Apel do Poszukiwaczy i ludzi dobrej woli.

W związku z ograniczaniem swobód obywatelskich co jest niedopuszczalne w cywilizowanym kraju zwracam się z prośbą do kolegów i koleżanek prowadzących strony internetowe, działających na You Tube, oraz prowadzących własne niezależne blogi, o opisywanie nagonki jaką zaczęto stosować na kolekcjonerów , poszukiwaczy, detektorystów i wszystkich którzy zajmują się poszukiwaniem lub kolekcjonowaniem czegokolwiek.Czyli nagonki na poszukiwaczy minerałów, numizmatyków, poszukiwaczy meteorytów, kolekcjonerów guzików, broni deko, wszelkich militariów itp.itd.Uważamy, że należy stawić odpór medialnym nagonkom i represjom jakie są stosowane wobec w/w ludzi poprzez swobodnie interpretowanie przepisów prawnych rodem z wczesnych lat powojennych oraz tworzącego się w Naszym kraju PRL-u. Należy zauważyć, że wszelkie protesty w/w środowisk i próby zmiany tak zwanego "prawa" na wzór stosowanego w Wielkiej Brytanii skutkują jedynie zaostrzaniem tego "prawa" i dodawaniem coraz bardziej mętnych oraz podlegających swobodnej interpretacji artykułów pseudo prawnych.Wobec powyższego apelujemy do wszystkich ludzi logicznie myślących,
do tych którym leży na sercu zarówno dobro Wasze ,
Waszych dzieci oraz wnuków ( które jak podrosną może będą chciały zajmować się historią oraz podobnym hobby)
o poparcie, i apelowanie w internecie o zmianę tych "przepisów rodem z Kremlowskiego gabinetu )
na cywilizowane przepisy takie jak w Wielkiej Brytanii.

Należy przy tym nagłaśniać szkodliwe działania
( odchodzących w niebyt zapomnienia i bezpowrotnie rozpadających się z każdym rokiem)
dla pozostających w ziemi przedmiotów z dawnych epok,
których wydobyciem i konserwacją się nikt nie zajmuje, lecz w momencie kiedy zajmie się tym obywatel Polski
podlega On represjom zarówno ze strony archeologów jak i organów ścigania,
które to usilnie starają się zrobić z danej osoby przestępcę.
Należy również mieć tą świadomość, że to co tutaj w Naszym Kraju jest przestępstwem,
w krajach cywilizowanej Europy przestępstwem nie jest.


Wiadomym nam jest, że wielu z Was wyraża swoje oburzenie co widać po komentarzach pod tą medialną nagonką,
wobec tego prosimy o stanowczy sprzeciw przeciwko opisanym działaniom poprzez wszelką internetową aktywność,
zarówno w formie artykułów jak i komentarzy oraz o nagłośnienie tego apelu.

Trzeba powiedzieć STOP, tak dalej być nie może, gdyż "kameleon"
przybrał barwy tła na którym teraz stoi. Ale to jest ten sam " kameleon" co był wcześniej.


źródło http://riese-inne.blogspot.com/2016/11/apel-do-poszukiwaczy-i-ludzi-dobrej-woli.html

41 komentarzy:

  1. Witam wszystkich. Czytam tego bloga od kilku lat i zgadzam się w całej rozciągłości. Radzę jednak poczytać forum ludzi mających poszukiwaczy i pasjonatów historii za wrogów, no i ten niewybredny język "dyskusji"...http://www.archeologiczne.fora.pl/ochrona-stanowisk-archeologicznych,21/poszukiwania-post-archeologiczne,1590.html
    Chciałem tego linka wstawić na bloga Wojtka ale tam nie mogę się zalogować.
    Pozdrawiam gelb.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam prośbę do administratora, czy można podlinkować mój poprzedni wpis na forum Wojtka OKI?
    Będę wdzięczny gelb.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że Wojtek to czyta i podlinkuje.

      Usuń
    2. http://riese-inne.blogspot.com/2016/11/apel-do-poszukiwaczy-i-ludzi-dobrej-woli.html#comment-form jest w komentarzach, wrzuciłem też w ostatni watek.

      Usuń
    3. Dziękuję Gelb, Karol przerzucił to i podlinkował w komentarzu.
      Swoja drogą, kolesie są szczerzy do bólu.

      Usuń
  3. Następny wątek z tego samego "Forum Acheologii zawodowej" - Nóż się w kieszeni otwiera http://www.archeologiczne.fora.pl/prawo-archeologiczne,19/detektorysci-chca-zmian-w-prawie,1300.html
    Pozdrawiam gelb.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak można tam poczytać, jeden F. wybitnie umysłowo niedorozwinięty, drugi Salomonelus czy jak mu tam z lekkim upośledzeniem. Lecz reszta rozmawiająca w miarę normalnie, jakaś kobitka myśląca normalnie. czytając teraz te ich fora to daje się zauważyć że niektórzy rozumieją w czym tkwi ten "zabetonowany sztuczny problem".

      Dlaczego piszę że sztuczny, sztuczny dla tego ponieważ polega na na wyburzeniu dziurawej przeciekającej szopy i postawieniu nowego domu.

      Łatanie tej szopy będzie zawsze tylko łataniem. Nigdy nie będzie funkcjonalana i nie będzie nikomu właściwie służyć, oprócz dozorcy który jej pilnuje i bierze za pilnowanie kasę .

      Usuń
  4. Gelb, nie dziwi mnie to wcale. Trzeba raz to robić swoje, a dwa to w międzyczasie być twardym i konsekwentnym w żądaniu zmian. Nas jest ze sto razy więcej niż ich, kiedyś beton musi puścić, im później tym gorzej dla nich, bo skarbów coraz mniej i oni to wiedzą.



    OdpowiedzUsuń
  5. Masz rację - róbmy swoje ale ICH postępowanie jest porażające a póki co są niestety silniejsi, bo mają większą siłę przebicia (są przy korycie) a pozbawieniem ICH tego koryta póki co nie jest nikt zainteresowany.
    gelb.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My jesteśmy zainteresowani, i wielu innych ludzi. Nie są silni, są słabi dlatego tak się rzucają. I co najważniejsze, nie mają argumentów, stąd się biorą te "teksty poetyckie" tego pyskacza "filimera" lub samuela czy jak mu tam jest.

      Usuń
    2. Mogę jeszcze dodać ze te teksty to mogli wciskać w czasach wczesnej komuny kiedy ludzie siedzieli odizolowani i świata oprócz Bułgarii nie widzieli. Dzisiaj mamy porównanie do innych krajów, więc opowieści jak to "Polska jest krajem rabusi i bandytów" w zasadzie kwalifikują się pod szkalowanie naszego Narodu.

      różnica pomiędzy nami i otaczającymi krajami jest taka, że tam ludzie mają gdzie odnieść znaleziska, w większości uznane są za ich własność.
      A tutaj nie ma gdzie odnieść, ponieważ ludzie są represjonowani, i nic nie stanowi Ich własności. I nie dotyczy to tylko artefaktów.

      Usuń
  6. Najnowszy odcinek serialu Krzysztofa Szpakowskiego jest poświęcony tym problemom : https://www.youtube.com/watch?v=xyrynmZcolY&feature=share
    Pozdrawiam gelb.

    OdpowiedzUsuń
  7. Prawo można zmienić, jest tylko jeden mały problem - brak szacunku dla własności prywatnej - wpierw PRL zniszczył to poszanowanie i urzędnicy jej nie szanowali, a potem przeniosło się to na sporą część obywateli. Może to dziwne ale archeolog nie dostanie zezwolenia od WUOZ jak nie przedłoży zgody właściciela terenu. Paradoksalnie archeolog musi i przestrzega prawa własności nieruchomości. W krajach anglosaskich za wejście na teren prywatny bez zezwolenie też można ponieść mocne konsekwencje, pomijając prawne można dostać śrutem. No i jest jeszcze problem w Polsce ogólnego poszanowania prawa. Prawo(Pomijam tu niedopracowaną czy też złą ustawę o ochronie i opiece nad zabytkami) mamy w wielu dziedzinach do poprawki, co nie oznacza z automatu, że wszystkie przepisy są złe. Ilu mamy szaleńców na motorach i kierowców łamiących przepisy o ruchu drogowym i stwarzających zagrożenie dla pieszych w miastach, ilu ludzi prowadzi po alkoholu czy środkach odurzających. Jeśli wpierw tego nie opanujemy, to jak będziemy szanować najlepszą dla eksploratorów, pasjonatów przeszłości i archeologów ustawę? Jak powiedział Brudny Harry: "To prawo jest złe, ale dopóki obowiązuje będę go przestrzegał". Konflikt poszukiwaczy - choć szlachetniej brzmi eksploratorów i archeologów nikomu nie służy. Na początek może warto wrócić do prawa z czasów II RP i zobaczyć jak wtedy funkcjonowały muzea i kolekcje prywatne. Ta droga zabezpieczyłaby roszczenia i eksploratorów i archeologów. Handel zabytkami ma jedną wadę - bez informacji o historii danego przedmiotu od wykopania i miejsca wykopania tracimy cały bagaż jego "życia". W przypadku gdy ten przedmiot zostanie w prywatnej kolekcji czy prywatnym muzeum gdzie będzie miał swój opis, będzie miał większą wartość. Przykładowo dla lokalnej historii Pcimia hełm z bitwy pod Pcimiem będzie miał duży ładunek wartości historycznej i będzie pięknie budował lokalną tożsamość natomiast dla kogoś z Warszawy to tylko hełm. Powołując się na "dobre prawo" z zachodu Europy: a ile oni bezczelnie nakradli w Grecji, w Egipcie czy Ameryce Południowej nie wspominając o wystawaniu w Muzeach zabytków - dzieł sztuki zrabowanych w Polsce. Ze złodziejami uważającymi się za opiekunów kultury (szanowni muzealnicy z zachodu) nie chcę mieć nic wspólnego. Twórzmy prawo dobre dla Polski a nie powielajmy bezrefleksyjnie zachodu gdzie wiele rzeczy zniszczono. Austriacy zachwycają się pięknie odnowionym dworcem kolejowym w Przemyślu, bo w Wiedniu w swej bezmyślności sami sobie zburzyli. Pozdrowienia dla wszystkich prawdziwych pasjonatów historii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed wojną w Polsce istniało prawo podobne do prawa w obecnej Anglii, dodajmy do tego, że obywatel mógł posiadać broń osobistą i mamy właściwy obraz sytuacji - rząd nie bał się obywateli i dawał im większą swobodę - no ale to czasy rządów ostatniego dobrego polskiego wodza - marszałka Piłsudskiego. Potem było coraz gorzej.

      Usuń
  8. " W krajach anglosaskich za wejście na teren prywatny bez zezwolenie też można ponieść mocne konsekwencje, pomijając prawne można dostać śrutem. "

    Co nie oznacza że bez zawiadomienia przez właściciela o wtargnięciu na prywatny teren ,w Polsce smerfy wchodzą na nie swoje pole i wymyślają jakieś z brudnego palca wyssane pretensje, jakby to było ich pole. Nikt ich nie wzywał i nie prosił, czyli zajmują się nie swoimi sprawami. Ponieważ to są sprawy regulowane nie przez K.K., tylko przez K.p.c. Ścigane nie z urzędu, lecz z oskarżenia prywatnego. Czyli sami łamią "prawo" ?.

    Po pierwsze, nie narusza prawa ten kto poszukuje ze sprzętem elektronicznym czyli z wykrywaczem czegokolwiek oprócz zabytków. Czyli można sobie chodzić za zgodą lub bez zgody właściciela po jego polu lub po swoim terenie i szukać zgubionych rzeczy.

    Na etapie samych poszukiwań można, bo tak mówi ustawa, tym bardziej że pole to nie jest w rejestrze archeologicznym lub nie jest obiektem zabytkowym. To jest zwykłe pole orne. Jeśli przyjedzie właściciel i nas z pola wyprasza to dziób w kubeł, przepraszam i do widzenia. Nie ma tu żadnych dyskusji.

    Z praktyki wiadomo że jak nie obsiane, i wszystko zamaskowane i ślicznie zakopane, to nawet jak właściciel przyjedzie wyraża zgodę, a jak na przeprosiny jest podarek to tym bardziej.

    " Ilu mamy szaleńców na motorach i kierowców łamiących przepisy o ruchu drogowym i stwarzających zagrożenie dla pieszych w miastach, ilu ludzi prowadzi po alkoholu czy środkach odurzających. Jeśli wpierw tego nie opanujemy, to jak będziemy szanować najlepszą dla eksploratorów, pasjonatów przeszłości i archeologów ustawę?"

    A co mają ochlapusy i nierozgarnięci umysłowo kierowcy siadający na całym świecie po pijaku za kółko do poszukiwań z wykrywaczem ?. To może jeszcze dołączymy do tego grona morderców i gwałcicieli, ...jak tego nie opanujemy to jak będziemy respektować jakiekolwiek prawo o poszukiwaniach. ? Człowieku Ty tak zawsze opowiadasz bajki czy tylko na użytek tego tematu ?.

    Od kiedy powstały samochody to ludzie jeżdżą po pijaku, w Anglii też, i jakie to ma przełożenie na Angielską ustawę o poszukiwaniach ? . Nie ma żadnego przełożenia, mało tego Anglik wypija szklaneczkę i siada za kółko i co to ma do rzeczy?.

    "Powołując się na "dobre prawo" z zachodu Europy: a ile oni bezczelnie nakradli w Grecji, w Egipcie czy Ameryce Południowej nie wspominając o wystawaniu w Muzeach zabytków - dzieł sztuki zrabowanych w Polsce."

    Od tego są organy ścigania, i rozmowy dyplomatyczne. Chcesz zasugerować że obecny stan prawny i ilość zgłaszanych do muzeum w Anglii zabytków ma związek z ich rabunkami 100 lat temu w Egipcie ?.

    "Ze złodziejami uważającymi się za opiekunów kultury (szanowni muzealnicy z zachodu) nie chcę mieć nic wspólnego. Twórzmy prawo dobre dla Polski a nie powielajmy bezrefleksyjnie zachodu gdzie wiele rzeczy zniszczono. Austriacy zachwycają się pięknie odnowionym dworcem kolejowym w Przemyślu, bo w Wiedniu w swej bezmyślności sami sobie zburzyli."

    Co oznacza bezrefleksyjnie? może wskażesz co w Angielskiej ustawie o poszukiwaniach zabytków jest szkodliwego lub jaki zapis jest szkodliwy dla Państwa lub przeciętnego Kowalskiego. No słucham .

    I co ma zburzenie jakiegoś dworca w Wiedniu i odnowienie dworca w Przemyślu do zaimplantowania na Polski grunt Angielskiej ustawy. Może tym samym też chcesz powiedzieć że rodzime przepisy o zabytkach uratowały w Polsce zabytkowe dwory i pałace. A w Austrii zabytki popadają w ruinę?.

    Ciekawy jestem wyjaśnień o co anonimowemu chodzi.

    OdpowiedzUsuń
  9. "Na początek może warto wrócić do prawa z czasów II RP i zobaczyć jak wtedy funkcjonowały muzea i kolekcje prywatne. Ta droga zabezpieczyłaby roszczenia i eksploratorów i archeologów."

    A po co znów do czegoś wracać i coś zobaczać, II RP to było 100 lat temu, świat poszedł naprzód. Znów jakieś eksperymenty z przeszłości ?, jak pod ręką jest gotowa świetnie funkcjonująca ustawa i przepisy wykonawcze?.
    W Anglii jak widać i słychać zadowoleni są wszyscy, archeolodzy, poszukiwacze i muzealnicy.

    To jest właśnie ten ślepy tor, to mieszanie i wymyślanie dawno już sprawdzonego i wymyślonego.


    "Handel zabytkami ma jedną wadę - bez informacji o historii danego przedmiotu od wykopania i miejsca wykopania tracimy cały bagaż jego "życia".

    To nie handel zabytkami ma wadę. Wadę ma Polskie " krzywe jak barani róg prawo". Które to właśnie w przeciwieństwie do Angielskiego nie określa własności prywatnej i tym samym wstrzymuje znalazcę przed legalnym zgłoszeniem znaleziska. Angielska ustawa powoduje że znalazca jak znajdzie skarb to z pola dzwoni do konserwatora, muzeum i archeo. Bo na miejsce przyjadą uczciwi ludzie, fachowcy i zabezpiecza zarówno kontekst jak i znalezisko.

    W dzikim post komunistycznym kraju, znalazca jak trafi to nikogo nie powiadamia , chowa w kieszeń i oddala się byle dalej aby mu złodzieje nie zabrali. Bo raz, że ziemia przeważnie nie należy do złodzieja, przedmiot jest też nie jego. A dwam że znalazca wie że mu zabiorą i jeszcze ukarają. Albo dadzą na odczepnego jakieś 10% jak będzie się dopominał i oczywiście udowodni że nie miał wykrywacza tylko parasol.

    Na dodatek jeszcze może nastąpić tak zwany przetop ze strachu przed represją i wtedy żegnaj zabytku oraz " święty kontekście". A ile pewnie takich przetopów było?, kto to zliczył w tym PRL i PRL_bis. To są same szkody, a korzyści żadnych.

    To Rosjanie już zmądrzeli i dali dostęp do broni i wolność poszukiwań. A my tu tkwimy wciąż w oparach absurdu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Co do ataku na mój post, no właśnie:
    1 prawo za II RP tworzyli światli ludzie po najlepszych europejskich uczelniach, choć nie tylko oni. Warto do ich myśli sięgać, czasem lepiej skorzystać ze starych działających wtedy dobrze patentów.
    2 ogólne podejście społeczeństwa do prawa przekłada się na poszanowanie zabytków i kwestię prawa poszukiwań.
    3. Panie Wojtek OKI, warto merytorycznie rozmawiać, to znaczy bez emocji.
    4. Proszę jak Pan ma ochotę to Proszę poczytać a wujek google w tym pomaga jak szanowni panowie archeolodzy i muzealnicy z zachodu już uczestniczą w rabunku z Bliskiego Wschodu i dogadują się z ISIS tym samym wspierają tych fanatyków finansowo. Gdzie tu logika zwalczania terroryzmu - zachód sam sobie zrobił problemy i ślepe branie od nich nie jest dobre! Stwórzmy prawo dobre dla nas. W odniesieniu do Eksploracja ZG, dobry komentarz o II RP. Czytałem dokumenty w archiwach z tamtego czasu współpraca na linii archeolodzy - społeczeństwo była wtedy piękna, po II wojnie komuniści zniszczyli myślenie społeczne i teraz trzeba ciężko to odbudowywać, a w społeczeństwie (nie całym oczywiście) pokutuje niestety myślenie: "jak tu coś po cichu z zakładu wynieść i spieniężyć". Ps. Anonimowy zaczynał jako poszukiwacz strychowy - zobaczył potencjał w wiedzy archeologicznej, został tym złym archeologiem, współpracuje z poszukiwaczami i czytał publikacje o przedwojennych archeologach i ich dokumentację. Pozdrawiam odpowiedzialnych poszukiwaczy chcących budować prywatne muzea i wzmacniać lokalne małe ojczyzny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi archeologiczny adwersarzu, zawsze do wszystkiego podchodzę bez emocji i na chłodno jestem już w tym wieku że czas i doświadczenie mnie z nich skutecznie wyprało :-).

      "Proszę jak Pan ma ochotę to Proszę poczytać a wujek google w tym pomaga jak szanowni panowie archeolodzy i muzealnicy z zachodu już uczestniczą w rabunku z Bliskiego Wschodu i dogadują się z ISIS tym samym wspierają tych fanatyków finansowo. Gdzie tu logika zwalczania terroryzmu - zachód sam sobie zrobił problemy i ślepe branie od nich nie jest dobre! "

      Moim zdaniem ten przykład nie odnosi się do wewnętrznych przepisów stosowanych w Wielkiej Brytanii.

      "po II wojnie komuniści zniszczyli myślenie społeczne i teraz trzeba ciężko to odbudowywać, a w społeczeństwie (nie całym oczywiście)"

      W 100% się z Tobą zgadzam w tej kwestii, i dla tego twierdzę że prawnicy wychowani w czerwonym duchu nie są w stanie stworzyć " prawa dobrego dla nas". W związku z tym podtrzymuję nadal implementację zdrowego prawa na chorą tkankę.

      " Ps. Anonimowy zaczynał jako poszukiwacz strychowy - zobaczył potencjał w wiedzy archeologicznej, został tym złym archeologiem, współpracuje z poszukiwaczami i czytał publikacje o przedwojennych archeologach i ich dokumentację. Pozdrawiam odpowiedzialnych poszukiwaczy chcących budować prywatne muzea i wzmacniać lokalne małe ojczyzny. "

      I oby takich więcej jak TY.
      Tym samym również pozdrawiam życzę dużo zdrowia i wielu sukcesów.

      Usuń
  11. Witaj Anonimowy.
    Jak zwykle ciekawy wpis.
    Aktualnie czytam "Skarby Monet z lat 1500-1649".
    Większość skarbów monetarnych - lata znalezienia 1800-1900 podarowane od przypadkowych znalazców. Jest tego sporo. Sądzę, że jeszcze więcej odnajdywane jest obecnie z racji celowego ich szukania i wyspecjalizowania się hobbystów. Ile tego jest przekazywane? Gdybym napisał że 10% to bym skłamał, 5% też było by przesadą. Zmiana prawa jest konieczna jeśli chcecie coś mieć z tego co pozostało jeszcze w ziemi u siebie w muzeach. Ciekawi mnie podejście większości archeologów - jeśli możesz napisać tak na prawdę, jakie jest wedle Ciebie, bez owijania w bawełnę. Bo wedle mnie jest takie jak kiedyś napisałem - poszukiwacze to konkurencja, a konkurencję trzeba zwalczać, a nie z nią współpracować. Takie mam osobiste doświadczenia i póki co nikt mnie nie przekona, że jest inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to jest ten błąd pojęciowo-językowy :

      " Zmiana prawa jest konieczna jeśli CHCECIE coś mieć z tego co pozostało jeszcze w ziemi u SIEBIE w muzeach."

      Jeśli CHCEMY coś mieć z tego co pozostało jeszcze w ziemi u NAS w muzeach..... tak to powinno brzmieć.

      Usuń
  12. A co do prawa w Anglii, możliwe nawet, że to Polskie przedwojenne było o ile nie takie same to lepsze, ale różniły się tylko w drobnych detalach.

    OdpowiedzUsuń
  13. Anonimowy Archeolog:
    Z archeologami i poszukiwaczami, i wzajemną konkurencją jest dokładnie tak samo jak między poszukiwaczami. Jak ktoś pracuje nad tematem powiedzmy walk w styczniu 1945 w gminie/powiecie X i ktoś wchodzi bez pytania na ten temat, to jak się nie zdenerwować? Co innego gdy ktoś/ jakaś grupa chce się włączyć w projekt i współpracować, to tutaj bywa różnie i można się dogadać, zasadą powinno być, że ten kto zaczął badania tematu to dowodzi. Wystarczy poczytać pyskówki między poszukiwaczami by zrozumieć, że w większości chodzi o sławę, prywatę i ewentualną kasę gdy coś się sprzeda. To ja się pytam (pomijając taki a nie inny stan prawa w Polsce) - gdzie dążenie do opisania historii?, odp. zginęło jako ofiara sławy i prywaty. Przepraszam za tą smutną refleksję, to tyle w temacie. Zmieniając temat - z muzeami jest wielka bieda, wystarczy by dyrektor był słaby to nawet gdy pracownicy są super to niewiele zdziałają, to po pierwsze. Po drugie dyrektor zależy często od samorządu, i powiedzmy burmistrz ma swoje fanaberie to zmieni dyrektora i muzeum leży - wystarczy wpisać w google: zmiana na stanowisku dyrektora muzeum (i tak jest w każdym województwie). Sytuacja trzecia dyrektor super, pracownicy super ale brakuje funduszy; i tu pojawia się scenariusz: łebski pracownik muzeum, mówi dyrektorowi o funduszach w mieście, dyrektor podłapuje temat idzie do burmistrza a burmistrz zamiast na muzeum wydaje 500 tyś. zł lub 1 mln zł na fontannę a mniejsze sumy na koncerty na święto miasta/gminy gdzie występuje mniej lub bardziej zgrany artysta lub po prostu wyjec. W rzeczywistości podziały są w poprzek dobry i zły archeolog / dobry i zły poszukiwacz choć nie lubię tego określenia, wolę eksplorator. Studiując historię archeologii i odkryć poszukiwacze to często złodzieje - mam na myśli konkretny kontekst - Schliemann, Howard Carter, dziadkami archeologów byli miłośnicy starożytności i poszukiwacze od nas zależy czy będziemy lepsi czy będziemy tacy sami. Polecam lekturę tych dwóch tekstów, które mogą być według mnie kwintesencją opisu naszych wzajemnych problemów - tłumaczenie tekstu z Francji, ale u nas jest podobnie, w części I najważniejszy jest punkt trzeci https://www.facebook.com/snapwarszawa/posts/1178620735564842 dla mnie grupą z którą chcę pracować są "prawie archeolodzy" ludzie którzy są amatorami, ale chcą prowadzić badania rzetelnie. No i część II https://www.facebook.com/snapwarszawa/posts/1179977318762517. Wojtek OKI zarzucał mi: po co przekładam jazdę po kielichu na kwestie poszukiwań, otóż można - to obraz mentalności, społeczeństwo w takim kraju jak Polska jest jak jeden organizm lub naczynia połączone i myślenie, że jest inaczej jest efektem 1) niewiedzy z elementów nauk społecznyc/socjologii , 2) naiwności, 3) ignorancji; choćbyśmy chcieli tych praw nie zmienimy. Choć mogę się mylić, nie mam wyłączności na wiedzę. Niech się wypowiadają specjaliści z tytułem profesora socjologii. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Anonimowy Archeologu.
      Jak zwykle z ciekawością przeczytałem Twój wpis.
      Mądrze ująłeś temat rywalizacji między poszukiwaczami i grupami poszukiwaczy, jednak nie jest tak zawsze.
      Kiedyś za free chciałem kilka tematów nadać dla archeo. efekt był taki, że człowiek z jakim miałem styczność (a była to osoba wpływowa i znana w Waszym środowisku) o współpracy ani myślał bojąc się utraty reputacji. Po drugie on wolał by wyłącznie słuchać, a ja chciałem informację wymienić - lokalizacja w zamian za informację o tym co tam jest, co przerastało już zdolności pojmowania owego archeologa. No a za darmo to tylko w Caritasie, jak współpraca to na zasadzie partnerskiej.
      Trzeci aspekt to zasięg detektora. To czego szukają detektoryści zalega do 20 - max 30 cm głębokości, praw fizyki nie przeskoczysz - powyżej 30 cm to można co najwyżej detektorem odnaleźć wiadro, kowadło, lub czołg. Przedmioty małe, monety (główny cel poszukiwaczy z nowoczesnym sprzętem) to max 30 cm, a więc warstwa jaką Wy zdejmujecie i wywozicie. Poszukiwaczy zaś najbardziej ta warstwa interesuje. Ile to skarbów z tej warstwy poszło na ciężarówkach za miasto.... O kontekście nie ma mowy w tej warstwie bo jeśli jest to pojedyncza moneta na polu ornym to w cięgu setek lat przewędrowała ona za pługiem cało pole wzdłuż i w szerz, co zazwyczaj odbija się na stanie danej monety. W lesie stany są lepsze, ale kontekst zazwyczaj niszczą maszyny leśne używane przy zrywce - te 30 cm górnej warstwy to same dziki przewalą w ciągu roku kilka razy (u mnie w lesie fajne stare butelki czasami dziki wywalą na wierzch w miejscu gdzie była gospoda, a obecnie w starych korzeniach żyją pędraki poszukiwane przez dziki).
      Tak więc, gdyby archeo byli świadomi, jakie to ciekawe znaleziska idą koło nosa może zmieniła by się ich mentalność, chociaż część z Was jest świadomoa bo - sama używa detektorów (znam jednego człowieka), dwa że czytacie przecież fora poszukiwaczy i widzicie co znajdują, trzy jak w przypadku afery w Głogowie - jak już coś się trafi archeologowi to nie ma pewności, że w całości to dojedzie do muzeum (osobiście znam dwa takie przypadki), przypadek kolejny - pośrednictwo przez Waszych ludzi w handlu artefaktami postawiło kropkę nad "i". Skutecznie mnie to wyleczyło z chęci jakiejkolwiek współpracy. Tylko zmiana prawa może dla Was uratować to co jeszcze w ziemi zostało. Tak jak napisałeś - 500 tysięcy na odkupienie znajdek zamiast dla wyjca co produkuje się przy fontannie za kolejne milion.

      Usuń
    2. W tej kwestii z rozpędu wypowiedziałem się u siebie, ponieważ Karol przekopiował tam ten komentarz, więc nie będę się powtarzał.

      Usuń
  14. A z linkiem na FB zapoznałem się, przedstawia jedną stronę medalu, gdyż opisana sytuacja we Francji jest widziana oczyma archeologa.

    OdpowiedzUsuń
  15. Anonimowy Archeolog.
    Witaj Eksploracjo ZG. Dziękuję za uznanie, miałaś (choć raczej miałeś - bo to głównie męskie hobby) rację co do prawa w II RP (to lepsza opcja niż UK, i dobra baza do stworzenia obowiązującego prawa)tutaj linki:

    http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19180160036
    http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19220140122
    http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19280290265
    http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19330100062

    Udzielę odpowiedzi w kolejności od końca. Tak, w zawodzie archeologa pracują przypadki patologiczne (które handlują artefaktami, uczestniczą w przemycie za granicę, nierzetelnie prowadzą prace i nie robią właściwej dokumentacji, biorą łapówki) i to co wyprawiają rzutuje negatywnie na nasze środowisko naukowe, ale to nie może być usprawiedliwieniem dla ludzi z poza zawodu, by mogli niszczyć zabytki. Mała dygresja, to co nierzadko wyprawiają konserwatorzy - zgody na wyburzenie obiektów zabytkowych lub o takim charakterze, niedostrzeganie wyburzeń, dewastacji napawa mnie obrzydzeniem i naszym obowiązkiem jako społeczeństwa jest reagowanie przez petycje, happeningi, manifestacje i wywieranie presji na wyższe władze. Co do zasięgu pracy wykrywaczy pełna zgoda. W lasach dochodzi do uszkodzenia obiektów archeologicznych przez las i prace leśne. Zabytki tam są lepiej zachowane i niestety płytko zalegają nawet 5 cm od powierzchni gruntu, więc wykrywacz już sięga głęboko w obiekty archeologiczne. Co do pól uprawnych - jeśli się wczytać we wspomniane przeze mnie we wcześniejszym poście artykuły to: owszem orka przemieszcza zabytki to niepodważalny fakt, ale stosując wykrywacz i GPS lub Totalstation i dokładnie ziemię orną przeszukiwać namierzając każdy przedmiot, to gdy odsłonimy już powierzchnię i dojdziemy do obiektów to jest szansa na powiązanie zabytków z nimi np. rozwleczony skarb monet - da się odtworzyć pierwotne skupisko. Wywożenie warstwy ornej i niesprawdzanie jej na badaniach inwestycyjnych to inna bajka, to efekt chorego prowadzenia inwestycji w Polsce, to efekt złego prawa zamówień publicznych i złego działania GDDKiA. Jeśli drogi buduje tak jak obecnie to taki jest efekt. Gdyby badania szły dużo wcześniej tak jak w Anglii gdzie droga jest projektowana z dużym wyprzedzeniem i z takim wyprzedzeniem wchodzą archeolodzy i mają czas to i z ziemi ornej zabytki mogą być zabrane. Pozwolę się odnieść do wymiany informacji: częściowo masz rację. W rozmowie jednorazowej z przypadkowym poszukiwaczem ciężko jest zaufać, po dłuższej rozmowie, nie wykluczam tego, nawet możliwe są wspólne prace. To oczywiście moje subiektywne zdanie. Łatwiej współpracować ze stowarzyszeniami, taki system lepiej działa. Niestety tak już jest, w badaniach archeologicznych, że do prac nad domkiem jednorodzinnym wystarczy jeden archeolog, ale do pracy na całym stanowisku w ramach inwestycji czy badań naukowych potrzebny jest zespół. To można przenieść i należy na prace poszukiwawcze - jeden eksplorator niewiele zdziała, więcej może zepsuć, natomiast dobrze poprowadzone stowarzyszenie/zespół pięknie przeprowadzi własne badania, których opisane wyniki wzbogacą wiedzę o danym mikroregionie i będą powodem do dumy lokalnej społeczności. Może się to komuś nie podobać, ale dla mnie wzorem działalności eksploratorów jest Stowarzyszenie Sakwa, to jest droga, która umożliwi współpracę i wytrąci argumenty jej przeciwnikom po obu stronach. Wybór należy do każdego, czy wolimy prywatę czy zrobić coś dobrego dla społeczności lokalnej. Jak widzę te spory między poszukiwaczami, gdzie zasłanianie się prawem wolności do hobby służy tylko bijącej jak łuna po oczach prywacie, a nie wyjaśnieni choćby lokalnych tajemnic II wojny światowej, to chce mi się płakać. Pozostając sceptycznie nastawionym optymistą, że wzajemnie się obudzimy, Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "W lasach dochodzi do uszkodzenia obiektów archeologicznych przez las i prace leśne. Zabytki tam są lepiej zachowane i niestety płytko zalegają nawet 5 cm od powierzchni gruntu, więc wykrywacz już sięga głęboko w obiekty archeologiczne. Co do pól uprawnych - jeśli się wczytać we wspomniane przeze mnie we wcześniejszym poście artykuły to: owszem orka przemieszcza zabytki to niepodważalny fakt, ale stosując wykrywacz i GPS lub Totalstation i dokładnie ziemię orną przeszukiwać namierzając każdy przedmiot, to gdy odsłonimy już powierzchnię i dojdziemy do obiektów to jest szansa na powiązanie zabytków z nimi np. rozwleczony skarb monet - da się odtworzyć pierwotne skupisko."

      Szanowna koleżanko/kolego trzeba być realistą. Rozumiem troskę o zabytek jako taki, lecz niestety w praktyce wygląda to zawsze inaczej niż na papierze lub w iluzorycznym wyobrażeniu.

      O czym powiem?, ujmę to może tak...." Jak widzę te spory między poszukiwaczami, gdzie zasłanianie się prawem wolności do hobby służy tylko bijącej jak łuna po oczach prywacie."

      To jest pierwszy przykład tego że dostrzegasz panującą rzeczywistość, byli są i zawsze będą ludzie którzy tak postrzegają poszukiwania i tak działają. Właśnie Brytyjskie prawo własności zaasymilowało ich i stwarza takim ludziom możliwość oddawania za wynagrodzeniem zabytków do muzeum.

      Drugim aspektem są lasy i pola orne wciąż ulegające degradacji, w lasach na skutek zrywek, pracy maszyn ciężkich,a na polach na skutek nawożenia pól oraz orki, bronowania i każdy wie o co chodzi.

      Rozumiem idealistyczne myślenie lecz nie przekłada sie to na praktykę. Stosując Brytyjskie prawo działają dla państwa zarówno ci od wzbogacania jak i Ci od miłowania, stowarzyszenia i pojedyncze jednostki. A czas banalnie tyka tik tak, maszyny pracują, nawozy i kwaśne deszcze robią swoje a to co jest w ziemi w tych warstwach banalnie odchodzi w zapomnienie. I nic tu nie pomoże idealistyczne chciejstwo poparte lokalnym patriotyzmem.
      Prawda jest brutalna jak brutalna jest rdza, grynszpan lub gnojowica żrący zabytki które może i by ujrzały muzealne gabloty lecz ich nigdy nie ujrzą z powodu takiego myślenia. Jak mówią "dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane" :(.

      " Łatwiej współpracować ze stowarzyszeniami, taki system lepiej działa. Niestety tak już jest, w badaniach archeologicznych, że do prac nad domkiem jednorodzinnym wystarczy jeden archeolog, ale do pracy na całym stanowisku w ramach inwestycji czy badań naukowych potrzebny jest zespół. To można przenieść i należy na prace poszukiwawcze - jeden eksplorator niewiele zdziała, więcej może zepsuć, natomiast dobrze poprowadzone stowarzyszenie/zespół pięknie przeprowadzi własne badania, których opisane wyniki wzbogacą wiedzę o danym mikroregionie i będą powodem do dumy lokalnej społeczności. Może się to komuś nie podobać, ale dla mnie wzorem działalności eksploratorów jest Stowarzyszenie Sakwa, to jest droga, która umożliwi współpracę i wytrąci argumenty jej przeciwnikom po obu stronach."

      Tu z kolei moim zdaniem nie zauważasz panującej na świecie rzeczywistości. Brytyjskie prawo stwarza warunki do stowarzyszania się jak i do samodzielnych poszukiwań. To jest bardzo rozważna propozycja ponieważ daje prawo wyboru. Nadrzędną w świecie sprawą jest Człowiek, a nie zabytek jakikolwiek by on nie był. Dlatego postawienie prywatnych praw człowieka przed "kontekstem archologicznym" przynosi efekty. Kto ma chęć współpracuje ze stowarzyszeniami,a kto nie ma to nie łazi w grupie. Tak czy siak zabytek trafia do rąk archeologa lub muzeum. A jeśli muzeum nie chce to pozostaje w rękach znalazcy. Bo liczy się pragmatyzm.

      Usuń
  16. Abstrachując, kiedy czytam forum archeo - linki podawał Gelb na początku dyskusji - zapoznaj się proszę anonimowy archeologu, sam zdziwisz się, skąd taka postawa wobec arche wśród poszukiwaczy z dużym stażem.
    Dla przypomnienia - jeden z linków Gelba :

    http://www.archeologiczne.fora.pl/ochrona-stanowisk-archeologicznych,21/poszukiwania-post-archeologiczne,1590.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy Archeolog: A ja to akurat wiem - to kwestia emocji i tego jak na tym blogu i wielu innych forach wypowiadają się niektórzy poszukiwacze, zwłaszcza ci z opcji prywaty a nie opcji dbania o lokalne dziedzictwo - tak jak napisałem wyżej - widać to jak łunę od pożaru: tekst typu dobraliśmy się do skrytki, fanty sprzedaliśmy, ty mi tu nie wyjeżdżaj itp. Mógłby cytować i wskazywać osoby/nicki ale po co? każdy inteligentny czytający ten i inne blogi to zauważy. Też mógłbym być napastliwy, bo przeczytałem tutaj wiele tekstów podnoszących ciśnienie, ale po co? Wolę merytoryczną dyskusję i dla tego nie wykluczam, że to będzie mój ostatni wpis. Mogę tylko rozmawiać bez emocji. Wyznaję zasadę nie atakuję, ale gdy mnie atakuję bronię się do zniszczenia przeciwnika. Rozmawiajmy w pokoju. Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Anonimowy Archeolog
      Widzę też wyjście z obecnej sytuacji - tzw. model lubuski współpracy lub doprowadzenie w całej Polsce do przyjęcia wzorów wniosków i zezwoleń na prace poszukiwawcze i badania archeologiczne z Wielkopolski - wszystko tam jest czytelne i jasne. Przy respektowaniu tego i działaniu przez stowarzyszenia można będzie stworzyć argumenty do zmian w prawie, czego bym także chciał, ale do momentu kiedy obowiązuje obecne prawo będę działał tak jak mi ono pozwala. To przez zasadę: "róbta co chceta" mamy obecny stan, dopiero zmiana mentalności zaczynając od polityków na szarym Kowalskim kończąc, lub odwrotnie umożliwi zmianę prawa. Nie podoba mi się to, ale to bolesna rzeczywistość. Albo wszyscy będziemy szanowali prawo: budowlańcy, archeolodzy, konserwatorzy, inwestorzy, kierowcy, poszukiwacze i politycy wszystkich szczebli to będziemy mieli zmianę na lepsze, jak nie to będzie tak jak jest albo gorzej! Na zachód nie patrzmy - już się stoczył, nie zależnie czy jest się wierzącym (Ja jestem), czy nie, ale jak można wyburzać gotyckie kościoły we Francji - wzorce z Sevres Gotyku. Prawdziwi obrońcy zabytków niestety muszą się stawić czoła politykom, konserwatorom, ignorancji niektórych architektów i inwestorów czyli wszystkich patrzących krótkowzrocznie, może ta walka jest skazana na porażkę, ale poświęcenie przodków (nerwy, zmęcznie, pot, łzy i czasem krew) nas do tego zobowiązuje. Pozdrawiam optymistycznie [:-)].

      Usuń
    3. Anonimowy Archeologu - jeśli ktoś pisze "dobraliśmy się do skrytki" na 99% jest tu mowa o skrytce z czasów 1944/45. Do niedawna takie rzeczy archeologów nie interesowały, tak samo jak militaria z czasów 2 wojny światowej (sam widziałem kilka lat temu jak archeo fasunki od hełmów i ładownice wywalały jak śmieci, obecnie macie już dział "archeologia wojenna" i sytuacja zmieniła się, jednak rzeczy z czasów drugiej wojny lepiej kupić na jarmarku, niż wykopywać. To nie archeologia, a historia.)

      Usuń
  17. Witaj Anonimowy Archeologu.
    Wielu z nas na hasło "lubuski model współpracy" dostaje gęsiej skórki.
    Raz, że do Lubuskiej Grupy Eksploracyjnej obecnie nie jest łatwo dostać się na ich wyjazdy typu szukanie w stalagu żagańskim (nawet wśród członków LGE jest selekcja kto ma tam jechać), dwa - nie każdy z poszukiwaczy chce do nich przynależeć. Ja np. do nich się nie zaliczam i nie zaliczałem. Trzy, że to co z akcji typu żagański stalag nie wszystko co znalezione trafiło tam gdzie powinno. Pisałem o tym na ich stronie, więc szybko wątek skasowano. Tak samo jak i ten.
    http://zdjecia.interia.pl/galeria,gcsi,42A4C2B52A62EA1D1E5D2AA73C9EEFF871C38AA4#/
    Powiem Ci szczerze, że gdyby moi znajomi po jednym wyjeździe mieli takie wyniki, jak ich cała grupa po dwóch dniach (widziałem fotografie wieńczące szukanie)to wykrywacz już dawno odstawiła by w kąt i zmieniła hobby.
    Tych z LGE masz ok 30stu członków, trzy razy tyle jest niezrzeszonych - dlaczego? Bo niezrzeszeni mają wyniki i doświadczenie i lubią święty spokój.
    Tylko zmiana prawa zapewniająca wolność jednostki i uczciwość wobec niej coś zmieni na lepsze. Zmiana prawa chociażby, by poszukiwacze mogli bez obaw prezentowac swoje znaleziska, bo póki co oglądamy zdjęcia z Czech i Rosji jakby u nas nic nie znajdywano.
    Ogólnie szkoda, że takich jak Pan jest tak mało w Waszym środowisku.
    Z tej współpracy, ale prawdziwej, obie strony miały by wiele pożytku a muzea eksponatów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Też mógłbym być napastliwy, bo przeczytałem tutaj wiele tekstów podnoszących ciśnienie, ale po co? Wolę merytoryczną dyskusję i dla tego nie wykluczam, że to będzie mój ostatni wpis."

      A szkoda, bo pomimo różnic w patrzeniu na świat, może by się dało przekonać kolegę do modelu Brytyjskiego.
      ..........................................

      "Widzę też wyjście z obecnej sytuacji - tzw. model lubuski współpracy lub doprowadzenie w całej Polsce do przyjęcia wzorów wniosków i zezwoleń na prace poszukiwawcze i badania archeologiczne z Wielkopolski - wszystko tam jest czytelne i jasne. Przy respektowaniu tego i działaniu przez stowarzyszenia można będzie stworzyć argumenty do zmian w prawie, czego bym także chciał, ale do momentu kiedy obowiązuje obecne prawo będę działał tak jak mi ono pozwala. To przez zasadę: "róbta co chceta" mamy obecny stan, dopiero zmiana mentalności zaczynając od polityków na szarym Kowalskim kończąc, lub odwrotnie umożliwi zmianę prawa. Nie podoba mi się to, ale to bolesna rzeczywistość. Albo wszyscy będziemy szanowali prawo: budowlańcy, archeolodzy, konserwatorzy, inwestorzy, kierowcy, poszukiwacze i politycy wszystkich szczebli to będziemy mieli zmianę na lepsze, jak nie to będzie tak jak jest albo gorzej! "

      Nie da się szanowny kolego stosować to co jest i liczyć że coś tam kiedyś lub ktoś zmądrzeje. Albo się twarda ręka wprowadza porządne sprawdzone prawo zaostrza jednocześnie kary i stosuje ich nieuchronność. Czyli egzekwowanie tego sprawiedliwego prawa.

      Albo się tnie raka po kawałku, a on będzie wciąż dokonywał dalszych przerzutów. Tak jak wcześniej napisałem daleko mi do emocjonalnego podejścia do tej sprawy. Tak prawdę mówiąc, głęboko mam w tyle co robią czerwone francuskie tęczowe chłopaki, mnie interesuje aby na moim podwórku nikt nie robił chlewu. Nie mam na to żadnego wpływu co się dzieje we Francji ale mam wpływ na swoje podwórko.

      Usuń
  18. Anonimowy Archeolog:
    Na początek dziękuję za szacunek w rozmowie! Mimo różnic nas dzielących w pewnych niuansach w takiej atmosferze lepiej się dyskutuje. Proszę spokojnie przetrawić moje posty, też wolę Pańskie przeczytać spokojnie "na zimno" by nie napisać czegoś co nie będzie właściwie korespondowało z Pana postem.
    Niby II wojna to nie archeologia, ok., ale można do tego podejść jako do badań historycznych i zastosować metody z archeologii czyli planigrafię, geofizykę i itp. To co znajdziemy przekazać do muzeum, a najlepiej postarać się przez swoje stowarzyszenie o stworzenie prywatnego muzeum. To jest najlepszy sposób na zabezpieczenie znalezisk. Droga niełatwa, ale daje potem satysfakcję. Zgadzam się II wojna światowa, to bardziej historia. O współpracy - modelu lubuskim pisałem jako o przykładzie działania, nie o tym by koniecznie z nimi współpracować. Jeśli to co piszesz o LGE jest prawdą - a nie ma sensu bym wątpił, to skuteczność działania w obrębie stowarzyszenia jest mizerna. To weźcie przykład z Sakwy. Istotniejszy jest porządek w zezwoleniach od WUOZ - ten z Wielkopolski chyba najlepszy, dokumenty co jest wymagane są zrozumiałe dla każdego, i tak powinno być w całym kraju. No ale Wielkopolska to matecznik polskiej archeologii, choć Krakusy będą się z tym spierać :-). Więc na początek wprowadzić w całej Polsce dokumenty z Wielkopolski i zobaczyć jak to działa. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Niby II wojna to nie archeologia, ok., ale można do tego podejść jako do badań historycznych i zastosować metody z archeologii czyli planigrafię, geofizykę i itp. To co znajdziemy przekazać do muzeum, a najlepiej postarać się przez swoje stowarzyszenie o stworzenie prywatnego muzeum. To jest najlepszy sposób na zabezpieczenie znalezisk. Droga niełatwa, ale daje potem satysfakcję."

      Można by się z tym zgodzić, lecz tak jak wspomniał ZGE są inne uwarunkowania terenowe. Stowarzyszenie dobra sprawa i jestem podobnego zdania , lecz aby sie stowarzyszać wpierw moim skromnym zdaniem powina byc uwolniona jednostka czyli pojedynczy poszukiwacz.

      To jest podobny system jaki był w np dawno temu w PTTK, nikt nikomu nie zabraniał samotnych wycieczek po górach, jeżdżenia na rowerze.
      Ludzie sami się garnęli do PTTK do sekcji rowerowych, do sekcji łazików górskich. Bo człowiek to z natury jednostka gromadna i stadna. Ale potrzebuje mieć również wolność wyboru, jeśli z góry zakładamy tak jak teraz zakładają te władze że to stado bezrozumnych głupich baranów dewastujących wszystko co się da to do niczego nie dojdziemy. Żadnymi stowarzyszeniami i żadnymi pozwoleniami czy papierkami tego stanu rzeczy się nie zmieni.

      My nie mówimy że całe archeo to betony i oszołomy, bo to było by niezgodne z prawdą. Tak jak niezgodne z prawdą jest że wszyscy chodzący z wykrywaczami to hieny cmentarne, koprofile i dzikusy.
      Dla tego obstajemy o natychmiastowej zmianie prawa na Brytyjskie co uwolni i Was i nas od głupoty prawnej, która to przynosi jedynie szkody Wam, nam, oraz temu co jeszcze można uratować.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  19. To co piszesz ma sens.
    Od siebie dodam, że Wielkopolska to w większości tereny (przynajmniej takie jakie ja poznałem w podróżach służbowych) rolnicze, otwarte pola, mało lasów . Kto wejdzie w pole jest widoczny więc lepiej mieć pozwolenie gospodarza. Są jednak województwa gdzie ponad 60% to lasy. Tam nawet diabeł mówi dobranoc, kłusownicy czują się pewnie jak u siebie w domu, a co dopiero poszukiwacze.
    Odnośnie tego co piszesz - po drugiej stronie medalu jest Łódź, w zasadzie województwo łódzkie. Tam niespełniony archeolog, policjant w obecnym zawodzie Pan Adam G., którego miałem nieprzyjemność poznać na jakimś spotkaniu jest tak spaczony swoim powołaniem, że na swoich prelekcjach zaznacza, jeśli wspomina o poszukiwaczach to tylko w kontekście rozkopanej mogiły z profanacją zwłok włącznie, jak ktoś znalazł łuskę od naboju - na 99% posiada również sprawną broń - trzeba delikwenta natychmiast prewencyjnie ukarać. Generalnie na prelekcjach gościa najczęściej pojawia się słowo hiena, ukarać, nielegalne poszukiwanie, więzienie, złodziej. Próbowałem (nie tylko ja) z człowiekiem dyskutować - grochem o ścianę - złodzieje, ukarać, nielegalne poszukiwanie. Człowiek był dwukrotnie gościem Festiwalu Tajemnic w Książu, poprzez prezentację tego pajaca wyrządzono więcej złego niż dobrego, prelegenci występujący po nim okroili swój repertuar i zaprzestali prezentacji części fotografii. Opinia poszła w eter - masz wykrywacz- jesteś przestępcą ;-). O Panu Grajewskim jeszcze nie raz usłyszycie. Zawsze w kontekście - poszukiwacz - ukarać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat co do tego wybryku natury to szkoda Karol strzępić język.

      Usuń
  20. Anonimowy Archeolog:
    Szanowny Panie Wojtek OKI proszę przeczytać teksty polskich aktów prawnych z II RP, do których dałem linka, ja je przestudiowałem i widzę ich zalety, proste i bezpośrednie przeniesienie modelu brytyjskiego nie da tak dobrego efektu, inna mentalność tam inna w Polsce. Jak się z historii UK zrobi wyciąg to skala ich - angielskich przestępstw dorównuje Prusakom. Więc wolę dobry polski wzorzec zaktualizować do obecnych czasów. Proponuję uważnie przeczytać moje posty a przede wszystkim http://www.ibuk.pl/fiszka/1386/wstep-do-archeologii.html Dorota Ławecka 2009 Wstęp do archeologii, wyd. PWN, Warszawa. To powinno wystarczyć do zrozumienia złożoności tematu. I tak prawo trzeba zmienić ale z głową i sięgnąć po to co było u nas dobre i działało. Chyba już wyczerpałem, swój limit na posty tutaj [:-)], oraz to co miałem do przedstawienia przedstawiłem. Dziękuję Adminowi za udzielenie miejsca, cierpliwość i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi kolego, w odniesieniu do tego co Pan napisał:

      " przeniesienie modelu brytyjskiego nie da tak dobrego efektu, inna mentalność tam inna w Polsce. "

      Nie żyjemy w średniowieczu, nie ma żadnej innej mentalności, są tylko " Polskie komunistyczne złe przepisy" , ludzie są wszędzie w Europie tacy sami. Niech Pan nie robi z Polaków ciemniaków i barbarzyńców. Jakoś Ci barbarzyńscy Polacy jak otwarto granice Europy nie robią kupy na chodniku w Paryżu lub Amsterdamie, mentalnie są Europejczykami.

      Usuń
  21. Również dziękuję, porozmawiać z mądrym człowiekiem z przeciwnej strony barykady to budująca rzecz.
    Od siebie dodam, iż aby wymagać, trzeba dać coś od siebie. Zamiast ścigać poszukiwaczy za kilka boratynek może konserwatorzy zabytków zajęli by się zdewastowanymi dworkami, pałacami i obiektami sakralnymi jakich jest setki na Dolnym Śląsku i w podkarpackiem jak i innych województwach. To też zabytki - na wyciągnięcie ręki.
    Pod latarnią najciemniej. Pozostają one w rękach Skarbu Państwa, Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa itp , a dopuszczenie do zniszczenia przez zaniedbanie - czyż to nie przestępstwo?
    https://www.facebook.com/piotr.wojciech.durak/media_set?set=a.209415865760757.44902.100000770354787&type=3

    OdpowiedzUsuń
  22. http://www.tveast.dk/artikel/detektorfoerer-finder-1500-aar-gammel-guldskat-paa-lolland

    http://innemedium.pl/wiadomosc/w-danii-znaleziono-zloty-amulet-skandynawskiego-boga-odyna

    OdpowiedzUsuń