Strona Główna

Akcja "Smalec"

Inicjatorem akcji był nasz przyjaciel Wolfi.
Wolfi jak przystało na "tajemniczego informatora" dzwoni w nocy i mówi: "Słuchajcie, poznałem Panią Krysię, starsza Pani babcia, ale pamięć ma dobrą. Jej ojciec był wywieziony w czasie wojny na roboty do III Rzeszy, z całą rodziną, czyli również z żoną i dziećmi - Panią Krysią i jej starszym bratem . Wszyscy pracowali na folwarku u gospodarza w pewnej wsi w województwie lubuskim, niedaleko Toporowa. Jaka to miejscowość - żadna tajemnica, łatwo tam trafić jadąc z Berlina do Polski .
Wspomniana przez Panią Krystynę miejscowość.


Żeby było ciekawiej Pani Krysia do niedawna myślała, że miejscowość ta jest na terenie Niemiec i jak wspomniała jak tylko gospodarze Niemieccy uciekli z folwarku przed nadejściem Rosjan, oni sami wraz z całą rodziną wrócili do Polski. Przed tym jednak jak gospodarze uciekli, to coś zakopali między torami , a leśniczówką.  Zatem "Wolfi" dzwoni do mnie i mówi - Karol słuchaj, jak daleko masz do granicy i czy znasz tą miejscowość pod toporowem o nazwie jak chleb - Bochenek? Otwieram mapę, wpisuję w Google i lipa.
Sięgam do szuflady po mestichblatty i bingo - jest stary folwark i stara leśniczówka.


Jako, że Wolfi to "pełna profeska" to mówi - słuchaj, jutro Panią Krysię zaprosiłem na obiad w południe po kościele, bo ciekawie opowiada o czasach wojennych, z moją mamą lubi porozmawiać o ogródku , więc zagadnę jeszcze ją o te nasze tematy skarbowe. Przyszykuj się do słuchania mówi, dam na głośnomówiący.
W niedzielę czekałem więc w południe, o piętnastej z minutami zadzwonił Wolfi. Słuchaj, jest Pani Krystyna u mnie, weź kartkę, notes i notuj, jak chcesz to nagraj bo opowieść jest mocna.
Pani Krystyna zaczyna więc opowiadać - jej ojciec w nocy został obudzony z kilkoma innymi pracownikami przymusowymi i wywieziony z folwarku gdzie pracował 3 km dalej do leśniczówki graniczącej z innym folwarkiem. Dostali szpadle i wydano im polecenie wykopania sporego dołu, przeniesienia skrzynek co przyjechały wcześniej wozem i zakopania ich. Leśniczówka jest w środku lasu, przy niej były 4 domy , znali to miejsce bo czasami chodzili tam do gospodarzy po żywność i pomagać w pracy. Gospodarze tych folwarków byli dobrymi znajomymi bądź daleką rodziną, postanowili swój dobytek schować z dala od wsi, w folwarku przy leśniczówce. Pani Krysia dokładnie nam opisała to miejsce, gdzie jej ojciec zakopywał 5 skrzynek. Było to między podziemnym przejściem pod nasypem kolejowym , a domami, w pobliżu stawu na końcu ścieżki po prawej stronie idąc od strony tunelu do leśniczówki. Lepszej lokalizacji nie trzeba podawać, z samym szpadelkiem można to wykopać (patrz mapa).
Z mapą i jej opowieścią szliśmy jak po sznurku do celu.


Pani Krystyna mówiła - dokładnie na końcu ścieżki przy stawie, z lewej strony ścieżki.
Pojechałem tam rozeznać teren pod przyszłą akcję.


Na miejscu okazało się, że po folwarku została kupa cegieł, a po stawie trochę błota.
Miejsce jednak zlokalizowane. Gorzej było ze ścieżką, bo częściowo las ścięto, ścieżka była niewidoczna, a przecież na jej końcu miały być skrzynki.
Od czego jest jednak technika? Telefon z Google Maps, plus stara mapa i już wiemy gdzie jesteśmy i że koniec ścieżki idącej do stawu był 20 metrów w lewo. Przynajmniej wedle starych map.


Idziemy zatem tam gdzie powinna być przed wojną ścieżka i widzimy...

Drzewo "zaiksowane" z dwóch stron... Wykrywacz nic nie wskazuje, trzeba wrócić tu z TM 808.
Jako, że była to akcja rozpoznawcza, nie mieliśmy łopatek, tylko wykrywacze i aparaty.
Zaczęło się więc robić ciekawie...
Wbrew temu co piszą, że w eksploracji nie ma zaufania i są kłótnie - namiar dał kolega spod Wałbrzycha, rozpoznanie robiła inna ekipa , a kopała jeszcze inna ekipa. Nikt nikogo nie podejrzewał, że zostanie wyhuśtany. Jeden za wszystkich -wszyscy za jednego, a jak nie to czapa jak mawiał Wolfi.
Nie mogę napisać, że syndrom gorączki złota nie występował, bo występował. Waryniak, chciał wymiksować się z funkcji świadka podczas ślubu, żeby tylko być na wyprawie, ale zapewniliśmy go że w razie znalezienia dostanie swoją część ;-) z tego co mi przypadnie . Jedna z części miała być dla Wolfa, żeby nie musiał bujać się 200km. (Wolfi, Ty wiesz za co stawiasz mi flaszkę ...) i z tej puli miała być pamiątka dla Pani Krystyny. Każdy miał swoje udziały i nawet powoli koledzy zaczęli tymi udziałami handlować, niczym akcjami na giełdzie ;-).  
Nadeszła wiekopomna niedziela...
"Analityk" załatwił busa (wszak jeśli skrzynki, to bus), dobrze że nie załatwił taczki, żeby te skrzynki wozić do busa, albo HDS-a żeby te skrzynie ładować na przyczepę, albo wagonu kolejowego - wszak tory blisko, a skrzynki ciężkie bo poszli byśmy w koszta jeszcze przed wzbogaceniem się.
Ekipa załadowana, szpadle naostrzone, piersiówki, tfu....baterie naładowane. Pora jechać, 7 rano zbiórka, akcja...
Ekipa "zawodowców " bez zbędnych ceregieli szpalerem co 2 metry powoli bez słów przeczesywała teren, nawracając co 50 metrów. Lewa strona ścieżki - stara piaskownia, resztki papy, spory dół, kawałki blachy..depozyt wyjęty kilkanaście lat wstecz.
Zawodowcy nie poddają się. Wiadomo, jak chowali to nie w jednym miejscu.
Między stawem, a ogrodem szpaler, 30 minut systemem "w te i we wte" i pustynia.
Prawa strona , szpaler, kilka kroków,  sygnał - w dole puste wiadro.
Nieco dalej szpadel, jakiś saganek połamany, jakaś maszynka do mięsa.
Przy okazji garść łusek, jak coś było to nie zostało pominięte przez "zawodowców".
Teren czysty. Debata przy dole gdzie było wiadro. "Analityk" zauważa obok oznaczone drzewo...
Oznaczone drzewo a z prawej dół ? Akcja zakończona....
Kolejny raz byliśmy drudzy....
Pora wracać w okolicy jeszcze jest takie pole , warto sprawdzić, srebrną markę kolega tam znalazł....
Pojechaliśmy pochodzić po polu znajomego gospodarza, ale jak wracaliśmy to "Analityk" filozoficznie spytał - pamiętasz to miejsce gdzie na niemieckiej mapie był sad, a teraz rosną gęste jarzębiny.....????!!!!!!!
Jeśli ktoś ma jeszcze jakiś ciekawy temat, a nie chce mu się jechać 200km - chętnie zbadamy ;-)
Mnie na te jarzębiny nikt nie namówi...
PS. Właśnie dzwonił "Wolfi" jak pisałem artykuł, ma nowe wieści, podobno jak otworzono granice w latach 80-90 jakaś Niemka , potomek właścicieli przyjechała do wsi i bardzo interesowała się nie istniejącym folwarkiem. Waryniak twierdzi, że Ci Niemcy to niemądrzy jacyś, przecież wiadomo, że folwarku już dawno nie było, to na cholerę przyjeżdżali do tego lasu.... 

PS. U Wojtka pojawiła się preambuła do ciekawego tematu z Dolnego Śląska.

http://riese-inne.blogspot.com/2015/05/szukanie-prawd-wszelakich.html#comment-form

18 komentarzy:

  1. Szkoda że szkopy wyczyściły to miejsce :-( Poszukam innych . Dzięki za super sprawnie przeprowadzoną akcję ! I wyjaśnienie powojennych losów tego depozytu .A o flaszkę się nie obawiaj masz ją u mnie jak w ruskim banku :-)
    Pozdro
    Wolfi

    OdpowiedzUsuń
  2. A jeszcze jedno zapomniałem dodać ,czasami w życiu bywa tak że gubisz ścieżkę po której idziesz w życiu i błądzisz .Po to są przyjaciele żeby cię kopami (jak się nie da inaczej) naprowadzili na właściwą drogę !Do BULU (CYT PANA PREZYDENTA :-) A jak ich nie masz i jesteś samotnym żałosnym pokurczem z kompleksami jak sam Mount_Everes to wtedy podpisujesz się "ja" :-)
    Wolfi

    OdpowiedzUsuń
  3. Nazwę miejscowości zmieniliście ;-), delikatny retusz ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszelkie zdarzenia są prawdziwe, ale z zasady nie podaję wskazówek gdzie i kiedy, kto i z kim, a że pamięć mam słabą to na drugi dzień już nawet nie pamietam że sam tam byłem.
      A tak apropo, to ja gdzieś byłem? Nie pamietam ;-)

      Usuń
    2. Kurna, rzeczywiście zmieniona nazwa :-), szczyt przebiegłości.
      Wolfi, kto wyczyścił to już się raczej nie dowiemy.
      Za to wysłuchałem historii o poszukiwaniu omnitronem, już dawno tak się do łez nie uśmiałem :-).

      Usuń
  4. "Wolfi, kto wyczyścił to już się raczej nie dowiemy" . Może tak Wojtku może nie ?Ja lubię drążyć temat aż do "bulu" jak to mawia wasz prezydent :-) hehehe Historia ma swój dalszy ciąg ,ale to i tak nie na pełni skrytki po depozycie :-(
    Pozdro
    Wolfi

    OdpowiedzUsuń
  5. Wojtku ,za to że na swoim blogu piszesz czasami na tematy "trudne" -za co serdecznie dziękuje ! Wysyłam Ci w podzięce linka :-)

    https://www.youtube.com/watch?v=HeaQzfE2kHw

    Wolfi

    OdpowiedzUsuń
  6. "Husarz"

    "Oto mi rycerz! Kopia u boku,
    Z ramion mu skrzydła płyną sokole!
    Odwaga w piersiаch, męstwo gra w oku,
    Szyszak jak gwiazda błyszczy na czole!
    Zawsze zwycięski zastęp tych wojów,
    Do dawnych synów podobny Sparty,
    Wśród tylu bitew i krwawych znojów,
    Jak mur z żelaza stał nieprzeparty!
    A kiedy gnuśność nami owładła,
    To i Husarya wtedy upadła!"

    Władysław Bełza, wiersz "Husarz"

    OdpowiedzUsuń
  7. A kiedy gnuśność nami owładła,
    To i Husarya wtedy upadła!"

    Dobrze że nas jeszcze Wolfi ta gnuśność nie owładła, i aby tak do końca. Maile odbieraj.
    Pozdrawiam
    W.

    OdpowiedzUsuń
  8. "Bardzo też pożytecznie bywa najsamprzód zdzielić świadka, ledwo wejdzie, mocno kijem po głowie, od czego ten bardzo zdumiony bywa, a przeto i do kłamstwa nieskory."

    OdpowiedzUsuń
  9. tak długo cisza..... Karol ten train pod WALDENBURGIEM to twoja ekipa najszła ?
    pzdr. z Goglau

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgodnie z przysłowiem"tisze jedziesz, dalsze budiesz” . Co do pociągu to odsyłam tutaj http://www.poszukiwawcza.pl/index.php/10-glowna/28-o-walbrzyskim-zlotym-pociagu-raz-jeszcze.

      Usuń
  10. Złoty pociąg ? ten? :-)
    http://www.covalus.ovh.org/spiswagon5.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Witaj Karol .Czarne czasy nastały dla eksploratorów w GS !A tak było spokojnie i przytulnie można było sobie spokojnie kopać w ustroniu i nikomu to nie przeszkadzało . Ale nie ! Pedalstwu pseudo eksploratorom , to przeszkadzało ! To kurwa mamy co mamy !Teraz w lesie w moro i z saperką jesteś -wróg publiczny numero UNO! Żeby tak kurwa sraczki dostali od tego złotego pociągu !I niech im mina
    zrzednie jak wlezą na minę !Co za czasy ?!
    Wolfi

    OdpowiedzUsuń
  12. A coś się tak zborsuczył :), zakładaj gajorek i do TV biegusiem a na konto zajedzie "złoty przelew".

    A po za tym to ma swoje plusy, zapodaj np, że skarby są zakopane u Ciebie pod domem w ogrodzie i same plusy, ogródek przekopany , a i możesz sita albo łopaty wypożyczać odpłatnie. Nie znasz się Wolfi wcale na geszefcie :-) , he he .

    OdpowiedzUsuń
  13. Wojtek tylko frajerzy sprzedają swoje info na fali złotego pociągu ! Ty to wiesz ja to wiem:-) .Proszę nie kierować propozycji-współpracy- pod naszymi adresami .

    W

    OdpowiedzUsuń
  14. Lejemy od samego początku na te rewelacje, pociągi im się wydłużają, tunele mnożą, co niektórzy mocno przycichli w niesławie, inni chwilowo błyszczą jak spadające gwiazdy, my zaś robimy swoje, bez szumu, cudoradarów co wizualizują pociągi startujące do nieba i bez lansowania się na tematach rozpisanych X lat temu na zamkniętych forach. Prawdziwy eksplorator idzie swoją ścieżką, a nie drepcze po cudzej, prawdziwa ścieżka to ta w terenie, znana tylko lokalnym poszukiwaczom, a nie nagłaśniana w TV.

    OdpowiedzUsuń
  15. https://www.youtube.com/watch?v=diRVuIK23-g
    W.

    OdpowiedzUsuń