzęciem...

      Usuń
  9. Górki zawsze jest brak jak Oko jest w środku :-).

    OdpowiedzUsuń
  10. Niebawem Marcin opisze historię związaną ze znalezieniem pewnej kostki z runami. Kwalifikuje się ona do tych opowieści.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja tam nigdy nie śmiałem się z "opowieści dziwnej treści" (a dlaczego, to nie raz wyjaśniałem na swoim blogu), natomiast nigdy też od razu nie padałem na kolana przed mówcami, piewcami i autorytetami wszelakimi, którzy coś widzieli, słyszeli lub doznawali. Ale odkąd sam namacalnie doświadczyłem kilku ciekawych zjawisk i obserwacji (ze znamiennym Zakrętem Śmierci), mam już na dobre otwarte oczy i uszy choć i tak zdaję sobie sprawę że to o wiele za mało ;)

    Kiedyś Karol zrelacjonowałeś mi incydent, gdzie w listopadową noc wasza ekipa miała do czynienia z czymś co było słychać, nie było widać, ale ślady na ziemi zostawiało. Mówiłeś wtedy o tym jako o grodzisku. To było grodzisko w Będkowicach, czy dotyczyło tej wiochy między Mościskiem i Boleścinem, zwanej Grodziszcze?

    OdpowiedzUsuń
  12. Dawne to były dzieje, miejsca nie podam celowo bo zaraz tam zlecą się różnej maści "czarodzieje" , natomiast było to w czasie rozpoznania terenu przy starym grodzisku pewnej listopadowej deszczowej nocy. Wszyscy myśleliśmy, że jakiś dzieciak się zgubił płacze w krzakach i chłopacy zaczęli go szukać. Jakież było zdziwienie, jak zobaczyliśmy w koleinie ślady bosych stópek, kończących się przy naszym Nissanie Patrolu. Dzieciaka za to nie było. Każdemu przeszła ochota na dalsze przeszukiwania. Opowiadałem tą historię rok temu koledze i okazało się iż jego dziadek przeżył podobną historię, jednak tak wpłynęło to na jego psychikę, że lekko sfiksował i przestał rozmawiać z rodziną, nie chodził już też do lasu , więcej nie dopytywałem. W sumie te tematy wyszły kiedyś na spotkaniu w zamku gogołowskim, nie sądziłem że każdy ze znajomych ma coś z autopsji do opowiedzenia, Aśka prawie nie nadążała notować ;-) bo ciekawe wątki i miejsca chłopacy podawali, a potem wychodziły sprawy o jakich dany świadek nie wiedział, , że albo jest tam jakaś mogiła, lub zabito żołnierza wracającego z wojny - 50 metrów przed jego własnym domem, nie zdążył przywitać żony i synka. Swoje tereny mamy rozpoznane dość dobrze i zawsze każdy coś dorzuci do worka, ale najlepsze są te opowieści kiedy jest kilku świadków, lub jakieś zdjęcia, a i takowe mam w zanadrzu na "specjalną okazję".

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem tu nowy. Jeśli ktoś z was widział skrzaty, lub przeżył coś niezwykłego - będe wdzięczny za opisanie mi tego przeżycia na adres: kristoffer@azet.sk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marmoru, pierwszy wpis i od razu chcesz podebrać czytelników na priva - jest to zachowanie niesportowe. Moim celem jest to, by ten kto czyta nasze wpisy uczestniczył żywo w dyskusji na tym blogu, i w tym temacie, a nie gdzieś indziej np. na privie z Tobą, zatem daj coś od siebie tutaj, a dostaniesz może coś w zamian. Takie jest moje stanowisko. Poza tym Mamor- uporządkuj swoją stronę, oczopląsu można dostać - kiedyś miałeś wersję bardziej przyjazną dla odbiorcy. Kogo ciekawi zaś tematyka czarownic - odsyłam do postów Mamora - http://zmiennoksztaltne.blogspot.com/2015/01/lesni-starcy.html

      Usuń
    2. Ok to tez dobry pomysl :) Więc jeśli ktoś widział skrzaty, a chciałby sie swoją obserwacją podzielić to chętnie przeczytam. Jeśli chodzi o strone to ona chyba sie różnie wyświetla na komputerze i innym sprzecie. Niestety okienek musi być dużo bo tym sposobem łatwiej dotrzeć do różnych tematów, a i ja pamiętam co gdzie jest i moge to szybko wyszukać gdy ktoś pyta o jakiś opis.

      Po prostu nie planowałem tylu tematów, pierwotnie myślałem że wystaczy 20 a już jest ponad 500.
      Dla tych co o skrzatach jeszcze tego nie czytali, zapraszam: http://zmiennoksztaltne.blogspot.com/2015/02/dlaczego-uwazac-na-skrzaty.html

      Usuń
    3. Chcę jeszcze w tym miejscu napisać o zdarzeniu, które spotkało nie mnie ale kolegów mojej znajomej ze szkolnej ławy. Działo się to kompleksie Lasów Lublinieckich w latach 90-tych. Koledzy ci, zbudowali sobie jakiś szałas czy coś w lesie. Pewnego razu zaczęły za nimi iść jakieś małe istoty (z tego co pamiętam włochate ale nie jestem pewny). Oczywiście wystraszyli się i uciekli. Po sprawozdaniu tych rewelacji we wsi wszyscy ich wyśmiali. Oni jednak już więcej tam nie wrócili.

      p.s. sam bardzo często jestem w lesie, w górach itp. Nic tajemniczego mnie nie spotkało. No może po za jednym przypadkiem w słowackich Tatrach. Choć są miejsca, gdzie nieswojo się czuję np. polana Wyżnia w Gorcach. Sam nie jestem eksploratorem - nie uśmiecha mi się walenie kilofem przez kilka dniówek albo wpełzanie do "lisich jam" gdzie brakuje tlenu albo w każdej chwili coś może runąć na grzbiet. Jestem raczej sympatykiem pewnej grupy, która przyczyniła się do ostatniego wejścia do sztolni w Srebrnej Górze u niejakiego Durszlaka. Jedno ich odkrycie przyczyniło się do tego, że zacząłem śledzić w internecie poczynania Kwietnia. Odkryli sztolnię, która niesamowicie śmierdziała. Plecień też opowiadał o smrodzie w lesie w swoich początkowych audycjach. Ja absolutnie nie miałem zamiaru do niej wejść. Przyczyną smrodu były pewnie rozkładające się stemple... ale kto wie? hahaha

      Usuń
    4. Jak śmierdzi to siarkowodór, normalka, z kanałów tez perfumy się nie ulatniają :-).

      Usuń
  14. Witam zainteresowała mnie Wasza dyskusja na temat skrzatów i innych dziwności od kilku lat zgłębiam tą zagadkę i sam opisałem na moim blogu kilka takich dziwnych zdarzeń. Nie chcę robić reklamy mojego bloga, ale w artykułach jakie tam opublikowałem pt. ''magonia po polsku'' dotarłem do wielu świadków, którzy spotkali się z podobnymi ''postaciami'' o jakich piszecie powyżej. Jeśli ktoś z Was ma ochotę chętnie wysłucham Waszych historii w razie czego podsyłam mojego maila arekmiazga@gmail.com

    Czy ktoś z w/w przedmówców spotkał się z tzw. ''błędnymi ogniami'' ? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja z założenia chodzę w terenie głównie w nocy i prawie zawsze sam. Więc nie muszę chyba tłumaczyć jak wpływają na morale takie „akcje” gdy jest się samemu. Po którymś z kolei razie gdy musiałem przed czasem ewakuować się z miejscówki lub rezygnacji z samotnego nocnego wejścia do sztolni miałem szczerze dość tych „anomalii” „skrzatów” i innych „choler”. Wtedy zacząłem przypominać sobie opowieści babci o różnych „rycerzach” i „zjawach” jakie ją spotykały oraz legendy i baśnie ludowe których kiedyś byłem fanem. I jeśli nie można tego już inaczej wyjaśnić to są to sprawy, ze tak powiem „duchowe”. A według „tradycji” duchy albo potrzebują pomocy albo chcą nam zaszkodzić. W moim przypadku wychodziło, że raczej te drugie. Więc dalej też postanowiłem użyć tradycyjnych metod polecanych przez przodków, czyli w uproszczeniu znak krzyża i ignorancja wobec niechcianych „przybłęd”. I ot tej pory liczba tego typu „spotkań” spadła niemal do zera. Może to wszystko siedziało tylko w mojej głowie, a może wszelkiej maści „demony” wolą ludzi otwartych na tego typu spotkania. Ja tam wolę spokojnie kopać w mglistą noc niż ganiać za pokurczami :). A może to tylko efekt rosnącego doświadczenia, które pozwala większość zjawisk widzieć takimi jakimi są, a nie jakimi chcielibyśmy je widzieć. Bo wiele zjawisk opisywanych przez ludzi z małym doświadczeniem jest tylko „zwykłą przyrodą”.

    OdpowiedzUsuń
  16. Witaj Dryomys.To co piszesz jest bardzo ciekawe i mam podobne zbieżne z Tobą poglądy. Sam nie raz wałęsam sie nocami i robię fotki, ale jeszcze takich dziwności nie przeżyłem, ale jak wspominasz podobne odniesienia były w dawnych czasach i faktycznie znak krzyża lub modlitwa sprawiała że to ''coś'' znikało. Powiedz mi czy na własne oczy widziałeś jakieś dziwne pokracze istoty w tych okolicach mógłbym Cię prosić o kontakt meilowy arekmiazga@gmail.com a to moje artykuły o tych ''krasnalach''

    http://arekmiazga.blogspot.com/2015/01/magonia-po-polsku-spotkania-z.html

    http://arekmiazga.blogspot.com/2015/01/magonia-po-polsku-spotkania-z_30.html

    http://arekmiazga.blogspot.com/2015/09/magonia-po-polsku-spotkania-z.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że z niektórymi opisami na tej stronie powinien zaznajomić się Wolfi, wszystkie te relacje mają wspólny mianownik - zazwyczaj obserwacje były w lesie lub blisko lasu.

      Usuń
  17. Na szczęście, a może niestety nie spotkałem "pokracznych istot". Sylwetki lub cienie które mi się przytrafiły to były raczej wielkości dorosłych osób. Ale i tutaj o szczegóły nie pytaj bo to odległe lata a i spraw wolałbym nie drążyć co by znowu szyja nie bolała od ciągłego rozglądania się :) Może to trochę zabrzmiało tak, że to były jakieś "dziwności" albo że przytrafiało mi się ich szczególnie dużo. Nie taki był mój zamysł. Pisząc „anomalii” „skrzatów” i innych „choler” chodziło mi ogół możliwości jakie mogą człowieka spotkać. A artykuły w wolnej chwili chętnie przejrzę, chociaż jestem sceptycznie nastawiony, mimo doświadczeń, do tematyki "spoza". Najlepiej twórcze możliwości umysłu testuje samotne "sztolniowanie". Kilka godzin na Włodarzu bez światła a słyszy się nie tylko głosy ale i "widzi" postacie. No ale w tym wypadku to były tylko wytwory własnej wyobraźni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie koniecznie Włodarz i nie koniecznie w nocy, Osówka też jest ciut dziwna a Soboń jeszcze dziwniejszy. Oczywiście nie każde miejsce ale jest tam takich parę.

      Usuń
    2. A czy w środku to ważne czy jest noc czy dzień :) Na chwilę obecną to pozostał tylko Soboń bo w dwóch pozostałych "ducha" i klimat zabiła infrastruktura i komercha. A w starym inhalatorium też czasem dreszczyk przemykał po plecach. Wychodzi na to że duże znaczenie ma obecność wody w obiekcie, która cały czas do nas coś szepcze. Wystarczy się wsłuchać. Nie bez przyczyny na jaskinie bez wody mówi się że są martwe :)

      Usuń
    3. Opowiem zdarzenie, które miało miejsce na Soboniu. Na wstępie powiem, że żadnej "istoty" nie widziałem ale po przeczytaniu tutejszych wątków postanowiłem opisać sprawę.
      Było to w sierpniu notabene w tym samym czasie kiedy "miszcz IV miesiuncek" miał prelekcję w Rzeczce hahaha.
      Było tak: wybrałem się z Rzeczki ze znajomym - młodym chłopaczkiem z zamiarem noclegu na Soboniu. Kiedy po dojściu, po drugiej stronie doliny, gdzieś chyba za Sową rozpoczęła się burza. Do nas jednak nie doszła, spadło ledwie kilka kropel. Zrobiłem porządną grochówę, rozpięliśmy płachty, zapadł zmierzch. Położyłem się pod płachtą i uroku tego miejsca nie psuło nic po za kilkoma komarami. Ja powoli odpływałem, zwłaszcza, że uraczyłem się jeszcze paroma kropelkami bimberku na czereśniach. Wtedy zauważyłem, że młody coś nie umie się położyć - łazi, dzwoni. Jak już wlazł do śpiwora, to kręci się jak wesz pod pachą. W końcu mówi, że on nie może tu spać tylko musi wracać do Rzeczki bo jest chory. A to członek jakiejś drużyny strzeleckiej - myślałem, że harciol. Ja niechętnie wylazłem ze śpiwora spakowałem manele no i w stronę Rzeczki. Koleś po drodze nie wykazywał żadnych objawów choroby. Po drodze widzieliśmy już Rzeczce ostatnie niedobitki w stanie krytycznym uczestników prelekcji Pletnia. Rano już do sprawy nie wracałem ale postanowiłem to opisać.
      p.s. na moim YT jest krótki filmik z tej wycieczki.

      Usuń
  18. Tak nie ukrywam, że niegdyś śmiałem się i podchodziłem do tego sceptycznie co innego gdy ktoś widzi dziwne światła a co innego jeśli chodzi o ''krasnale''. Te absurdalne zdarzenia są faktem acz tak dziwne, iż nasz świadomość je wypiera jako nie realne. Panowie ja w szczególności zwracam się z prośbą do tych osób jak Eksploracja ZG, Wojtek OKI i innych o kontakt ze mną chciałem bliżej poznać tego typu historie szczególnie z pierwszej ręki. Tak masz rację większość tych zdarzeń ma miejsce w lesie często też w okolicy rzek i podmokłych miejsc co przekłada się w analogię dawnego folkloru o tych ''dziwactwach''. Jeśli macie swoje prywatne historie proszę o kontakt ze mną i serdecznie też polecam moją najnowszą książkę może niektórych z Was zainteresuje ? Aby ona powstała głównie to były prace i wyjazdy w teren co bardzo lubię. Pozdrawiam ;)

    http://arekmiazga.blogspot.com/2015/11/nowa-ksiazka-ufo-nad-podkarpaciem-juz.html#more

    OdpowiedzUsuń
  19. ja wierze w zjawy...niech tylko znajde to zdjecie to przesle Karolowi, szczeki wam opadna.

    J

    OdpowiedzUsuń
  20. Trzy i pół roku temu wędrowałam sobie szlakiem ze Ślęży.Sama , latem w południe , na trzeźwo :))Wracając z góry ,na wysokości Dębowej Polany poszłam droga w lewo.
    Uszłam więcej niż pół drogi do końca szlaku.Nagle po lewej stronie kolo 100m zobaczyłam idącego spokojnie między drzewami SZARAKA. Stanęłam i patrzyłam. To były ułamki sekund.W pewnym momencie "wiedziałam " i " czułam" , że on wie ,że na niego patrze.W jednej chwili odwrócił w moją stronę głowę popatrzył i zniknął jak po wyłączeniu przycisku na światło.
    Zawsze chciałam ich zobaczyć z bliska. Może kiedyś .....
    Iza

    OdpowiedzUsuń
  21. Dzisiaj jak odpoczne to poszukam tego zdjecia.
    Bylo to z 5 lat temu.dzialo sie to w waszych stronach Karol a mianowicie w jeziorze Glebokim .
    Nurkowalismy w nocy nie pamietam ale z wody wyszlismy chyba po 23, oo
    Podczas nurkowania czulem sie jakos nieswojo ,to znaczy nie fizycznie , a duchowo chociaz ta plytka kaluza nie byla porownywalna do nurkowan jakie w zyciu przeszedlem .... mialem wrazenie jakoby ktos nademna plynal...taki dziwny niepokoj , nawet kilkakrotnie zaswiecilem do gory Hidem ale nic

    ,sama ton ciemnosc tylko miecz z mojej glowicy Hida w koncu to olelem i zajalem sie swoimi czynnosciami oraz obserwowaniem wegorzy ,szczupakow i innych stworow jakich w jeziorze Glebokim jest od groma.

    Po zakonczeniu nurkowania stalismy jeszcze kilka chwil w wodzie pierdaczac o tym i o tamtym ,ktos z pomostu strzelal nam fotki. i tak powstala ta tajemnicza fotografia. Co ona przedstawia?
    W odbiciu mojego Hida ( lampa xenonowa) ukazala sie na tej fotce diabelska morda, powaznie morda jak prosto z piekla o czarnych okraglych oczach,zlosliwy diabelski pysk.... jak zdjecie sie obroci do gory nogami morda przypomina twaz dziecka...... Po tygodniu od tego zdazenia, moje zycie zmienilo sie i stalo sie wegetacja w jakiej jestem do dnia dzisiejszego...
    Ale to juz prywatne sprawy. Cos jest w tym swiecie do czego jeszcze jako cywilizacja nie doroslismy.

    Arek jak znajde te fotke to przesle Karolowi on ja tutaj wklei , ja nie mam tajemnic.



    J

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiem - robi wrażenie - jakby jakiś duży pies, albo diabeł z Wami nurkował. Kto wie co w tym jeziorze pływa, ale trzeba mieć jaja jak worki z cementem żeby z własnej woli w nocy tam na dwadzieścia metrów schodzić. Podobny motyw widziałemy w jakimś filmie, na zdjęciu żony facetowi właśnie wyszła jakaś twarz z oczami, fotograf stwierdził ponad wszelką wątpliwość że nie ma mowy o żadnym fałszerstwie.

      Usuń
  22. Jacek, Twoja pasja i chyba też praca zarobkowa to nurkowanie, podobne dwie historie znałem z terenów Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego - ktoś robił komuś zdjęcie i na fotce wyszła jakby twarz ułożona z cieni? pary wodnej? Niby przypadek, ale chyba w tym rejonie (Marcin Solcio) będzie chyba znał temat i wiedział więcej - wysadziła się żeby nie wpaść w ręce Armii Czerwonej niemiecka załoga panzerwerka. Osobiście zaś mam podobną fotografię wykonaną w parku w Sławie, nad jeziorem. Robiłem portret wśród bluszczy mojej Izie, gdzie było zwalone chwilę wczesniej wielkie drzewo z dziuplą, wokół nie było żywej duszy, na zdjęciu zaś z drugiej strony drzewa widać twarz człowieka. Było to krótko po burzy, Iza stwierdziła, że ta twarz - ktoś powie "liście i patyczki się tak ułożyły" - to emenacja sił przyrody, która różnym ludziom, w różny sposób daje znać o sobie. Ciekawa relacja Jacek - Twoje zdjęcie już wstawiłem.

    OdpowiedzUsuń
  23. Hahaha-))) jaja to tutaj mialem https://www.youtube.com/watch?v=YF6usV-LZTs wyswietlone sa dane z ROV te cyfry z prawej strony dolny gorny rog to glebokosc srednio 272 -

    Wracajac do zdjecia trzeba go dobrze powiekszyc .... nic tam nie widzielismy,nikt nie robil jakiejkolwiek kombinacji z fotomontarzami, efekt wyszedl dopiero gdy znalazly sie te fotografie na monitorze kompa.

    Obroccie sobie te zdjegie do gory nogami , twarz zmieni sie na dziecinna.

    J

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Schodziłeś Jacenty, schodziłeś aż raz w tej Norwegi zeszłeś, kuźwa tak to widzisz jest "nosił wilk razy kilka , ponieśli i wilka :(.

      Usuń
  24. Panie Jacku .Kocham Matkę Ziemie.Nurkowanie również:))Sporo doświadczyłam obcując z natura. Ale jednego jestem pewna-istoty ,które pokazują się nam przypominają o innym niewidzialnym dla nas swiecie.Przypominają że nie jesteśmy sami.Czuja nas . To odczuwanie pozwala im stwierdzić jakie są nasze zamiary wobec natury i ich samych . I wtedy dopiero możemy spodziewać się odpowiednich reakcji.Kiedy spotykają życzliwych i "dobrych" ludzi pokazują się .Dobroć serca i czystość umysłu, brak strachu pozwala ich zobaczyć Mamy wtedy inne wyższe wibracje .Ile razy coś niezwykłego mogłam doświadczyć uznałam to za wyróżnienie natury.To najpiękniejsze przeżycia.Wszystkim poszukiwaczom ich życzę.
    Iza

    OdpowiedzUsuń
  25. Arkadiusz, Twoich dwóch komentarzy nie opublikuję. Generalnie nie publikuję komentarzy osób, które chcą coś dostać na priv. Wychodzę z założenia, że moi przyjaciele opisują zdarzenia na tyle na ile chcą je opisać, jeśli chcą coś zostawić dla siebie - tak zostaje. Zdarzenia z II wojny w danych miejscach o jakie pytasz wedle mnie nie są kluczowe, przed II wojną była pierwsza, a przed pierwszą była 30 letnia, a przed nią sporo innych potyczek i wydarzeń historycznych. Trzeba szukać konkretnego wydarzenia, może ono nie mieć żadnego związku z wojnami o jakie pytasz, a mogło odcisnąć piętno na jakimś miejscu lub nie - raczej nie tędy droga. Nie tędy. Emanacja sił natury, wymaga tego by umieć czytać znaki i nie nagłaśniać tego wszem i wobec tylko się nad nimi zastanowić, bo czasami jest to przekaz indywidualny, a nie publiczny. Polecam książkę "Bożęta i My" . Co do namiarów na moich znajomych - sprawa oczywista - nie będą one udzielane - tyle namiarów ile Oni chcą - podają oni w necie. Arek - napiszę wyraźnie - jeśli ktoś opisuje swoją relację TUTAJ - po co po raz kolejny piszesz, żeby opisał to na priv? Zrób sobie kopiuj - wklej i już masz. Jak masz pytania - zadaj je tutaj, jest szansa że je opublikuję, a potem kolejna szansa że uzyskasz odpowiedź. No i na koniec - podobnie jak Iza, myślę że w większości przypadków - te dziwne stworzenia ukazują się ludziom związanym mocno z przyrodą i respektującym jej prawa, odwieczne naturalne siły natury. Jacek - człowiek od lat młodości związany z wodą i nurkowaniem, Wojtek - co tu dużo pisać, za pan brat z ziemią i lasem, towarzysz R. wychowany w lesie, Wolfi - z zamiłowania poszukiwacz od lat szczenięcych,związany z górami i mieszkający w sumie w górach. Od każdego z nich można się wiele nauczyć, a zwłaszcza pokory i szacunku wobec tego co nas otacza.Jesteśmy tylko małą częścią przyrody i świata, wbrew temu co się nam wydaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karol trochę mnie nie rozumiesz ? To, że proszę kogoś aby opisał mi coś na priv nie jest nic złego. Proszę tylko dlatego aby makysmalnie dokładnie poznać zdarzenie, każdy szczegół. To co tutaj publikujesz jest tylko ogólnym zarysem zdarzeń czy historii bez podania różnych szczegółów. Wielokrotnie w mojej pracy wiele osób kontaktowało się ze mną prywatnie w dyskrecji a nawet anonimowości, dlatego tak ważne są informacje na priv, lub osobista rozmowa jak choćby nasza rozmowa telefoniczna, która wniosła więcej niż opis na blogu. Po prostu liczyłem na pomoc w celu dokumentacji takich historii, dlatego zwracałem się z apelem do innych osób, nic w tym wg. mnie ani dziwnego ani złego. Tak jak Wy tropicie historię tak ja robię to samo, tylko generalnie moje ustalenia koncentrują się na osobach i i osobistych przeżyć, trudno konkretnego ustalić po wpisie składającym się z kilku zdań może innym badaczom to wystarczy ja jestem trochę bardziej wymagający ;) Niestety w necie jest masa niezwykłych historyjek dlatego należy podchodzić z dystansem do wszystkiego, dlatego jeszcze raz jak pisałem osobisty kontakt, rozmowa itp są kluczowe.To moje zdanie. Co do zdjęcia jest ciekawe, ale trudno powiedzieć co to jest, nie wygląda na odbicie, nieco przypomina mi głowę z bajki ''spandzbob kanciasto porty''. Przeczytaj artykuły jakie podałem wyżej i tam, nikt nie był związany z przyrodą a takie stworzenia zauważyli m.in w centrum w środku Warszawy, to opisał i badał na miejscu mój kolega, a świadek juz nie raz miał kontakty z UFO. Dość dużo takich ''krasnali'' zauważyli też dzieci tutaj polecam prace Fiebaga czy J. Vallee. W moim archiwum na dzień obecny posiadam 17 relacji związanych z tymi przedziwnymi wręcz bajkowymi istotami a po Nowym Roku jadę w pewne miejsce poznać człowieka, który dość dawno temu miał widzieć kilka takich osobników podczas prac polowych. Osobiście od młodych lat byłem wychowany wśród natury, od 9 lat wędkowanie, łażenie po lasach i górach, ale przyjemności ze skrzatami nie miałem, acz pewne zjawiska tez dane mi było zaobserwować. Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Związek z poszukiwaniami mały ale jest, jak się łazi wciąż po lasach to się ma oczy wokoło głowy, bo trzeba obserwować gdzie się lezie, po co się tam lezie, i co z tego wynika.
      W zwiazku z powyższym szybciej można wyłapać jakąś anomalię. Na Ślęży nie wiem co to jest , na Soboniu nie wiem co to jest, ale wiem jedno ze cokolwiek to nie jest to jest piekielnie szybkie.

      A jednego napoju jaki zażywam w górach to jest Pepsi. U siebie na polach mogę sobie pozwolić na procentowy trunek, ale jak wychodzę w góry to wiem że są nieprzewidywalne. Więc % są nie wskazane. Można sobie pozwolić na więcej w gronie znajomych na zagrodzie, ale nie jak się łazi po górach. Mam taką zasadę i się jej trzymam od pół wieku.
      Więc nie mam omamów wzrokowych :-). Więc tak jak wyzej wspomniałem coś tam śmiga i na bank nie jest to wytwór Adolfa naukowców :-).

      Usuń
  26. Panowie - w temacie tego posta i zdjęć proszę do mnie nie dzwonić, kontakt TYLKO e-mailowy. Zmęczony jestem już tymi telefonami, mam wolny weeckend i chcę go spędzić w spokoju.
    Co do komentarzy - zasada jest taka - dzielimy się się swoimi ciekawymi obserwacjami. Nikt nie podważa wiarygodności obserwatora, do osób zamieszczających swoje obserwacje, nawet jakby były banalne - podchodzimy z szacunkiem. W większości znamy się tutaj osobiście, więc nikt nie ma powodu okłamywać pozostałych. Jeśli jakieś zjawisko można wyjaśnić w sposób racjonalny - proszę to napisać kulturalnie w komentarzu. Sporo właśnie takich czarów-marów ma wyjaśnienie racjonalne. Jak komuś zasady ogólnie tu panujące nie pasują - żegnam. PS. Wpisując komentarz jako anonim również można ustalić kto go wpisał, więc proszę nie spamować.

    OdpowiedzUsuń
  27. Wolfi a ja napisze do tego kogos tak.

    Drogi Panie. ja jestem pewien ze fatografia nie jest kombinowana , nie znajduja sie tam pod woda jakie kolwiek przedmioty , ani na dnie ,jezioro Glebokie jest jeziorem z bardzo czysta woda.
    A wiec proponuje .

    Jestem gotow zalozyc sie z Panem , powiedzmy .by dla Pana bylo realne o 100000-,zl ze gwarantuje ze jest to zwykly fenomen . prosze sie zastanowic i to grobo bo Pan przegrasz .

    pozdrawiam J


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jacek, z kim Ty chcesz się zakładać. Nie rozśmieszaj mnie - z kimś, kto nie podpisał się pod tym co napisał? i nie ma śmiałości się przedstawić? Olać gościa i tyle, mało takich cwaniaków w necie troluje?

      Usuń
  28. Wolfi dobrze ze przypomniales mi ze sa Hieny. dzieki.

    KAROLU :::: ZABRON PUBLIKOWANIA TEGO ZDJECIA POZA TYM BLOGIEM - I TYLKO ZA TWOJA ZGODA-

    J

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz - masz. Pod zdjęciem adnotacja. Cały blog jest objęty prawami autorskimi, co do zdjęcia prawa autorskie ma autor - czyli Ty, a ponadto prawo określa, że kiedy publikuje się zdjęcie trzeba podać jego źródło - link. Kiedyś miałem incydent z pewnym Rafałem "Gryfem z Wrocławia" o użycie naszych zdjęć - gość kozaczył ,a po konsultacji z prawnikiem facetowi zmiękła rura i sumitował mi się, że nie znał konsekwencji.

      Usuń
    2. Mądrze było by zrobić na zdjęciach znak wodny z adresem strony, pomyślę nad tym w wolnej chwili.

      Usuń
  29. Jacek ja Cię rozumie ,ale komu to Ty tłumaczysz ?IM ? No litości !~!? Czy oni wiedzą o czym piszemy ? Raczej wątpię ?wiem co odpiszą ,jeden z drugimi- się najebali poszli w GS kamol spadł w sztolni na czachę mimo hełmu i mieli wizje :-) JASNE ! NIGDY POWTARZAM NIGDY SIĘ TAK NIE SPIOŁEM JAK TAMATEJ NOCY -NIC NIE PIŁEM - WIĘC WIEM CO WIDZIAŁEM I CO MNIE CHCIAŁO ZAŁATWIĆ -i to nie były góry to nie była sztolnia to był mój najbliższy kont ...
    W

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolfi pamiętam ten dzień, do dzisiaj mam te s-msy, też początkowo myślałem że jakieś żarty.
      Ale to żarty nie były niestety :(.

      Usuń
  30. Jacku, Wolf - generalnie jest to nasza wspólna strona i razem ją tworzymy - głównie dla wąskiej grupy kolegów i przyjaciół z kręgów eksploracji, poszukiwań i zainteresowań poszukiwawczo-turystycznych. Jeżeli ktoś z zewnątrz coś mądrego z naszych opowieści wyniesie, lub coś wartościowego wniesie - chwała mu za to. Jestem Wam wdzięczny za to, że mam z Wami kontakt, jak również dziękuję życzliwym osobom, często anonimowym - które czytają nasze posty, czytają opowiadania mojego dobrego kolegi Marcina i śledzą przygodny jakie częściowo tutaj opisujemy. Powiem Wam w tajemnicy ;-), że niejeden nawet zazdrości tych przygód i chciałby mieć tak ciekawe życie. Los dał Wam szansę uczestniczyć w czymś ciekawym, a Wy mieliście odwagę i czas żeby tą szansę w pełni wykorzystać, co ma odbicie w Waszych opowieściach i tym co piszecie. Będzie jeszcze co opowiadać na stare lata przy kominku wnukom heh...

    OdpowiedzUsuń
  31. Bubbers - zatem czekam na wieści. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  32. Szkoda ze jakis pajac zawsze sie znajdzie by zniszczyc dyskusje. zdjecie to juz od lat mnie zastanawia ,co tam w rzeczywistosci sie ukazalo ,i jakim sposobem , myslalem kiedys oddac to zdjrcie do analityka , jakiegos specjalisty w tej dziedzinie... ale do dzisiaj jakos nie zabralem sie za to , chwile mialem nadzieje ze ktos na blogu sie znajdzie i przeanalizuje zjawisko jakie zaistnialo na tym ujeciu.
    Przysiegam . nie tworzylismy tego ujecia celowo po prostu , jest to calkowicie przypadkowo zrobione zdjecie , jedno z kilku zdjec , ale tylko na tym wyszedl ten dziwny obraz upiornej glowy..
    Wojtek ma cierpliwosc , niech sobie popyka fajeczke i moze cos wypatrzy.-)))

    Karol nie zwazaj na idiotow ,ignorowas musisz takich ludzi , niech ich matka ziemia nosi.


    J

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co Jacenty, cierpliwości u mnie aż nadto, generalnie jestem większym sceptykiem niż się wszystkim wydaje. Ale mam jedna zasadę niczego nie odrzucam a priori. Raczej wszystko poddaję analizie, lecz są niektóre motywy praktycznie racjonalnie nie wytłumaczalne.
      Ja zawsze starałem się unikać np. Ślęży. Instynktownie ta góra mi coś nie pasi.
      Ale dałem się ostatnio namówić Karolowi na wypad. od dawien dawna tam nie byłem. pierwsza noc i już jeden zong.
      Następnego dnia, znów w biały dzień następny zong. Na tej górze coś się dzieje dziwnego. Może i ktoś uważa ją za świętą. Ale ja uważam ją za niebezpieczną. Coś się tam do człeka może przykleić i nie odkleić. Tak uważam.

      Usuń
    2. Z tymi pasożytami energetycznymi to zdefiniował mądrze to Rafał. Coś jak komary i kleszcze tylko na poziomie energetycznym.

      Usuń
    3. Że tak jeszcze podepnę się pod dyskusje. Odnośnie tych ustrojstw energetycznych (między innymi), to widziałeś Karol może jeden z ostatnich wykładów H.K.Vella? Warto.
      https://www.youtube.com/watch?v=YYyyTmmwm_M

      Natomiast co do różnych "rzeczy" wychodzących ukradkiem na zdjęciach, to ciekawie prezentują się tu dokonania niejakiego Teda Seriosa i Uri Gellera, którzy posiadali ciekawą zdolność tworzenia na kliszach fotograficznych różnych obiektów i form. Być może jest to kolejny trop i dowód na to, że w sprzyjających okolicznościach sami powołujemy do życia (lub uczestniczymy w zaistnieniu na danej płaszczyźnie) pewnych nieznanych nam jeszcze bytów.

      Co zaś się tyczy Ślęży, to w kontekście tego co napisał wcześniej Wojtek, swego czasu zdziwienie wywołały u mnie opinie, które przejawiały właśnie dużą kontrastowość w jej postrzeganiu. Oto bowiem ciężko znaleźć było wrażenia opierające się na powszechności lub "bylejakości" tej góry. Zawsze był entuzjazm, albo opinie wręcz przeciwne. Oczywiście te pierwsze raczej dominują, choć i ja rozmawiałem kiedyś z człowiekiem, który bywał tam wielokrotnie i zdecydowanie twierdził, że za każdym razem czuł się tam dziwnie i nieswojo.
      I choć mnie też kiedyś na jej stokach dopadł pewien irracjonalny strach (ba,groza niemalże ;)) to jednak osobiście potrafię wskazać przynajmniej kilka innych miejsc w Sudetach, gdzie żadna namacalna dziwność mnie nie spotkała, ale gdy tylko tam przebywam, włącza mi się "mała czerwona lampka" która wydaje się mówić: "uważaj bratku, bo tu wszystko może się zdarzyć".

      Usuń
  33. Witam , ale nie wszystkich. Witam tych którzy umieją się podpisać pod tym co piszą. Anonimów w tym wątku nie witam.
    Dzisiaj trochę łowiłem ryby, trochę kilometrów zrobiłem po lesie i rozmyślałem sobie o tym i o owym.
    Nie będę jednak zamykał możliwości wpisywania komentarzy, ale nie będę publikował wszystkich.
    Dlaczego? Ano dlatego, że siedzi sobie jakiś anonimowy nastoletni pizduś na końcu sali ze spuszczoną głową i podpierduje "fake, fake" jakby mu się płyta zacięła . Od siebie zero wkładu , zjawia się taki nowy laps ni stąd ni zowąd jakby urwał się z choinki, zero dzień dobry - h...j wie co to za jeden bo się nie przedstawił i czy już odrobił lekcje na jutro do szkoły , a wydaje osąd w dyskusji jakby go ktoś o to prosił i jakby ten głos miał jakąś wagę.
    Wagę mają na tym blogu posty osób, które potrafią podpisać się pod tym co publikują oraz osoby, które poprzez to co robią i piszą od miesięcy, a nawet lat - są wiarygodne.
    Czy jest to stronnicze i niesprawiedliwe? Tak, ale kto powiedział, że ja muszę być sprawiedliwy? Czy jakiś obywatel mongolii ma wątpliwości, czy będę trzymał stronę anonimowego pizdusia ,czy stronę tych, z którymi działam od lat?
    Zatem wypieprzam komentarze jakichś kij wie kogo - nastolatków, internetowych znawców wszelakich i tych co działają mi na nerwy. Żegnam panowie i nie do zobaczenia - dla waszego dobra. Możecie rozwijać swoje talenty na onecie i pudelku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram, i słusznie, sam tak robię :-), anonimy mogą sobie prawić pierdoły na Wp, Widziałem sporo zdjęć ze sztolni i z Klęczkowskiej tam gdzie wykonywano wyroki śmierci. Fake zdjęcia i flmiki to może gdzieś tam robią jakieś półgłówki ale nie poważni ludzie którzy się głupotami nie zajmują.

      Usuń
    2. Obserwując przypadki kilku osób związanych z tą górą, śmiem twierdzić że masz racje. Coś siada takiemu na dekiel i w rok delikwent jest nie do poznania, ale możliwe też że to przypadkowa zbieżność. Mam w zanadrzu jednak kilka niewyjaśnionych historii związanych z tą górką, jakich nie publikowałem , pochodzą od zaufanych znajomych , jedne zakończone pozytywnie - drugie negatywnie.

      Usuń
    3. Najbardziej klasyczny i szybki był przypadek kolegi od Jana z Gogołowa. Facet wkręcił się w "kamienne płyty z pismem runicznym " , nie minęło kilka miesięcy i można powiedzieć że nagle choroba mu się ujawniła, schizofrenia paranoidalna. Z tych powodów sprawa kamieni została odłożona na bok.

      Usuń
  34. Dziwie się, że OKi zajmuje się tym tematem. Karolowi się nie dziwie, bo nie raz zdarzało mu się to opisać. Co skłoniło Was do otwartej dyskusji to jest dla mnie zagadką. Plany mieliście inne, miały być wielkie odkrycia w okolicach Ślęży, nowe sztolnie pod Osówką, a tu nagle coś Was przestraszyło ? Ja chodze po tych lasach(nie na Ślęży) od przeszło 10-ciu lat i poza kilkoma miejscami po nocy nie napawająmnie żadnym lękiem. Tym bardziej że chodze nie uzbrojony. Wręcz przeciwnie do Waszych odczuć uważam że las jest moim sprzymieżeńcem i czuje się tam bezpieczniej niż w mieście.
    P.S. Jak wskażecie miejsca spotkań czy dziwnego samo poczucia chętnie sprawdze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam. Nikt nigdy nie miał w planach wielkich odkryć i nikt nie zapowiadał ujawniania żadnych sztolni. Ponadto Twoja nadinterpretacja tego co napisałem zasugerowała Ci, że coś kogoś wystraszyło, a że wśród kolegów rozmawiamy o wszystkim co ciekawe to nic specjalnie nie musiało nas do tego skłaniać. Ponadto Wojtek często poruszał między wierszami podobne tematy, do jednego nawet podawałem link.

      Usuń
    2. Adwokatus diabolo :-), nowe sztolnie pod Osówką ?, owszem owszem ale kto to ruszy?, na pewno nie my. Bo my wrzuciliśmy wolnobieżkę i kulamy się z górki z innymi tematami. My już dopłacać do interesu nie będziemy. Nic nas nie przestraszyło, po prostu pewne rzeczy się widziało i tyle. A że o tym piszę?, taki Karol zapodał temat :-).

      A te pociągi co tam w Wałbrzychu zaparkowały pokazują czarno na białym jak to w praktyce z odkryciami staroci wygląda. Prokurator, smerfy, konserwator, podsłuchy, włamania. Chciałbyś to przechodzić ?.

      Co do podobnych historii, to lęków nie ma, jest rozwaga i to wszystko.
      Człowiek powinien zachowywać się rozważnie, jak podejrzewa że mu nad głową wisi 1 tona i może pierdyknąć to powinien rozważnie się wycofać.

      Może mniej zobaczy za tą 1 tonową bryłką, ale pewne rzeczy nie warte są braku rozwagi. Owszem można wejść pod bryłkę ale trzeba ją wpierw zabezpieczyć. Bo strugać "bohatera" każdy potencjalny nieboszczyk potrafi. A ja mam ten komfort że nie muszę leźć tam gdzie mi nie pasuje. Mnie osobiście Ślęża nie leży. Innym pasuje ?, to mnie nic do tego.

      Usuń
  35. Wiesz jest taka zasada iż możesz chodzić 1000 razy i nic nie zobaczysz, nic nie przeżyjesz dziwnego, ale ten 1001 będzie inny, dlatego nie generalizowałbym w stylu bo ja nic nie widziałem to znaczy inni są wariatami lub nie poważnymi osobami. Tak się składa, ze takie zjawiska nie tylko u Was występują, ale na całym świecie i jeszcze żaden filozof nie potrafił tego wyjaśnić. To że Panowie chcą o tym rozmawiać świadczy pozytywnie o nich samych, nie żyjemy dla samego siebie i warto takie informacje publikować albo wymieniać w gronie najbliższych znajomych wiem to z własnego doświadczenia. Tak przy okazji ciekawe rzeczy dzieję się m.in tutaj w okolicy https://www.youtube.com/watch?v=8w7XiGPu77A

    Kolega ostatnio dokumentował ciekawy przypadek.

    OdpowiedzUsuń
  36. Nessel Grund to mozna na Polski przetlumaczyc doslownie
    ..Pokrzywne Podloze..

    Sciezki w parkach i lasach za czasow niemieckich byly bardzo zadbane na DS, dzisiaj pozostala po tej dawnej swietnosci tylko jedna wielka rozpacz,
    Dzisiaj wie sie o Dolnym Slasku mniej jak o piramidach w Egipcie.

    To drogowskaz na pokrzywne podloze .

    J

    OdpowiedzUsuń
  37. Wojtek masz racje K.Gorlitt przed trzema laty chcial opedzlowac obraz za 1,ooo ooo-.eur. i wpadl a mial tych obrazkow pod soba na 1,5 mld eur! skrytki
    Kornwestheim kolo Ludwigsborga.
    Budynek mieszkalny na 3 pietrze mieszkanie lokatorskie.
    Munchen Monachium Mieszkanie prywatne w exkluzywnym apartamencie.
    Austria miasta nie podaje... dom jednorodzinny prywatny.

    To trzy miejsca gdzie znajdowaly sie skradzione przez Hitlerowcow dziela sztuki w tym dziela pochodzace z ziem Polskich . Zna ktos losy co sie z nimi dzisiaj dzieje ???? hehehe!
    a Gorlit dzisiaj za to wacha kwiatki od spodu :-)
    A ty anonimowy ze Slezy co sie tak wymandrzesz co ? -:) ? Poznanski mundralo-:) Sleza to nie kartoflisko.

    J

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten anonimowy wcale nie jest tak anonimowy, jak mu się przez krótką chwilę w tej Sobótce wydawało. Powinien wiedzieć, że trufli szuka się gdzie indziej, bo tutaj może zarobić tylko guza.
      Co do Corneliusa, to jego los był do przewidzenia, jak tylko sprawa poszła w media.

      Usuń
    2. Wcześniej wykończyli Steina jak zaczął wsadzać za daleko nosa.

      Usuń
  38. A teraz kolej na tego SALCESONA co w Walbrzychu gornikowi pociag pelen zlota , zakosil razem z Niemcem... padnie ofiarom psychiatrow i studentow ...jako przypadek nie codzienny paranoi nad paranoidalnej.

    Salcesona zaczarowalo miejsce gdzie zule szczaja i polewaja.


    Nastepny zaczarowany nieuleczalnie to Wlodarz z Wlodarza :-)
    Facet biega .....oj bo pikawa siadzie....) po lesnych bezdrozach i drozach za tunelami kolejowymi i dworcami dla ch...) wie kogo? :-
    Lata jak mlodzik w ubranku Skauta....! Powodem taj sesacji jest jak on twierdzi sesacja na skale ,ze nie ma takiej skali .
    Ze niby znak odcisniety w betozie to ...wskazowka zakodowana na wage tajemnicy Egipskich ...ze znak ten na Wlodarzu podziemia wskazuje ...jakie to skorw.....) Niemcy podziemia te wypelnili zlotem .platynom . brylantami i innymi fanciorami ... wysadzili zaminowali i zamaskowali I taki znak na dodatek w betonie odcisneli ! http://www.ebay.co.uk/itm/Ukraine-Ukrainian-Car-Decal-Bumper-Sticker-Insurgent-Army-UPA-Battle-Tryzub-/361229985781

    OTO WYZEJ ZNAK UKRYCIA PRZEZ TE NIKCZEMNE BESTIE NIEMIECKIE SZTOLNI PELNYCH ZLOTA-BO TO MOI DRODZY TEN SAM ZNAK JAKI JEST ODBITY NA BETONIE W WLODARZU U WLADARZA: trzeba byc jebnietym co nie? ale 10 procent w razie czego...ups.

    A Wlodarz z Wlodarza nie wciska kitu... tego faceta dopadlo .
    Czyli miejsca takie zaczarowane jak Sleza Sowie czy inne , tak silnie potrafia zaczarowac czaszki , ze najlepsi psychiatrzy beda mieli ciezka prace.
    A mamy znane juz takie przypadki .
    Dariusz Kwiecien - matol nad matolami na dodatek tak zaczarowany ze potrafi KWICZEC jak swinia .... naprawde. pisze w listach i komentarzach kwiii liii kwiii ! -:)

    Salceson z KS 7oo co kibel mozna tylko sprawdzic na szczelnosc kanalizacji, co pociag podwedzil gornikowi z Walbrzycha.i podzielic sie z gornikiem 10 oma procentami nie chce, a co ? tak po Polskiemu! hgrubas jeden!
    Przypadek dla psychiatrii !

    Wlodarz z Wlodarza.... slow mi brak.

    Zatem uwaga bo ziemia Dolnoslaska to ziemia magii.-:)

    Wimie ojca i syna na wieki wiekow

    J

    J

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. " Ze niby znak odcisniety w betozie to ...wskazowka zakodowana na wage tajemnicy Egipskich ...ze znak ten na Wlodarzu podziemia wskazuje"

      Każdy ma odkrycia na miarę swojej inteligencji :-). Tryzub po Ukraińskim strażniku wskazuje drogę do skarbu, ale kto wie może coś mówi ?

      Usuń
    2. Największy wróg poszukiwacza, a sprzymierzeniec mitomanów, co zwodzi ich na manowce - to NADINTERPRETACJA faktów. Kiedyś dla żartu poszedłem z wykrywaczem po śladach żurawia, co chodził po polu -uszedłem ze sto metrów i znalazłem 1/24 talara. Mój znajomy z D.Ś. zaś postanowił poszukać na górce nad którą latały kruki. Nie uwierzycie co znalazł a mi nie wypada napisać, bo życzliwych inaczej nie brakuje, ale na jakiś czas ładnie się ustawił. Więc to też były wskazówki do szukania? czy po prostu przypadek. Panowie, więcej powagi, są znaki ale wśród tych niewłaściwych wyłowić cenne wskazówki to umie niewielu.

      Usuń
  39. Tak, skautowski mundurek szpaka zdziwił by nawet samego Baden Powella. To chyba coś na wzór kombinezonu, w którym się chodzi do lasu, na bankiet i spać do łóżka. Sądzę, że to jakiś nowy materiał w technologii NASA, lepszy od kurtki ze świńskiej skóry, co zrasta się z ciałem na stałe heheh.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gustowne wdzianka widac sa w modzie.

      Jeden lata w kaftanie z swinskiej skory zeby go promienie smierci nie zabily, kolejny zbiegly z Boleslawca popyla w strojach safari Pampaliniego na zmiane z kowbojem z PGRu i demobilem marines-ciekawe czy ma lasso na wilkolaki-ten znow ma kombinezon jak kosmita z matplanety, jeszcze inny grubas w lakierkach lata z brylkami spawacza na czapeczce aby podrasowac sobie fizis.

      Cos na desen "bec wuja w czolo i jest wesolo"-promienie smierci, statki matki, wilkolaki, zombie ss, "odkrywcy" dawno znanych podziemii, zlote pociagi-dla kazdego slawa i blysk fleszy, dla lemmingow tlusta opowiesc z krypty i tyle kitu, ile tylko zdolaja przelknac.


      Jest jeden wspolny mianownik i wyglada on mniej wiecej tak:
      http://s-ak.buzzfed.com/static/enhanced/web05/2010/12/4/19/enhanced-buzz-17103-1291507511-9.jpg

      :)

      Usuń
  40. Takie dziwne czasy :-), jak się bazuje na bazie to trzeba się pooklejać, oraz poobwieszać gadżetami i strugać cyrkowca mądrochołka :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ze skarbów wyżyć ciężko, ale z tych co ich szukają, lub wydaje im się że są poszukiwaczami to żyje wielu pozerów i fantastów. Doją tych niedzielnych ex-ploratorów z orzeszkiem zamiast mózgu ile się da.

      Usuń
  41. Zmusili cię do uległości nieszczęsny generale
    Byś ich jeszcze przepraszał
    I korzył się z żalem
    Ale ja dziś oceniam jako błąd największy
    Właśnie to ukorzenie
    Dodane do męki
    Tych co razem z tobą w obronie socjalizmu
    Wzięli karabin do ręki
    By przynajmniej zginąć

    Szkoda że nie dałeś rozkazu strzelania
    Do wrogów człowieczeństwa
    Zaraz od zarania
    Kiedy system odzwierzęcy był jeszcze za słaby
    A socjalizm dość silny by nie dać się zabić

    I niechby spłynęła krwią ta nieszczęsna ziemia
    Nawet naszą
    Czerwoną
    Z sztandarów historii
    I niechby ich Pinochety
    A z nimi ich hordy
    Faszyzmu wychyliły z pomroku swe mordy

    I niechby nas wymordowały
    Wśród mrozu stadionów
    Organizując z klęski naszej
    Chilijskie widowisko
    My byśmy zachowali co cenne nad wszystko
    Honor obrony ładu
    Dla ludzi stworzony

    Bo dziś dopiero wielu stratę oceniło
    Życia co kiedyś niemal wszedzie było
    Bez strachu o przyszłości ludzkie bytowanie
    Bez buta kapitalisty na karku i z prawem do granic

    Bo dziś twa suwerenność kraju ty nieszczęsny
    Odeszła w obce ręce skąd urzędas nędzny
    Polakom na polskiej ziemi szyderczo zabrania
    Uprawy rośliny znanej od Piastów
    Co lnem jest nazwana

    Spojrzyj więc generale za siebie bez obawy
    Podnosząc skroń wysoko jako człowiek prawy
    Bo jeśli nawet padła socjalizmu sprawa
    Nie oni zwycięzcami
    Ale wśród nas zdrada
    Ona im dała w ręce władzę jak na tacy
    By sprzedać mogli naród bankierskiej swołoczy
    Która ochłapem zdrajców opłaca do dzisiaj
    Szubrawców
    Co śmią się bezczelnie nazywać lewicą
    *
    Andrzej Lisiak


    W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No no, lewaki to jaguarami jeżdżą, i nie mają związku z małymi paskudami. Przeważnie są to dość wypasione osobniki z tych starszych roczników. Młodsze porąbane kubusie to albo kobitki ostrzyżone na chłopa, albo chude męskie osobniki a la Lenin :-).

      Usuń
    2. A po za tym to cóż to za skarga lewaka? A jak już mowa o Pinochecie to była taka sama sytuacja jak u nas, najpierw lewaki zniszczyli kraj, a potem jak ich wziął za mordę to zaczęli ujadać o demokracji.
      A na koniec postawili go przed sądem za zwalczanie "czerwonej partyzantki".

      Dokładnie jak w Jugosławii. Jeśli ktoś nie zrozumiał do dzisiaj że lewaki to banksterzy i wice wersa to nie jest wstanie zauważyć kameleona.

      Usuń
  42. Ten wierszyk to mała prowokacja proszę Pana szanownego :-)Lewakiem nie byłem i nie jestem ,jestem socjalistą ( narodowym) :-))

    W

    OdpowiedzUsuń
  43. http://bibsy.pl/oiu1ABce/szanuj-las-bo-juz-jutro-mozesz-zostac-partyzantem

    W.

    OdpowiedzUsuń
  44. http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/polski-polityk-sugeruje-ze-tajemniczy-filantrop-finansuje-protesty-w-polsce

    Eskimosi w natarciu ! Ale nie tym razem kurwa ich mać .Więc szanujcie koledzy lasy bo się tam raczej spotkamy .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przetrwasz w lesie, jak twierdzi jeden taki "komandos" ze złamaną nogą,bez wersalki nie przeżyjesz. Tam wokół same sosnowe lasy a jak twierdzi "komandos" w sosnowym lesie ognia bez tapczanu nie rozpalisz.

      I pamiętaj, nie bierz do lasu TV , lodówki oraz laptopa :-), weź za to proszek RWD bo bez niego ognia nie rozpalisz nawet na wersalce :-).

      Usuń
    2. Z wersalką to już klasyka, ale ja Ci powiem Wojtek, że znałem Kwietnia jak jeszcze regularnie jadł tabletki na tą swoją durną łepetyne i pił mniej wódy (co chyba z tabletkami nie najlepszym jest połączeniem). Na wyprawach (a był z nami tak ze 3 - 4 razy) był nawet wesołym i uczynnym towarzyszem, skorym do żartów z dobrą kondycją, a że każdy lubił robić sobie jaja to wyprawy były dość fajne, z nastawieniem na turystyczno-krajoznawcze. Podobno miał coś za uszami, ale nikt nie wnikał w przeszłość dopóki teraźniejszość była w miarę na poziomie. Problemy tego człowieka zaczęły się wraz ze wzrostem jego popularności w mediach, która najwyraźniej źle się odbiła na jego psychice. Dodatkowo matołka wyczaił Drużyński ze studia SWD, który to jako menager organizuje mu te parazloty i czerpie z błazna kasę. Duetem dobrali się całkiem dobrze, piramida finansowa się kręci, bałwanów łykających kity i wampirach na wycieczki po Riese szlakiem Aprila nie brakuje. Gościa powinni leczyć i to nie na złamaną nogę ale na głowę - schizofrenia się ta choroba nazywa.

      Usuń
  45. Ale czy miał od początku, jak zaczął z wami jeździć tendencje do konfabulacji/mitomanii? Bo jak mnie pierwszy raz spotkał, to na dzień dobry spłodził taką wersję: że w Górach Sowich nie ma sów, bo w latach 70-tych je tu sprowadzono ale zaraz uciekły na czeską stronę. Choć ja w Rzeczce słyszałem puszczyka. Za drugim razem chciał mi sprzedać morfinę. Ja mu odpowiedziałem, żeby tak jawnie tego mi tego nie proponował, bo nie wie na kogo może trafić.

    OdpowiedzUsuń
  46. I powiedzcie co to jest ten proszek RWD!?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to pytanie nie odpowiem - nie znam się na dopalaczach i nigdy ich nie stosowałem. Może to jakaś maść na ból dupy? albo coś na koklusz. Musisz pytać u źródła na pewnym blogu o wilkołakach. Ja tam do ogniska używam zapałek, bo nie jestem komandosem.

      Usuń
    2. A ja nowej zapalniczki, do rozpalania ognia jak w sam raz, za jedyne 1,50 zł, działa miesiącami :-).

      Usuń
  47. Dawne dzieje to były i rozrywkowe wycieczki. Jak był Jan Hrabia i Kwiecień, to z zasady były wędrówki i akcja ognisko i skład nieco inny niż do akcji eksploracyjnych. Taki był cel wycieczki turystycznej - pośmiać się, pogadać i pochodzić bo skład był iście rozrywkowy. Potem Darkowi padło na kopułę i tak już mu zostało. Jako, że pacjent był potem złośliwy więc za nim nikt z naszej paczki nie przepadał i dostał raz dwa kopa w tyłek. To najdziwniejszy przypadek polskiej psychiatrii, więc po części kwalifikuje się do kategorii "dziwne". No jaja z tym komandosem czasem były okrutne, kiedyś to opisywałem, więc skopiuję. Darek był z nami pewnego razu na MRU zaproszony gościnne, przybył z jakiś kamratem, Panem Dróżyńskim, który miał spisywać jego biografie począwszy od wojny w Iraku ;-) gdzie służył niby w pierwszym rzucie Gromu (fantazja i tupet co?), poprzez eksploracje Riese a na czasach wówczas obecnych kończąc. Jakie było nasze zdziwienie, kiedy opowiadał na poczekaniu wymyślone brednie o klasie betonu MRU na podstawie ostukiwania go finką i jakieś kocopoły odbiegające od faktów ogólnie znanych. Podczas wędrówki pod ziemią Dariusz który MRU jak to określił "zna na wylot bo jeździł tam kiedyś..." odłączył się od grupy ze swoim druhem, którego chciał osobiście pooprowadzać i wyjść na nocleg na zewnątrz bo nie pasowało mu że Marcin i ja prowadzimy wycieczkę, wszak tylko komandos z Iraku może dowodzić ;-). Miał też pokazać mu w zaufaniu jakieś mega tajne miejsca. My nocowaliśmy w systemie gdzieś w okolicy PzW 721, bo pod spodem cieplej zaś nasz komandos idąc z kamratem główną drogą ruchu Pn-Pd w kierunku wyjścia A64 nieopatrznie minęli je ;-) dochodząc do kraty jaka dzieli system między dwie gminy. Zdziwnienie Pana Dróżyńskiego przemilczę, a zwłaszcza co działo się potem, jak stracili orientację w jaką stronę co i gdzie. Spotkaliśmy nieboraków rano jak dogasały im latarki i wracali na odwodnienie w Kęszycy klnąc co kilka metrów (mieli ze sobą mapkę jaką im dałem, ale nie wiedzieli co z czym itd). Jaśnie oświecony moją latarką Darek przystał pokornie na propozycję wyjścia z nami szybem wentylacyjnym na A64, bo na wyjściu głównym była krata, jakiej i tak by nie sforsowali, kompana zaś wyciągaliśmy ręcznie na lince, bo szyb był dla niego zbyt niebezpieczny do wspinaczki.Wspomnień czar a jaja jak berety. Tak oto specjalista Riese pobłądził, spokorniał i zaakceptował nasze dowodzenie - ja nie nalegałem - mieli do wyboru przymusowy nocleg, lub dymanie z kapcia kilku km pod ziemią z nadzieją, że baterie w lampce może wystarczą. W dzień już się nie wymądrzał, przestał też uchodzić za specjalistę i zawinął kitę do Łodzi. Dawne dzieje, nasze drogi rozeszły się, a komandosowi palma odbiła na całego, ale to już inna historia. Nie wypada źle pisać o znajomych, ale "komandos" nie jest już moim znajomym. Chory człowiek, jeden z wielu leszczy na jakich szkoda czasu.

    OdpowiedzUsuń
  48. Nie można zapominać że chroni go 666 ss-manów :-)

    OdpowiedzUsuń
  49. "który miał spisywać jego biografie począwszy od wojny w Iraku ;-) gdzie służył niby w pierwszym rzucie Gromu (fantazja i tupet co?), poprzez eksploracje Riese"

    Niezły hit :-), może spadochron mu się nie otworzył i spadł na głowę w piach.
    Jak ten GROM z jasnego nieba :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Un nie spadł jak GROM, tylko jak Gwiazda Betlejemska ;-), ino się iskry za nim z tyłu sypały i wskazał właściwą drogą do Otwarcia Wrót wielkiej Agharty, co to nazywa się Sklep Wielobranżowy Spożywczo - Przemysłowy otwarty od 9 do 21. Można tam zasłyszeć na schodach dziwne opowieści pod tytułem "Postaw wino to Ci opowiem".

      Usuń
  50. Żebyś Ty widział miny kumpli co tego słuchali. Łykali jak młode ryby ciasto. Hitem było zakończenie tej historii - była niby jakaś tam akcja i komandos uratował kilkanaście osób. Prezydent Iraku wydał z tej okazji na cześć komandosa złotą monetę ;-). Ja Ci mówię, że to jest fenomen w dziedzinie psychologii, bo gość ma talent oratorski i fantazję, a opowiada to tak, że gawiedź słucha. Gdyby pisał bajki dla dzieci, lub powieści s-f zbił by fortunę - bo ma fantazję, a to Riese to jest jego ślepa uliczka w którą zabrnął.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej się na ścieżkach Riese zagubił :-), widziałem kiedyś film jak szedł po torach i opowiadał gdzie co jest, wyglądało na to że jest tam po raz pierwszy :-).

      Usuń
  51. Wracając do tematu dziwnych rzeczy, znalazłem coś takiego http://czastajemnic.blogspot.com/2015/09/spotkanie-z-dziwnym-stworem-w-maoszowie.html - odnośnie zdjęcia Jacka.

    OdpowiedzUsuń
  52. Karol
    Jak ten gosc chce to niech sie zajmie tym moim zdjeciem , sam cholera chcialbym sie w koncu po latach dowiedziec cos wiecej na temat tego zjawiska.
    Powaznie nie robilismy sobie jaj , nie bylo tam widocznych w wodzie jakichkolwiek przedmiotow czy jak ktos tam napisal idiotycznie kamer z widocznymi nakretkami.
    to mail do niego.

    trela@gmail.com

    Zdrowych wesolych swiat zycze ,i oby ten nowy 2016 lepszy byl.

    J

    OdpowiedzUsuń
  53. Witam, a gdzie to zdjęcie z tego jeziora mozna zobaczyc ???

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest zamieszczone w poście jako przedostatnie.

      Usuń