Opowieści Marcina cz.3

Wspomnienia
.Jak ja to mówię Archeologiem trzeba się urodzić a nie wyuczyć ,dlatego większość z nich tylko czyha na sygnał znalezienia od kogoś miejscówki by tam wtargnąć i odkrywać historię .Większość z nich twierdzi że niszczymy stanowiska archeo,ale gdyby nie my to guzik by znalezli,znam też takich co trzymają cenne znaleziska w swojej prywatnej kolekcji ,także i oni są winni machlojek i niech nie uważają że są święci.Jeżeli chodzi o fakt niszczenia stanowiska to się zgodzę ,ale przez amatorów!Na Dolnośląskim zlocie tajemnic jeden znany gościu ukazał przykład na rysunku gdzie pod ziemią jest waza a w tym naczyniu coś się znajduje cennego ,i naruszenie ziemi spowoduje zniszczenie stanowiska archeo przez poszukiwacza ,po prostu już szczyt inwencji twórczej umysłów ,które tworzą przepisy związane z eksploracją na terenie Polski.

Jak co niektórzy mówią to już po sezonie zimno i będzie padać śnieg i lepiej siedzieć czy gnić w domu.Opowiem wam historię o moim poszukiwaniu w śniegu tak, w białym po kostki . Rano umówiłem się z kolegą na wykopki ,czasami ta nazwa kojarzy się niektórym z kopaniem ziemniaków ,ale przynajmniej jest wesoło .Sytuacja umówionego wyskoku zawsze była spontanem i przeważnie jechało się na chybił trafil a może coś wyskoczy .Rano jak zwykle się pakowałem i jak zwykle myślałem czego zapomniałem i przeważnie wracałem po coś .Zimno człowiek grubo się ubiera bo myśli że zmarznie a jak się nakopie to się rozbiera ,a czasami koło południa robi się ciepło i wtedy jest kłopot z ciuchami na sobie.Gdzie jedziemy ?A chodz sprawdzimy za Świebodzinem tutaj koło Eltermy ,gdzieś tutaj musiała przechodzić droga na Łagów i okolice.Długo nie czekaliśmy ,każdy czekał co przyniesie nam ten dzień ,bynajmniej" bez srebra "nie wracamy zawsze padał taki tekst .Szybkie parkowanie obok ogródków i wypakowanie sprzętu i jazda naprzód .Masz coś?rozlega się krzyk ,każdy idzie na czuja penetrując trawę gdzie w jednych miejscach jej nie ma bo są młode sosenki a w niektórych jest i to sporo.Cewka haczy o gęstwiny i nagle po 2 minutach słyszę gong jak w kościele o 12 w południe din-dong ,din-dong ,sygnał jak 150 jak to kolega mawiał .A to pewnie znowu polmos myślę, i wbita zostaje moja saperka i przewrócona kiszka z trawą,i tak o to ukazuje sie duża moneta ,piękna co to?Ja pierd....chodź zobacz bo nie wierzę tutaj?z skąd ta duża 5 markówka?I zaczęło się ,tak zwana gorączka złota ,jak zawsze to bywa we dwóch zawsze jeden ma tylko szczęście no chyba że jest rozsypka monet na polu.Jakieś mam dzisiaj głupie szczęście ,mówię sam do siebie i nie wierzę że po dwóch minutach wpada taki fancior ,ale to nie koniec bo ku moim uszom dopada dzwięk znowu i to nie jeden.Czasami jest tak że najlepsze są emocje przed wykopaniem fantu a dodatkowe po jego wydobyciu .Masz coś?Tak guzik ,nie to nie guzik to odznaka ,o w mordę nietoperza przecież to z pierwszej wojny odznaka niemiecka pielęgniarki ,no pięknie ,pięknie a ja tu nic .Wyskoczyła jeszcze obramówka od odznaczenia srebrna i grubas miedziany .Dawaj jedziemy stąd bo nic tu już nie ma ,sprawdzimy inna miejscówkę pojedziemy w okolicę Jordanowa może się jakiś srebrnik nawinie.Jadąc trasą widzimy pola i myślimy gdzie się zatrzymać ,w oko wpada nam pole zaorane jak na ziemniaki czyli głęboka orka.Z 20 minut krążymy po bruzdach ziemi i szarpiemy guziki różnego typu od górniczych po niemieckie jakieś pocztowe .Na czuja idę przez pole nagle szczęśliwym trafem dopada mnie blask w ziemi ,nawet nie trzeba było wykrywy by zobaczyć taakie srebro a był nim grosz miśnieński piękny .Co można w takiej chwili zrobić ,no ja to z przyzwyczajenia ,czy nauki od kumpla klęknąłem przy takim znalezisku .Takie właśnie piękne chwile poszukiwań trafiają się bardzo rzadko i każdy czeka na ten swój szczęśliwy traf .Większość moich znalezisk wylądowała w muzeum więc śmiało mogę o tym pisać .Większość poszukiwaczy nie chce nic mówić na temat swoich poszukiwań powiedzmy że to są sprawy tabu ,które są tajemnicami ,ale myślę że czas robi swoje i można o tych "drobnych" znaleziskach opowiadać . Pozdrawiam wszystkich poszukiwaczy i tych co kochają historię odkrywać.
Dla poszukiwaczy i tropicieli opowiadał :  Marcin Soloch (Solcio)

a na koniec lokalna strona  http://cowziemipiszczy.pl/ o znajdkach wokół Zielonej Góry

2 komentarze:

  1. Pamiętam Marcina z filmów o wyprawach do MRU, taki wysoki w panterce na filmach zawsze pozytywnie nakręcony, dobrą ekipę macie. Pozdro.

    OdpowiedzUsuń
  2. Trochę nie na temat ,wczoraj z Karolem wspominałem nasze utracone ziemie na wschodzie ,on swoje tereny rodzinne ja swoje że tak powiem w dużym uproszczeniu .Żal serce ściska ,co się tam teraz dzieje litwini i ukraincy nas nienawidzą ! Ale to się kiedyś zmieni ! Kiedy ? Jak im zrobimy z dupy jesień średniowiecza !

    https://www.youtube.com/watch?v=laAgndDRUEw

    W.

    OdpowiedzUsuń