Opowieści poszukiwaczy: Leśne Rusałki

Czas śniegu i deszczy, więc pora usiąść przy symbolicznej szklance spirytusu i plasterku słoniny by opisać kilka przygód swoich, bądź towarzyszy.


W internecie burza - poszukiwacze chcą zmiany prawa, czerwonopapierowi nie ustępują ani na krok, a w lesie i na polach po staremu. Tylko te grupy i stowarzyszenia znane ze "współpracy z archeologami" zatrzęsły portkami, bo każdy brał udział w jakichś pseudo szkoleniach archeo gdzie punktem pierwszym była rejestracja z imienia i nazwiska.  Na ich forach cisza jak makiem zasiał, jakieś przerwy techniczne, strach i panika, lecą im na głowy pomyje w akcjach "Poszukiwacz", a oni udają że to świeży śnieg pada. Jak śpiewał Kazik, ja myślałem, że to śmieci, a to g....o z nieba leci. Macie swoją współpracę - wszelkie stowarzyszenia są dla archeo  piątym kołem u wozu i najchętniej by oni wszystkie te grupy z nimi "współpracujące" pozamykali prewencyjnie do aresztu wydobywczego by mieć święty spokój i monopol na działanie. Możecie z nimi współpracować, ale oni nie będą nigdy na zasadzie partnerskiej współpracować z wami bo z konkurencją się nie współpracuje, a zwalcza i tak jesteście i będziecie traktowani.
W razie zatrzymania na polu żadna legitymacja i wcześniejsza współpraca nikomu nic nie da i każdy teraz chowa się jak szczur po kątach. Większość zamiast po polach chodzi po lasach, a zbiory trzyma u cioci. Prawda boli.Wracamy do opowieści.

W tym roku było kilka ciekawych incydentów, część z nich postaram się opisać.



Przygoda "naga modelka"
Sobotnie popołudnie, wyskoczyłem z wędką i wykrywaczem nad Odrę do pobliskiego lasu bez planu.
Gdyby drapieżnik żerował - pochodzę ze spinningiem za szczupakiem i okoniem, gdyby na wodzie była martwa cisza to pochodzą z Garrettem poszukać "złota".
Las znajomy, na wodzie martwa cisza, więc wybieram opcję "poszukiwanie skarbów".
Szpadelek w dłoń, pinpointer do kieszeni, wykrywacz na ramię i idę na odległą o kilkaset metrów polanę śródleśną. W środku lasu coś jasnego, czort jakiś, ale ze stu metrów przez krzaki słabo widać.. Nie, jakaś kobieta, ale ..... naga? Nie, to chyba już te rusałki z wody powychodziły jak nad Gopłem sto lat temu. Podchodzę coraz bliżej, jednak to prawda - cóż, jestem w swoim lesie, to nie będę omijał tego pięknego zjawiska, wszak miałem i tak tamtędy przechodzić, bo ścieżka wiedzie koło niemieckich ziemianek z drugiej wojny.Tylko co ona tam u diabła robi nago w środku lasu. Idę pewnie przed siebie, zresztą to najkrótsza droga na polanę.
Podchodzę i oczom nie wierzę, naga blond kobieta oparta o pochyłe drzewo sobie stoi w szpileczkach i patrzy w niebo, a jaka zgrabna i ładna, ciekawe kiedy mnie zauważy, na boku od piersi po kolano efektowny tatuaż typu "bluszcz" , no ja nie mogę, dobrze że "Waryniaka" ze mną nie ma bo chłopak ma coś z sercem i mieli byśmy problem kardiologiczny jak w banku. Wygląda jak ta z reklamy nowego Ace 400 co kupił kolega w zeszłym tygodniu i testował nad Odrą, może to jakaś leśna promocja taka?  Podchodzę na 5 metrów - zauważyła mnie. Mówię - dzień dobry i jednocześnie spostrzegam dwie kolejne za zwalonym bukiem - dwie nagie rusałki , jedna czarnowosa, a druga rudowłosa. Cud myślę? omamy wzrokowe że taki komplet tam mamy? Nie - te dwie robią zdjęcia Nikonem tej opartej o drzewo. Dziewczyny nawet specjalnie nie zwróciły na mnie uwagi, bardziej były zajęte pstrykaniem fotografii.
Pytam - gdzie można będzie pooglądać te piękne fotografie? Blondynka odpowiada - w prywatnym domu, na prywatnym komputerze , ale to będzie kosztowało.
eee, no , ale jak by tak zupełnie bez kosztów, no  ,,dałbym Pani wykrywacz, szpadelek - koleżanki zrobią fotografię, wyślą mi na e-maila ... albo zrobimy sobie razem...."
Ruda mówi - nie bardzo - szef jakby się dowiedział byłby bardzo niezadowolony.
Ach - to Panie są modelkami tak?
Czarna na to - ...do modelek nam jeszcze daleko....ale znasz może jakieś odludne ciekawe miejsca w tym lesie żebyśmy sobie ciekawe zdjęcia porobiły , jakieś ruiny może?
Znam takie miejsce, ale w tych szpileczkach to za mną tam nie nadążycie. No i trzeba by się ubrać, bo po drodze są pokrzywy.
Oj, szkoda, a daleko?
Wiecie co - daleko, ale tu niedaleko jest fajna łąka i oczko wodne .
Pogadaliśmy kilka minut, nie wiedziałem gdzie mam patrzeć - jedna ruda, druga blond, trzecia czarna...problem kardiologiczny prawie, oczy rozbiegane, dziewczyny nagie ... Zabrałem od blondi z bluszczem Garretta, prawie zapomniałem o szpadlu i poszedłem dookoła .... po lornetkę do samochodu ;-).
Przykładam telefon do lornetki - będzie fajne zdjęcie - trzy nagie na raz w moim lesie - normalnie jak rusałki , cholera zdjęcie nie wychodzi, ale co ja widzę - wychodzi z krzaków jakiś ciul w smokingu i cylindrze. Ruda nago pozuje z tym w smokingu - taki to ma dobrze - blondi cyka zdjęcia, a ten się gapi i pozuje.  Na mnie pora, koło ziemianek dziki wywaliły jakąś porcelanę pobitą, trzeba obadać to miejsce...Ze zdjęcia nici.



Fotografia zastępcza ;-)

C.D.N

1 komentarz:

  1. Ty to Karol masz przygody, jak nie przymierzając Marek Piegus. Ja to tylko zające w lesie spotykam, no i ostatnio jelenia. Ale jeleń nie patrzył na mnie maślanym wzrokiem i się nie wdzięczył, wprawdzie był również rudawy ale jak spojrzał w moją stronę to też miałem mały problem natury kardiologicznej :-).

    OdpowiedzUsuń