Strona Główna

Skarby Króla Lasu czyli opowieści poszukiwawcze.

Powoli rok się kończy, właśnie dzwonił do mnie kolega z Czech, sprawił sobie nowy sprzęt dobrej jakości na cienkie sreberka. Inny Towarzysz rozpracował temat przeprawy celnej nad pewną rzeką i już ładuje akumulatorki AA i ostrzy szpadel, który zapewne w tej madzie rzecznej mu tam pęknie jak ostatnio podeszwy w traperach ;-) .Ja siedzę nad mapami i rozmyślam jak ugryźć temat pewnego starorzecza, gdzie to ziemia będzie sypać srebrnymi i złotymi markami ;-). Przypominam sobie też śmieszne sytuacje, jak wybraliśmy się na poszukiwania i kolega zapomniał szpadla, inny baterii, a dowódca wyprawy map.


Opiszę Wam dzisiaj 10 miesięczną historię eksploracji jednego miejsca, gdzie znaleziono łącznie 18 monet o rozpiętości datowej 400 lat na powierzchni 10x10 metrów.



Pierwsza moneta wpadła przypadkowo w styczniu jak leżał jeszcze śnieg, znalazł ją taki jeden co nosił wszystko w blaszanym pudełku, razem z guzikami od kalesonów z poprzednich wypraw, łuskami od karabinów i kulkami ołowianymi od muszkietów, jakimiś prlowskimi monetami i innym złomem.  Pudełko efektownie pobrzękiwało i zawsze było słychać, gdzie jest ten ów on.

Pojechaliśmy w to miejsce dlatego bo raz że było blisko od domu, a dwa, że wyszło na jaw, iż rok wstecz nasz dalszy znajomy znalazł tam nieopodal sakiewkę z 78 talarami, talarki  w stanie bardzo dobrym, sakiewka - szczątkowym. Niestety czyścił je elektrolizą i powypalał w nich dziury, bo było to jego pierwsze znalezisko w życiu, a jak wiadomo uczyć się trzeba na błędach. Wypadło mu 78 błędów. Moneta zaś znaleziona w styczniu jest starsza od talarów o jakieś 300 lat, z królem polskim, stan menniczy, próba wysoka, przez chwilę nawet miałem ją w dłoni zanim ten od pudełeczka schował ją razem z guzikami i łuskami...  Jako, że z talarami i prusakami miała niewiele wspólnego, to wydedukowaną historię tego miejsca trzeba było pisać na nowo. Dobrze, że od tych guzików i łusek się nie podrapała ;-) . Od następnej wyprawy ten co ją znalazł zaopatrzony był już w specjalne pudełko na monety, ale więcej w tym miejscu nie miał zaszczytu już nic tam włożyć. Raz na wozie raz pod wozem jak to mawiają.  Znalezisko to wywołało istną gorączkę złota w tym miejscu, a miejsce dość trudne - komary,meszki, dziki, jakieś węże, jeżyny plus krzaki no i do tego z trzech stron bagno, a z czwartej strumyk a na to wszystko presja poszukiwaczy p.t. - "Gdzie jest srebro..." Co ci wszyscy ludzie na przestrzeni setek lat robili w tym miejscu chyba już się nie dowiemy. Jedno jest pewne, każdy z nas wracał tam po wiele razy, w nadziei że jeszcze jeden "król" błyśnie srebrnym okiem do znalazcy. Wychodziły niemieckie i pruskie pfennygi, części talara i inne mało szanowane nominały,część bransoletki, wiele z tych znajdek z leciała lotem koszącym w kierunku strumyka, część zabierano do swoich kolekcji.


Łącznie z tego co wiem przewinęło się tam 6 osób, każda po kilka razy, w tym ja kilkanaście razy bo blisko mam tamtędy na ryby, a wykrywacz często jeździł razem z wędkami. Jak zliczyliśmy monety każdego z leśnych znajomych to w ciągu roku znaleziono tam ich 17 sztuk. Każdy wie, że jak znajdzie monetę to teren wokół trzeba zbadać dokładnie i każdy tak czynił, jednak las każdego kolejnego poszukiwacza traktował na równo z pozostałymi i obdarowywał kolejnymi znajdkami. Iście królewskie miejsce...

Niedawno w grudniu byliśmy sondażowo na pewnym półwyspie zbadać jedną z koncepcji obozowania prusaków i zahaczyliśmy po drodze o miejsce gdzie znaleziono "króla". Miejsce przeszukane wzdłuż i w szerz stopa przy stopie dziesiątki jeśli nie więcej razy, w czerwcu byliśmy tam na 6 wykrywaczy i znaleźliśmy tylko guzik, zatem już nic nie wyszło by gdyby..... D nie rozwiązało się sznurowadło. Saperkę D. rzucił na glebę, zaś swojego nowego Tekneticsa oparł o drzewo i w tym momencie rozległo się piiiiiiiiiii..... Kumpel mówi - sprawdź swoim, bo w tych korzeniach to będę musiał 600 letniego buka przesadzać..... Sprawdzam - jest piiiiii na wysokim tonie , tak piszczeć może tylko..... Nic to - trzeba kopać. Korzenie grubości uda, z lewej - jakiś kamień, ale bez tragedii - tyle że trzonek od łopaty już trzeszczy, a kamień ani drgnie. Próba z prawej - szło by dobrze, ale ten drugi korzeń, a siekiera 3 km dalej w aucie. Jedyny sposób to kopać od spodu ;-), albo przesadzić buka w całości.

Po 30 minutach jest nadzieja - kamień drgnął.... i strzeliła w pół łopata. Pan D. w ferworze akcji przybrał tymczasowy nick" wyrwidąb" bo tylko to mu pozostało w ramach wydobycia znajdki, nie licząc widelca jaki znalazł poprzedniej soboty , ja zaś poszedłem zatoczyć małe koło z wykrywaczem bo od tego kopania pod bukiem odjęło mi siły, bo nie dosyć że drzewo trzeba przesadzać, to jeszcze jakieś prace drenarskie się szykowały bo 2 metry obok płynął spory strumyk. Na wyświetlaczu wykrywacza zaś magiczne "ponad 25cm" i sygnał w zakresie 55 czyli coś jak srebro....

Wracam - D. kopie rękoma, nie odpuszcza, pomaga sobie finką, pomagam mu i wywalamy na bok zaklinowany między korzeniami kamień, za chwilę D. kopie już tylko rękoma i w kolejnej garści wyjmuje kilka dżdżownic i wysokiej próby 50 fenygów. To już 18 moneta z małego skrawka lasu. Zazwyczaj trafia się polnym lub leśnym poszukiwaczom 1/2 marki, więc ta moneta to swoista ciekawostka. Po powrocie do domu sprawdzamy na internecie - wartość około 100zł, ale emocje bezcenne. Ja mam zdjęcie i odciski na dłoniach, kolega ma monetę ... Las niełatwo oddaje swoje skarby i nie byle komu....

Wracając do samochodu D. stwierdził - byliście tam tyle razy beze mnie, potem był tam R. i G. z wykrywaczami za kilka tysięcy zł., a monetę znalazłem ja ;-) , czyli mam najlepszy wykrywacz i najlepsze umiejętności ;-).



To nie jest jak mam nadzieję koniec historii tego miejsca, bo dzisiaj dzwonił do mnie D.
- "słuchaj, z boku w tych krzakach, gdzie leżały belki i gałęzie - sprawdzałeś tam?" .
 - "nie sprawdzałem, bo te belki i gałęzie - za ciężkie na jednego żeby przesunąć" mówię.
- "a we dwóch da rady to przesunąć?...."
- " we dwóch z tymi kłodami powinno pójść łatwo..."


Przez ten rok w tym miejscu oprócz monet znaleziono prawdziwie królewskie skarby : dwie torby borowików, cztery kleszcze na brzuchu, koszyk jagód, poroże jelenia, dwa słoiki jeżyn, reklamówkę kozaków, woreczek malin - ale szału nie było bo drobne tego roku; złowiono trzy szczupaki no i oczywiście jeden z naszych wpadł do wody prawie na własne życzenie bo zachciało mu się przechodzić po wiszącym drzewie na drugi brzeg.

 Na drugim brzegu zaś niedawno inszy znajomy, znalazł  resztki pistoletu skałkowego w okuciu mosiężnym, kawałki pozłacanej lampy  i sporo kulek muszkietowych, więc byli w tym zakątku i prusacy i starsi "królowie". Iście historyczne mało znane miejsce.

Obecnie trwają tam prace leśne i zrywka drzew, wstęp jest wzbroniony, ale znam inne takie miejsce, trochę dalej, sporo tam jeżyn, trochę krzaków i z jednej strony bagno, a z drugiej rzeczka - tym przesmykiem najpewniej jedni gonili, a drudzy uciekali i podobno ładne zielonki tam jeszcze rosną...jednak las niełatwo oddaje swoje skarby i nie byle komu. Jednego las przyjmie serdecznie, innego od razy osy pogryzą i komary na dokładkę. Mnie jeszcze nie pogryzły, i mimo, że w klaserze same miedziaki i jakieś groszówki z PRL-u, za to mam sporo ususzonych borowików i nalewkę z malin. Warto chodzić do lasu....

Na koniec  ciekawy artykuł o szukaniu "depozytów" http://zdziennikaodkrywcy.pl/jak-znalezc-wojenny-depozyt/

Dopisano 3 stycznia 2016 roku.
No i stare sprawdzone miejsce zaskoczyło mnie  ponownie.... -3 stycznia, sondażowe wyjście na trzy godzinki rano , na minusie 13 stopni, lód na starorzeczach, ziemia dość twarda ale jeszcze bez tragedii.
Brak liści umożliwia lepszą widoczność, małe wzniesienie w krzakach nieopodal skrzyżowania - podchodzę bliżej - prawdopodobnie zasypana ziemianka Wolfsturmowców. Brak sygnałów wokół, ale z liści coś zielonego wystaje. Delikatnie odrywam zmarzniętą butelkę , nieopodal druga, trzecia, czwarta....Nieco dalej kulka muszkietowa i sygnał ni to kolor ni żelazeo, ale jak głęboko... Na 50cm w błocie stary żelazny toporek.
Kilka kroków zaś od znalezienia ostatnio fajnej monetki przez Towarzysza jest sygnał.
Pod drzewem, bije na kolor, skala na wyświetlaczu pokazuje 10cm. Energicznie uderzam szpadlem w zmarzniętą darń naokoło. Dobrze że nie dostała ze szpadla...
Odznaka sportowa DRL WERSEHRTE  przyznawana rannym  żołnierzom formacji SS i WH po odzyskaniu zdrowia i zaliczeniu egzaminów sprawnościowych. Przed wojną nadawana zaś sportowcom.
Stare sprawdzone miejsca warto odwiedzać...
W drodze do auta myślę sobie - był Towarzysz G, Towarzysz R, był J. i kilku innych, potem był tam D. , a odznakę znalazłem ja ;-). Czyli wedle logiki kolegi D.kto ma najlepszy wykrywacz? ale kto też ominął te fajne przedmioty chodząc tam po kilka razy?
Coś jednak czuję, że "królewskie miejsce" jeszcze nie raz zaskoczy. W środę mamy wolne, więc z D. zabierzemy się za przewalenie kilku pniaków - pod nimi jeszcze nie sprawdzaliśmy....




c.d.n.


 

28 komentarzy:

  1. Dodaj jeszcze że oprócz wszystkich rycerzy latał tam jakiś Wania, bo mi tam wylazł ruski sygnowany młotek :-), mam nadzieję że nie latał za kimś z tym młotkiem :-),bo nie dosyć że miejsce klimatyczne to jeszcze jakieś wschodnie "milczenie owiec" ? :-).

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi tam wyszła na wiosnę siekiera i podkowa, więc mamy taki pomysł, że przyjechał nocą na koniu (ta pozłacana lampa...), machnął siekierą i poprawił młotkiem, posypały się monety i rozległ się krzyk ciszy.
    Dzisiaj robiłem rekonesans kilkanaście kilometrów w górę rzeki i znalazłem resztki drewnianego mostku w środku lasu. Buty oczywiście ważyły po 5 kg każdy, ale muszę to miejsce obadać, pójdzie jak nic po dwa zestawy baterii na każdą stronę rzeki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejsce obiecujące, to juz druga naftówka w tym rejonie, pierwsza była Dawidowa. Wychodzi że trochę tych mostków tam było. Czyli kręcili się tam jacyś po nocach. A znaleziona sakiewka kolegi J. to raczej potwierdza.

      Usuń
    2. " W przypadku starych, opuszczonych lub dawnych gospodarstw, domostw lub majątków, w pierwszej kolejności trzeba sprawdzić parki ze stawami, ogrody i sady. "

      Ostatni "depozyt" jaki trafiłem to właśnie na starej zrównanej z ziemia wiosce :-), w sadzie przy drzewie. Na szczęście nie ja kopałem tą dziurę tylko "krzykacz" z kumplem :-), kawał dziury a w dziurze przykryte taczką narzędzia , szmalec, gwoździe i taki to był skarb :-).

      Usuń
    3. " Przypominam sobie też śmieszne sytuacje, jak wybraliśmy się na poszukiwania i kolega zapomniał szpadla, inny baterii, a dowódca wyprawy map."

      he he, dzięki dobrej aprowizacji wszystko i tak zagrało :-).

      Usuń
    4. Większość schowków jak się rozmawia z tymi co szukają to w rejonie gospodarstwa i przy domach, ale były i wyjątki - środek lasu, pod kamieniem, w dziupli (niczym Szatan z 7 klasy), w studni itd. Wielkiej filozofii nie ma i większości schowków już nie ma. Trzeba średniowiecza szukać i przypadkowo zgubionych drobiazgów.

      Usuń
    5. Przy tej chorej ustawie to meteorytów i ruskich zegarków trza szukać a nie średniowiecza. Średniowiecze w Bolandii niech spokojnie zgnije w ziemi posypywane rok w rok nawozami sztucznymi lub amoniakalnym gnojownikiem i haczone pługiem, lepiej wtedy śpi arch i konserwa.

      Na razie jeszcze nie stwierdzili że meteoryty które spadną na Twoją ziemię są ICH, choć taki mieli pomysł. Z ruskimi zegarkami jakie zgubił Wania z Griszą to również na dwoje babka wróżyła, bo jak konserwa sobie uzna że zegarek jest wart powyżej 100 zł to też jest własnością Starosty.

      Usuń
    6. Nie, no szukać można, nie można zabierać do domu jak się coś znajdzie. Poza tym szukać , a znaleźć to różnica... Skoro wędkarze łowią ryby , potem się z nimi fotografują i je wypuszczają, to można też skarbów szukać, znajdywać i zostawiać. Ja tam nie znam nikogo kto by chciał jakieś stare rzeczy w domu trzymać, raz że są stare i zniszczone, a dwa że brzydkie, a monety przecież dawno wycofane z obiegu ;-) to już nic za nie nie kupisz, ale słyszałem że w muzeum jakąś nagrodę od ministra można dostać. Pisali w gazetach, że jakiś taki jeden w lesie znalazł garnek ze starymi monetami, a dostał w nowych 10 tysięcy złotych i jeszcze dyplom mu dali.

      Usuń
    7. Te 10 tyś to pewnie odszkodowanie za zszarpane nerwy po tym jak mu kipisz w domu zrobili :-).
      A ryby Karol to co innego, tutaj "niszczysz kontekst" dla archeo, jak ten dołek w tej zbronowanej skibie zrobisz to niszczysz mu kontekst :-). Wprawdzie jak pokazała 70 letnia praktyka archeo na tym polu się nigdy nie pojawi, ale teoretycznie " może się pojawić". Więc chodzenie i rozwalanie łopatką skib po pługu to przestępstwo zagrożone karą lat 5-ciu :-).

      To co jest to zostało już opisane w klasyku, tak było, tak jest i tak tu zostanie :

      https://www.youtube.com/watch?v=Vjy78fyfXSk

      Usuń
  3. http://historia.focus.pl/polska/swego-nie-znacie-masyw-slezy-to-prawdziwa-kopalnia-zagadek-1697 szperam po necie, a tu taki artykuł dla turystów.

    OdpowiedzUsuń
  4. To jest dobre http://www.prawy.pl/z-kraju/12057-przychodzi-policja-do-poszukiwacza-redaktora-prawy-pl

    OdpowiedzUsuń
  5. "Wracając do samochodu D. stwierdził - byliście tam tyle razy beze mnie, potem był tam R. i G. z wykrywaczami za kilka tysięcy zł., a monetę znalazłem ja ;-) , czyli mam najlepszy wykrywacz i najlepsze umiejętności ;-)."

    He he dobre, świerzak farciarz :-). mogłem mu doradzić jakiegoś MD , byłby z nim spokój he he :-). Ale tak na poważniej, to widać jak po zmianie wykrywki zaczyna mu przybywać coś w kieszeni :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętasz jego debiut u Z. w garażu? Spożywać nie chciał, a jak spożył to do południa ledwo stał na nogi,ale całą garść fenygów nakosił i jeszcze się zacieszał, że taki ładny stan. Nie ma jak dobrze zmotywować kolegę ;-).
      Teraz to już nie świeżak, nabrał doświadczenia i sam miejscówki wyszukuje, a zapał ma największy z nas wszystkich. Raz odwołał urodziny teściowej, żeby na skarby pojechać ;-). No ale jak sam zauważyłeś, przyzwoity sprzęt to i efekty przyzwoite, jednak ten Teknetics nieco płytko bierze, jak zauwazył sam posiadacz - na pola OK, ale na las z warstwą dębowych liści na ziemii to przydało by się te 5 cm zasięgu więcej pod cewką. Mi na mrozie nadłamał się kabel przy cewce więc za jakiś czas czeka mnie pewnie jakiś NEL , lub taka sama fabryczna. NA te liście i mechy zaś przydała by się jakaś większa cewka, coś jak ta Twoja w Solfernusie, bo 10cm odpada na zeschłe liście i runo.

      Usuń
    2. Jak mu podrzucałeś to kosił :-), a cieszył się jak ciapaty bateryjką. :-). To jest nauczka aby co jakiś czas silikonować kabel, tak samo jak uszczelki przed zimą w samochodzie :(. No i kurna zaś wydatek :(.

      Usuń
    3. Zreperuję to, a wszystko co biorę na warsztat uzyskuje wytrzymałość pancerną. Pozostałość z czasów Off-Road, a cewka Nel i tak by się przydała, bo wykrywacza zmieniać nie potrzebuję.

      Usuń
    4. Zanim kupisz większego Nela sprawdź ciężar oryginalnej i tamtej.

      Usuń
    5. Ładnie cieniutkim śniegiem przysypało, mam dwa miejsca na jutro które zamiast rozciągać sznurki to schodzę po świeżym śniegu stopa za stopą w szachownicę, o ile rano nie zasypie grubszej warstwy. Nel podobno lżejszy w tym samym rozmiarze i 20% głębiej sięga.

      Usuń
    6. To zakładaj Nela i atakiren :-), powoli robi się coraz cieplej :)

      Usuń
  6. Witam Wszystkich !Tomek zapodał mi link ,padłem ! Raptem dwie min a ile treści i przekazu !https://www.youtube.com/watch?v=ze_JlT36BrE
    Nie ma już wolfiego -został
    волк :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. No co mam odpisać ?Budzą się Słowianie !!!Oj będzie się działo !Mam nadzieje że odzyskamy nasz gród przez nas założony ,zwany obecnie Berlinem :-)
    волк

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co tam odzyskiwać? Kraine Turków, czarnych Murzynów, Syryjczyków i zdegenerowanych Niemców co już nie są Niemcami, tylko skundlonymi mieszańcami? Daj im jeszcze jedno pokolenie, wymrą ci co pamiętają potęgę rzeszy, a rządy przejmą wypierdki typu Merkel. Niemców już nie ma mości panie, a o ich potędze zapomnieli nawet aktywni jeszcze 15 lat temu neofaszyści. Ktoś ma jakieś wątpliwości? Ja żadnych. http://www.wykop.pl/link/2944779/angela-merkel-niemcy-musza-zaakceptowac-wysoki-poziom-przestepstw-imigrantow/

      Usuń
  8. Masz racje ! Nasz Orzeł w ramię w ramie z niedzwiedziem ?A czemu nie ? Na pyhybel tym im multi kulti ! W szkoplandi ciape gwałciły Helgi w sylwestra -to ja się -pytam gdzie byli faceci-(jacy faceci ? pedalstwo i tyle) ? ??? Gdzie ?klikali w klawisze :- ) Teraz wiecie czemu emigrańcy tak jak ogna unikają Polski :-)Bo u nas by to nie przeszło !
    волк

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faszyści mają powtórkę z ruskiego najazdu w 45tym, tyle że tym razem na własne zaproszenie. Brawo Unia, brawo Niemcy.... niech sobie sprowadzą jeszcze więcej tego robactwa, pomyśl że każdy z tych robaków w ciągu 25 lat wychowa z 10ciu młodych brudasów, zatem będzie ich 10 razy tyle.Gdzie oni się k.....a pomieszczą? Na drzewach?

      Usuń
    2. Unikają bo tu bida i wiedzą że nie ma żadnych zasiłków. I nie ma co się napinać że raptem unikają bo ze strachu. Jak jest ich ze dwie setki w jednym miejscu to mają to głęboko w d.... czy to jakiś Polak, Szwed czy Niemiec.

      Usuń
  9. https://www.youtube.com/watch?v=dGQq3KsWliI
    I tak wygramy ! To stara pieśń słowiańska w języku ukraińskim
    B

    OdpowiedzUsuń
  10. Gdzie oni się k.....a pomieszczą? Na drzewach?

    dobre pytanie ? Odp. Nigdzie i wszędzie zarazem -atomy są nieszkodliwe i nie widoczne :-)Mała Car boba i nie widzę problemu !
    B

    OdpowiedzUsuń
  11. To ja od siebie też coś podlinkuję :D
    https://www.youtube.com/watch?v=3oz5WWAM194

    OdpowiedzUsuń