Opowieści poszukiwawcze : "Akcja Dzięcioł" , czyli młot na czarownice ;-)

 Pewne miejsce nie dawało mi spokoju. Stara opuszczona gajówka, jest na messtichblacie, ale jej już praktycznie nie ma ;-). Zresztą co się będę produkował, jak do serdecznego przyjaciela pisałem o tym godzinę temu.


"Zagadkę leśniczówki i zamurówek rozpracowałem. Nie dawało mi to spokoju cały tydzień. Opiszę więc to na żywo, siedzę jeszcze zdyszany po tym młotkowaniu, cztery otwory przebiłem.
Za nimi było jednak pomieszczenie. Zjxxxane śmieciami i głównie popiołem z piecy.
Kluczem do całej zagadki był właściwie komin. Myślę skąd kxxxa tyle popiołu za drugą ścianką i jakiegoś syfu, butelek.
Te luje co tam mieszkały, żeby nie wywalać śmieci na dwór, bo po co chodzić na mróz jak można nie chodzić, wybiły otwór w podłodze i z pieca sypali popiół wprost do piwnicy z góry. Jak zasyfili całą piwniczkę to zamurowali od góry i szlus.
Żeby na to wpaść musiałem wyburzyć dwie ścianki , umordowałem się strasznie już niesieniem tego 10 kilogramowego młota 4 kilometry w jedną stronę z samochodu do leśniczówki, o powrocie 4 kilometry nawet nie mówię , ważył ze dwa razy tyle co na początku - koszmar , a pojechałem bez śniadania na chwilkę. Wracając jak wyrżnąłem na lodzie głową o matkę ziemię to młot o mało mnie nie dobił.
No ale jak wywaliłem te ścianki to zdyszany wyszedłem pojeść zamrożonej tarniny, nie jest już gorzka i ma sporo witamin, smakuje zwłaszcza jak nie zjesz śniadania...
Pojadłem, obszedłem leśniczówkę, złapałem oddech - wracam po młot , patrze a na leśniczówce okno w piwnicy zamurowane, w miejscu gdzie go powinno nie być, czyli tam gdzie chciałem się przebić. Wówczas mnie olśniło.
To już trzeci podobny przypadek w mojej karierze. Pierwszy mama mi opowiadała, jak u niej jak była młoda, w Urzędzie Gminy w Łagiewnikach podobnie wpadli na ślad “zamurowanego skarbu” w piwnicy. Całe pomieszczenie popiołu od pieca C.O. wybrali, a skarbu zero. Podobnie popiołem była zawalona ta skrytka co razem pod Wałbrzychem szukaliśmy wedle tego planu, tyle że tam była mniejsza na szczęście bo tylko dwie taczki popiołu.
Trzeci przypadek polskich śmieciarzy jest w pewnym pałacu gdzie kiedyś byłem. Cały pokój zamurowany z rupieciami. Tamten skarb jeszcze czeka na swój finał i swoich odkrywców. Taki jeden znajomy połamał na nim pazury i zapoznał niechcący nowych sąsiadów jak się do niego przebijał i pomylił stronę lewą z prawą. Jak wsadził głowę w otwór to zobaczył sąsiadkę w kuchni. Wracając do auta ledwo szedłem z tym workiem na skarby, młotem i guzem na głowie.
 Na parkingu w lesie wędkarze akurat pakowali wędkii, a ja kurna z tym młotem. Żebyś Ty widział ich miny. Po co komu młot w lesie. Siekiera to jeszcze ujdzie, ale młot?
Zmontowałem jednak film, tylko nieliczni  wiedzą jak jest z szukaniem naprawdę. Reszta myśli, że kujesz dziurę i dukaty same się sypią."

video



Szpadel i młot to najlepszy wykrywacz ;-). Chowają się przy nim te chińskie geo-radary radary KS700 i inne cuda. Jak coś jest to znajdziesz,a jak nie ma to żadna telewizja Ci nie pomoże w stworzeniu "Złotego Pociągu". Szpadel i młot zawsze mówią prawdę ;-). Oprogramowanie mają krajowe i nie trzeba go aktualizować. Nie dają cienia złudzeń i nie pozostawiają żadnych wątpliwości .  Wadą jest waga - niby niewiele, ale po kilku kilometrach uwiera.... mój młotek waży 10kg, szpadel Romanik - 2 kg ale jest skuteczny i działa tylko w trybie dynamicznym (chociaż z racji wieku wolał bym tryb statyczny ;-). 

PS.  Wojtek na tropie większych skarbów i zagadek "Sępiej Góry" http://riese-inne.blogspot.com/2016/01/skarby-sepiej-gory.html

24 komentarze:

  1. Zajebisty film Karol ,muza też przednia :-)
    Volk

    OdpowiedzUsuń
  2. Końcówka zwala z nóg ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z życia wzięte : Dawne dzieje to były, zamek w Gogołowie u Jana "Hrabiego". Pomiary w czasie wakacji wykazały, że brakuje na parterze jednego pomieszczenia. Podobno po wojnie zamurowano je, a może jeszcze przed wojną.... Problem był taki, że Jan nie pozwalał tam chodzić, bo była to już nie jego część pałacu. Plan był prosty - jedziemy do Jana w Sylwestra, ja z Marcinem upijałem Jana, bo był sylwester 2011, a może 2012. Tomasz miał wyjść niby na siku, zabrać kilof z terenówki, wejść przez okno w piwnicy i przebić otwór w ścianie w opuszczonej części zamku do pomieszczenia, które od wieki wieków było zamurowane. Słysze łubudu, łubudu , podłoga się trzęsie, kieliszki podskakują, kaszlanie Marcina "Sarny" nie zagłusza rytmicznego nap...dalania w ściane. Jan coś zwietrzył, pyta gdzie Tomasz, to ja na to -zdrowie Janek, Tomek poszedł na siku, chyba północ, petardy strzelają, posłuchaj jak głośno, pijemy do dna za skarby, przygody i przyjaciół. Po kwadransie Jan ledwo stoi na nogi bo kolejki szły szybko, wraca nasz Tomasz cały blady , pytam z tajniaka - co tam jest?, wszedłeś do komnaty? Janek "Hrabia" zaraz odpadnie, oczyściłeś teren ? A on mówi - stary, wywaliłem dziure jak kazałeś, wsadzam głowę, a tam światło się pali, gra telewizor i jakiś chleb na stole leży. Okazało się, że jak Tomasz wszedł po ciemku do piwnicy wedle moich wskazówek to pomylił kierunki, poszedł w złą stronę, odmierzył 7 kroków i zamiast do zamurowanej części przebił się do kuchni sąsiadki obok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karol, RFN miejscowość Ridlingen lata 80, stare szachulcowe domy w centrum miasteczka. Nasz dom w którym mieszkamy z kumplem jest całkiem pusty i do remontu. Wynajmujemy w nim jeden pokój.

      To takie stare domy z latrynami na zewnątrz. Pomiędzy domami dołem szedł rynsztok, a jedna latrynka oddalona od drugiej o jakiś metr na wysokości I piętra. W naszym domu latryna była zaadaptowana na kuchnię. Drugi dom obok był opuszczony.

      Po wielu konsultacjach i wypiciu dwóch browarków w nocy około godz pierwszej wpadamy z Bogusiem na genialny pomysł poszukiwania skarbów w tamtym domu.

      No to hyc na okno w naszej kuchni i metodą na linoskoczka w głębokim rozkroku na I piętrze desantujemy się do tamtej chałupy, zaopatrzeni w młotki na wypadek zamurówek za którymi są średniowieczne skarby :-).

      Po przeszukaniu całej chaty w której oczywiście nic nie było schodzimy do piwnic, a piwnice są II poziomowe.
      Na pierwszym poziomie w jednym z korytarzy zauważamy tajemnicze stare okute sztabami drzwi :-), oczywiście zabite do futryny gwoździami.

      No to do dzieła bo za drzwiami ukryto te skarby :-), napieprzamy tymi młotkami murarskimi na zmianę raz Boguś raz ja. W końcu dechy z futryny odpadają szarpiemy za drzwi i "sezamie otwórz się" wpadamy do środka świecimy i szybko w długą z powrotem przez te kibelki do chaty :-).

      Okazało się że włamaliśmy się do magazynu sklepu AGD, jaki był już w trzecim domu :-).


      Usuń
    2. Dobre ;-).
      Te opowieści są lepsze niż jakieś tam kufry ze skarbami.
      Powiem więcej - są na wagę złota ;-)

      Usuń
    3. Zgadza się, to są prawdziwe akcje godne "reżysera kina akcji" :-)

      Usuń
    4. Wojtek jak Ty nie będziesz odbierał telefonów ,to nie będzie to film akcji, tylko przeżujesz horror jak cię wilkołak zagryza :-)
      V

      Usuń
    5. Jeżeli to prawda, to opowieść powala :)

      Usuń
    6. Jak widzisz skarbów co niektórzy szukają jakieś ponad 30 lat ;-). Samo życie. Wystarczy jedna taka akcja w roku, a jest co opowiadać po kilku latach, a jak się spotka takich pięciu? Nocy nie starczy, a opowieści nie ma końca, każdy czegoś szukał i był blisko.... Potem się nie ma co dziwić, że rano naładowani wrażeniami wchodzą przez komin do jakiegoś poniemieckiego budynku i rozkuwają podłogę w poszukiwaniu złota ;-). Jak kiedyś w domu zastaniesz rozwaloną ścianę za lodówką to się nie zdziw ;-)

      Usuń
    7. "Wojtek jak Ty nie będziesz odbierał telefonów ,to nie będzie to film akcji, tylko przeżujesz horror jak cię wilkołak zagryza :-)
      V "

      Wiesz Wolfi że mam nieraz w domu małego kornika, jak śpi to telefon ląduje w szufladzie niestety. I nie zagryzaj :-), dzięki za linka.
      W.

      Usuń
  4. Pamiętam opowieść boki zrywałem hehe :) wyobrażam sobie miny sąsiadów bezcenne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pamiętasz Sylwester 2013? Jak "Hrabia" po kilku kieliszkach "Gogołówki" chciał nam sprzedać zamek? Jak się targowaliście odkupiłem wtedy przy okazji maszynę do szycia z efektownym stolikiem i stary obraz, mam go do dzisiaj. Dobre to były czasy, Jacek z Sulistrowiczek wtedy o mało nie spalił lasu na Radunii, bo mu do ogniska wsypaliście jakiś niemiecki dynamit hehehe. Tak spieprzali, że kilka plecaków na górze zostało.... sam widziałem, jak taki jeden w kapeluszu Indjana Jonesa na szczupaka skoczył w jeżyny z okrzykiem "P A D N I J" , a ja mało nie posikalem się ze śmiechu jak ten w białym kożuchu turlał się z górki, a za nim dwie butelki szampana.

      Usuń
    2. komenda padnij zadziałała :) jeden na drugiego skakał gdzie popadło numer niezły ,to przez te opowieści po drodze o niewypałach :) niezła wkrętka

      Usuń
  5. Piotr Anty10 stycznia 2016 21:54
    Jeżeli to prawda, to opowieść powala :)

    Oczywiście że prawda !Rozmawiałem z Karole może kiedyś opiszemy przygody nas wszystkich -no te przygody , powiedzmy które uległy przedawnieniu :-)
    Wołk

    OdpowiedzUsuń
  6. Wolfi, jest jeden problem ;-). W połowę historii nikt nie uwierzy bo ludzie przyzwyczajeni są do BEZPIECZNEGO chodzenia i zbierania nic nie wartych bzdetów, a za drugą połówkę pozamykają nas w wariatkowie, albo więzieniu.
    To chyba będą opowieści dla ludzi o mocnych nerwach. Wczoraj podobała mi się opowieść z Waszym "Glizdą przykajdankowanym do zderzaka samochodu Straży Leśnej". Eksploracja w wydaniu krajowym plus dwa dni aresztu ;-) gratis. Są chętni na takie akcje? Serdecznie zapraszamy, zwłaszcza młodzież z Warszawy i Krakowa hehe

    OdpowiedzUsuń
  7. OK Karol ale to nie była straż leśna, tylko WOP :-)Stare czasy dobre czasy....
    W

    PS W połowę historii nikt nie uwierzy bo ludzie przyzwyczajeni są do BEZPIECZNEGO chodzenia
    Masz racje :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strefa przygraniczna zaczynała się od Bartnicy :-)

      Usuń
  8. Byłem blisko, tylko budynki mi się pomyliły ;-) http://pl.sputniknews.com/polish.ruvr.ru/2012_06_16/78346571/

    OdpowiedzUsuń
  9. Co Karol ?
    Salceson z n.r.dowcem chca Ci Sleze opierdolic ze swiecidelek ?
    Nie martw sie -) za gora zna swoje zadanie i nie jest samotna. hehehhe. nic nie znajda :-) poza zielonym pajakiem -)
    pzd. J

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. J. - można spać spokojnie, każdy ma znaleziska na miarę swojej inteligencji. Z tym chińskim szmelcem to sobie mogą szamba na budowie poszukać, a i tak nie masz pewności że coś znajdą. Wystrzelił jeden z drugim jak Filip z Konopii , trzy razy byli w lesie i już eksploracja na całego. Wedle mnie to są gwiazdorzy, a nie poszukiwacze ;-). W Wałbrzychu im światłowód położyli, więc lipa z badań inwazyjnych więc czas było zwijać manatki i rżnąć wariata w innym miejscu. http://zloty-pociag.com/swiatlowody-zamiast-zlotego-pociagu/ oraz http://www.walbrzych24.com/1-wiadomosci/25393-wykopuja-zloty-pociag

      Usuń
    2. Karol patrz na gory, jak zobaczysz tam jaka kolwiek koparke na terenie parku krajobrazowego na zboczach , i stwierdzisz ze dostali zezwolenie na kopanie celem exploracji ,to daj mi znac.
      Zrobimy im na zlosc i zarzadamy zezwolenia, wprowadzenia naszej koparki na Zbocze i pokopiemy sobie tu i tam , ok?
      Badz w temacie.
      pozdr. J
      ps.
      o swiatlowodach juz dawno wiedzialem, hehehe!
      ida przez tunel w Wolowcu-( za moich czasow i mareckiego jeszcze nie bylo tego przewodu..co oni nie wiedzieli za tam takowy jest? -)
      ---Wiedzieli Karol.---
      Ten pociag to byla sciema , chcieli wybadac sytuacje i reakcje.
      Taka cwana sciema, naiwni lykneli. Przeciez kazdy rozsadny czlowiek wie ze bylo by chore zakopywac sklad pociagu. Cisza przed burza. Teraz beda kopac bo wiedza ze moga liczyc na znalezne,pomoc panstwa itp... wiesz ? to zwakle cwaniaki. ale drapierzne.zuchwale.
      Beda probowac rozne tematy...Wojtek te twoja Geiers Berg tez przekopiom-) :-) DALEJ TYLE PISZ -)o cewkach a nie dorach pisz-)

      Usuń
    3. Jacek, obserwuję to wyluzowany :-), a dobra cewka to podstawa.
      Jak człek ma dobrą cewkę to zawsze może to olać ciepłym... :-).

      Jak widzisz nie wyskoczyłem przed orkiestrę jak Filip z konopi, cicho sobie siedzę i zawijam w sreberka :-). Doby macher od kart zawsze blefuje, a tam robili niezłe rozdanie. W zasadzie te rozdania zaczął gościu o mocnej gestykulacji i ekspresji ...była bursztynowa komnata, złote parasole a zaraz potem zaczęło się rozdanie pod tytułem złoty pociąg. Wszystko wskazywało na to aby nie pchać się na afisz. Bo na afiszach to najlepiej wychodził Czechosłowacki "chłopak z plakatu" :-).

      https://www.youtube.com/watch?v=HHESCeWZ1iI

      Usuń